Strony

sobota, 1 lutego 2014

46. Liam

Cześć. Wiem, że ostatnio rzadko coś tu dodaję ale wychodzę z założenia, że jeżeli nie mam pomysłu i mam napisać coś żeby było to lepiej poczekać aż pojawi się pomysł. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli. A więc łapcie imagina ode mnie. Ostrzegam: pojawiają się brzydkie słowa :D Kocham Was <3 Dziękuję za ponad 2000 wyświetleń. Jesteście wspaniali. Do tego wszystkiego ta nominacja od Edzi. A więc powtarzam: Kocham Was :)

                                                                                                                Wiki
_____________________________________________________________

Weszłam do zatłoczonego klubu. Przeciskałam się aż dotarłam do lady. On już tam stał. 

- Czego ode mnie chcesz? - zapytałam wściekła.

- Wyluzuj maleńka, chciałem tylko pogadać. - zaśmiał się - znowu musisz być moją dziewczyną. 

- Co?! Nie ma mowy! - wydarłam się na niego. Co on sobie myślał?! - nawet o tym nie myśl - poczułam jego rękę na policzku. Uderzył mnie. 

- Spierdalaj! - znowu mnie uderzył. Złapałam się za bolący policzek. 

- Nie mów tak do mnie suko. - znów się zaśmiał - zrobisz to co ci każe.

- Nie! - przygotowałam się na koleiny cios ale on nie nastąpił. Otworzyłam oczy. Przede mną stał wysoki chłopak. 

- Kobiet się nie bije - kopnął go a ten się przewrócił. Tajemniczy brunet zadał mu kolejnego kopniaka w brzuch - mam nadzieję, że zapamiętasz.

Stałam z szeroko otwartą buzią. Nie dochodziło do mnie co się właśnie stało. Poczułam jak ktoś chwyta mnie za dłoń i ciągnie w stronę wyjścia z klubu. Wyszliśmy z pomieszczenia. Moją twarz otulił ciepły, letni wiatr. Szliśmy przez kilka ulic. Czy ja nie powinnam dowiedzieć się kto mnie gdzieś ciągnie? Nagle postać się zatrzymała i odwróciła przodem do mnie. 

- Jak się czujesz? Nie zrobił ci krzywdy? - to był chłopak, który mnie obronił. Chciałam odpowiedzieć ale nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa - powiedz coś - dalej milczałam, zaczął oglądać moją twarz - ty krwawisz, chodź pójdziemy do mnie, opatrzę ci ranę - czy to możliwe, że uderzył mnie tak mocno, że aż krwawiłam? Chyba dostrzegł przerażenie na mojej twarzy - nie bój się, nie zrobię ci krzywdy - kiwnęłam lekko głową. Nie wiem czemu ale przy nim czułam się bezpieczna.

Po 20 minutach byliśmy u niego w domu. Siedziałam na kanapie. Dalej nie byłam w stanie nic powiedzieć. Po chwili obok mnie pojawił się chłopak i usiadł koło mnie. Trzymał w ręku namoczony ręcznik. 

- Jestem Liam. - zbliżył powoli rękę do mojej twarzy. Cofnęłam się. - nie bój się, chcę tylko zmyć krew - poczułam wilgotny materiał na swoim policzku. - czy on zrobił ci jeszcze jakąś krzywdę? - kiwnęłam przecząco głową. - jak masz na imię? - coś uderzyło w okno. Liam poderwał się i ruszył do drzwi - poczekaj tu!

Zostałam sama w obcym domu. Postanowiłam poszukać bezpieczniejszego miejsca niż salon. Ruszyłam po schodach na górę. Otworzyłam pierwsze drzwi. Łazienka. Kolejne. Mini siłownia. Następne pomieszczenie okazało się sypialnią. Weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Zapaliłam światło. Siadłam na łóżku i podciągnęłam kolana pod brodę. Nic się nie działo. Chłopak dalej nie wrócił. A co jeśli mu się coś stało? W tym momencie usłyszałam jak drzwi od sypialni się otworzyły. Spojrzałam w ich stronę. Ujrzałam Liama.

- Ty krwawisz. - wyszeptałam przerażona.

- Odezwałaś się. - uśmiechnął się lekko i podszedł bliżej - jak masz na imię?

- (t.i). Krwawisz. - powiedziałam bardziej stanowczo.  

- To nic takiego. Idę do łazienki to umyć. - wstał i wyszedł. Nie chciałam zostać sama więc poszłam za nim. Zostawił uchylone drzwi. Zajrzałam do środka. Stał nad umywalką i patrzył się w lustro. 

- Pomogę ci. - weszłam do środka. Spojrzał na mnie zdziwiony. Chwyciłam czarny ręcznik i zmoczyłam go wodą. Podeszłam do niego. Siedział na progu wanny. Usiadłam obok niego i delikatnie przejechałam ręcznikiem po jego policzku. Wzdrygnął się. Musiało piec. Wytarłam z krwi jego czoło i drugi policzek.

- Dlaczego to robisz? - chwycił mnie za dłoń i odsunął ją od swojej twarzy.
- Obroniłeś mnie przed... - zamilkłam. Wrzuciłam ręcznik do wanny. W moich oczach pojawiły się łzy. Liam nic nie powiedział tylko mnie przytulił. 

- On cię więcej nie skrzywdzi, obiecuję. - szepnął mi na ucho. 

- Dziękuję. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Chłopak odsunął mnie od siebie i otarł moje łzy. Chwycił moją dłoń i zaprowadził do sypialni, w której poprzednio na niego czekałam. Zostawił mnie tam. Po chwili wrócił ze szklanką wody w ręce. 

- Proszę. - podał mi ją. Upiłam kilka łyków i odstawiłam na szafkę. Znów chwycił mnie za rękę. Siadł na łóżku a mnie posadził na swoich kolanach - kim on jest (t.i)? - objął mnie od tyłu i położył swoją głowę na moim ramieniu.

- On... to mój były chłopak. - zawahałam się ale przecież on uratował mi życie, powinien znać prawdę. Zasługuje na to, a może to ja potrzebuję się komuś wygadać. - na początku byliśmy szczęśliwi ale później zaczął ćpać i pić. Chciał mnie w to wciągnąć ale się nie dałam. Przez pewien czas go okłamywałam i wmawiałam, że też ćpam ale gdy się dowiedział, że kłamałam... pobił mnie - Liam mocniej mnie przytulił - wtedy od niego odeszłam. Pisał i dzwonił aż w końcu odpuścił trzy miesiące temu. Zadzwonił do mnie dzisiaj rano i nalegał na spotkanie. Nie wiem czemu ale się zgodziłam. Powiedział, że muszę z nim być ale ja się nie zgodziłam i wtedy mnie uderzył - siedzieliśmy tak w milczeniu. Wiedziałam, że chłopak jest zły a raczej wściekły na mojego byłego. Ale chwila. Ja też mam pytanie. - Liam?

- Słucham?

- Czemu wróciłeś zakrwawiony? - wziął głęboki wdech. 

- Twój były. To on rzucił kamieniem w okno. Śledził nas. Kazał mi cię oddać a ja się nie zgodziłem więc oberwałem. Oddałem mu. On myśli, że jesteś jego własnością. Jest nienormalny. Zrobiłby ci krzywdę. Pobiliśmy się - byłam zaskoczona. To przeze mnie krwawił. 

- Ale dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego się go nie posłuchałeś? - odwróciłam się przodem do chłopaka. Siedziałam okrakiem na jego kolanach. Położył swoje ręce na moich biodrach. Stykaliśmy się czołami. Uśmiechnął się.

- Nie mogłem pozwolić, żeby cię skrzywdził. - wyszeptał. Wiedziałam co się stanie. Poczułam jego wargi na swoich. Musnął je delikatnie. Odsunął się ode mnie. - wiem, zwariowałem ale zostań ze mną, już na zawsze. - uśmiechnęłam się do niego.

- W takim razie ja też zwariowałam. - pocałowałam go delikatnie a on pogłębił pocałunek.


6 komentarzy:

  1. Awww <3 Liam - taki opiekuńczy ^^
    Super imagin ;*
    //Swaggie ^-^

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny...
    brak mi słów na opisanie jak mi się podoba...
    czytałam z zapartym tchem...
    czekam na nexta,
    do zobaczonka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierdolę, dlaczego oni znają się kilka minut i się całują, to.jest chore!! ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę podziwiam twoją odwagę... Przykro mi, że ty drogi anonimku nie znalazłeś miłości, więc wszystkim zazdrościsz. No ale cóż... Pamiętaj, że takich blogów jest dużo, coś ci nie odpowiada ----> nikt cię tutaj nie trzyma.

      Usuń
    2. Może nie zdajesz sobie sprawy ale część ludzi wierzy w miłość np. od pierwszego wejrzenia -.- i tak jak Julu mówi, nikt cię tu nie trzyma. Jak jesteś taki/a odważny/a do odznacz anonima :)

      Usuń