Cześć. Wiem, że ostatnio rzadko coś tu dodaję ale wychodzę z założenia, że jeżeli nie mam pomysłu i mam napisać coś żeby było to lepiej poczekać aż pojawi się pomysł. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli. A więc łapcie imagina ode mnie. Ostrzegam: pojawiają się brzydkie słowa :D Kocham Was <3 Dziękuję za ponad 2000 wyświetleń. Jesteście wspaniali. Do tego wszystkiego ta nominacja od Edzi. A więc powtarzam: Kocham Was :)
Wiki
_____________________________________________________________
Weszłam do zatłoczonego klubu. Przeciskałam się aż dotarłam do lady. On już tam stał.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytałam wściekła.
- Wyluzuj maleńka, chciałem tylko pogadać. - zaśmiał się - znowu musisz być moją dziewczyną.
- Co?! Nie ma mowy! - wydarłam się na niego. Co on sobie myślał?! - nawet o tym nie myśl - poczułam jego rękę na policzku. Uderzył mnie.
- Spierdalaj! - znowu mnie uderzył. Złapałam się za bolący policzek.
- Nie mów tak do mnie suko. - znów się zaśmiał - zrobisz to co ci każe.
- Nie! - przygotowałam się na koleiny cios ale on nie nastąpił. Otworzyłam oczy. Przede mną stał wysoki chłopak.
- Kobiet się nie bije - kopnął go a ten się przewrócił. Tajemniczy brunet zadał mu kolejnego kopniaka w brzuch - mam nadzieję, że zapamiętasz.
Stałam z szeroko otwartą buzią. Nie dochodziło do mnie co się właśnie stało. Poczułam jak ktoś chwyta mnie za dłoń i ciągnie w stronę wyjścia z klubu. Wyszliśmy z pomieszczenia. Moją twarz otulił ciepły, letni wiatr. Szliśmy przez kilka ulic. Czy ja nie powinnam dowiedzieć się kto mnie gdzieś ciągnie? Nagle postać się zatrzymała i odwróciła przodem do mnie.
- Jak się czujesz? Nie zrobił ci krzywdy? - to był chłopak, który mnie obronił. Chciałam odpowiedzieć ale nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa - powiedz coś - dalej milczałam, zaczął oglądać moją twarz - ty krwawisz, chodź pójdziemy do mnie, opatrzę ci ranę - czy to możliwe, że uderzył mnie tak mocno, że aż krwawiłam? Chyba dostrzegł przerażenie na mojej twarzy - nie bój się, nie zrobię ci krzywdy - kiwnęłam lekko głową. Nie wiem czemu ale przy nim czułam się bezpieczna.
Po 20 minutach byliśmy u niego w domu. Siedziałam na kanapie. Dalej nie byłam w stanie nic powiedzieć. Po chwili obok mnie pojawił się chłopak i usiadł koło mnie. Trzymał w ręku namoczony ręcznik.
- Jestem Liam. - zbliżył powoli rękę do mojej twarzy. Cofnęłam się. - nie bój się, chcę tylko zmyć krew - poczułam wilgotny materiał na swoim policzku. - czy on zrobił ci jeszcze jakąś krzywdę? - kiwnęłam przecząco głową. - jak masz na imię? - coś uderzyło w okno. Liam poderwał się i ruszył do drzwi - poczekaj tu!
Zostałam sama w obcym domu. Postanowiłam poszukać bezpieczniejszego miejsca niż salon. Ruszyłam po schodach na górę. Otworzyłam pierwsze drzwi. Łazienka. Kolejne. Mini siłownia. Następne pomieszczenie okazało się sypialnią. Weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Zapaliłam światło. Siadłam na łóżku i podciągnęłam kolana pod brodę. Nic się nie działo. Chłopak dalej nie wrócił. A co jeśli mu się coś stało? W tym momencie usłyszałam jak drzwi od sypialni się otworzyły. Spojrzałam w ich stronę. Ujrzałam Liama.
- Ty krwawisz. - wyszeptałam przerażona.
- Odezwałaś się. - uśmiechnął się lekko i podszedł bliżej - jak masz na imię?
- (t.i). Krwawisz. - powiedziałam bardziej stanowczo.
- To nic takiego. Idę do łazienki to umyć. - wstał i wyszedł. Nie chciałam zostać sama więc poszłam za nim. Zostawił uchylone drzwi. Zajrzałam do środka. Stał nad umywalką i patrzył się w lustro.
- Pomogę ci. - weszłam do środka. Spojrzał na mnie zdziwiony. Chwyciłam czarny ręcznik i zmoczyłam go wodą. Podeszłam do niego. Siedział na progu wanny. Usiadłam obok niego i delikatnie przejechałam ręcznikiem po jego policzku. Wzdrygnął się. Musiało piec. Wytarłam z krwi jego czoło i drugi policzek.
- Dlaczego to robisz? - chwycił mnie za dłoń i odsunął ją od swojej twarzy.
- Obroniłeś mnie przed... - zamilkłam. Wrzuciłam ręcznik do wanny. W moich oczach pojawiły się łzy. Liam nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- On cię więcej nie skrzywdzi, obiecuję. - szepnął mi na ucho.
- Dziękuję. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Chłopak odsunął mnie od siebie i otarł moje łzy. Chwycił moją dłoń i zaprowadził do sypialni, w której poprzednio na niego czekałam. Zostawił mnie tam. Po chwili wrócił ze szklanką wody w ręce.
- Proszę. - podał mi ją. Upiłam kilka łyków i odstawiłam na szafkę. Znów chwycił mnie za rękę. Siadł na łóżku a mnie posadził na swoich kolanach - kim on jest (t.i)? - objął mnie od tyłu i położył swoją głowę na moim ramieniu.
- On... to mój były chłopak. - zawahałam się ale przecież on uratował mi życie, powinien znać prawdę. Zasługuje na to, a może to ja potrzebuję się komuś wygadać. - na początku byliśmy szczęśliwi ale później zaczął ćpać i pić. Chciał mnie w to wciągnąć ale się nie dałam. Przez pewien czas go okłamywałam i wmawiałam, że też ćpam ale gdy się dowiedział, że kłamałam... pobił mnie - Liam mocniej mnie przytulił - wtedy od niego odeszłam. Pisał i dzwonił aż w końcu odpuścił trzy miesiące temu. Zadzwonił do mnie dzisiaj rano i nalegał na spotkanie. Nie wiem czemu ale się zgodziłam. Powiedział, że muszę z nim być ale ja się nie zgodziłam i wtedy mnie uderzył - siedzieliśmy tak w milczeniu. Wiedziałam, że chłopak jest zły a raczej wściekły na mojego byłego. Ale chwila. Ja też mam pytanie. - Liam?
- Słucham?
- Czemu wróciłeś zakrwawiony? - wziął głęboki wdech.
- Twój były. To on rzucił kamieniem w okno. Śledził nas. Kazał mi cię oddać a ja się nie zgodziłem więc oberwałem. Oddałem mu. On myśli, że jesteś jego własnością. Jest nienormalny. Zrobiłby ci krzywdę. Pobiliśmy się - byłam zaskoczona. To przeze mnie krwawił.
- Ale dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego się go nie posłuchałeś? - odwróciłam się przodem do chłopaka. Siedziałam okrakiem na jego kolanach. Położył swoje ręce na moich biodrach. Stykaliśmy się czołami. Uśmiechnął się.
- Nie mogłem pozwolić, żeby cię skrzywdził. - wyszeptał. Wiedziałam co się stanie. Poczułam jego wargi na swoich. Musnął je delikatnie. Odsunął się ode mnie. - wiem, zwariowałem ale zostań ze mną, już na zawsze. - uśmiechnęłam się do niego.
- W takim razie ja też zwariowałam. - pocałowałam go delikatnie a on pogłębił pocałunek.

Awww <3 Liam - taki opiekuńczy ^^
OdpowiedzUsuńSuper imagin ;*
//Swaggie ^-^
piękny...
OdpowiedzUsuńbrak mi słów na opisanie jak mi się podoba...
czytałam z zapartym tchem...
czekam na nexta,
do zobaczonka :*
Cuddddo!!!
OdpowiedzUsuńJa pierdolę, dlaczego oni znają się kilka minut i się całują, to.jest chore!! ;-;
OdpowiedzUsuńNaprawdę podziwiam twoją odwagę... Przykro mi, że ty drogi anonimku nie znalazłeś miłości, więc wszystkim zazdrościsz. No ale cóż... Pamiętaj, że takich blogów jest dużo, coś ci nie odpowiada ----> nikt cię tutaj nie trzyma.
UsuńMoże nie zdajesz sobie sprawy ale część ludzi wierzy w miłość np. od pierwszego wejrzenia -.- i tak jak Julu mówi, nikt cię tu nie trzyma. Jak jesteś taki/a odważny/a do odznacz anonima :)
Usuń