Hejka moi kochani! Jak wam minął tydzień? U mnie było strasznie ciężko! Kartkówka goniła kartkówkę, a sprawdzian gonił sprawdzian, więc z góry przepraszam, że nic nie dodałam. Jednak staram się nadrobić straty i oto taki lekki, krótki imagin. Może znów zepsułam zakończenie? Proszę, napiszcie mi swoje opinie :)
wasza Julu♥
Kolejny udany koncert. Jak zawsze niezapomniane przeżycia, przygody. Te magiczne piosenki, które wywołują krzyki i piski. Magiczni i najlepsi fani.
Rzuciłem się zmęczony na kanapę. Zayn rzucił mi puszkę coli, którą opróżniłem w kilka sekund.
- Harry gdzie zwiewasz? - chłopak stał przy drzwiach i zakładał kurtkę.
Odwrócił się w naszą stronę, mruknął coś o miłości, samotności i dziewczynie, po czym zniknął za drzwiami.
- Tak, cały zakochany Harry. - westchnął Lou i usiadł obok mnie.
- Gdzie Liam?
- Gada z Sofie. Nie widzieli się już kilka tygodni.
- A Zayn?
- Też gdzieś zniknął. Chyba pojechał na lotnisko po Perrie.
- Yhym.
Louis wstał i również wyszedł. Zostałem sam w pokoju. Wziąłem poduszkę w rękę i przyciskając ją do twarzy zacząłem krzyczeć. Gdy skończyłem odłożyłem ją z powrotem na kanapę i również wyszedłem z pokoju.
- No Niall, jesteś już tak zdesperowany, że zamierzasz wyjść, poderwać jakąś fankę i... No właśnie i co? - zatrzymałem się przed drzwiami prowadzącymi do wyjścia. - Nie, nie, nie. Tego tak rozegrać nie można. - wróciłem do garderoby.
Wziąłem szybki prysznic. Przebrałem się w świeży t-shirt i dżinsy. Przeczesałem włosy.
- No teraz lepiej, przystojniaczku. - mruknąłem i ponownie wyszedłem na korytarz.
Wybiegłem na parking tylnym wyjściem, założyłem okulary przeciwsłoneczne choć była już 21:00 i naciągając kaptur bluzy wskoczyłem do auta. Ruszyłem z piskiem opon.
Upewniając się, że nie jadą za mną żadne samochody paparazzi, wyluzowałem się i włączyłem muzykę.
Jechałem śpiewając, gdy zorientowałem się, że po raz drugi przejeżdżam tę samą ulicę.
Musiałem wymyśleć jakiś plan.
-The night is young. - uśmiechnąłem się.
Zaparkowałem samochód w centrum miasta. Pobiegłem w stronę rynku.
Po długich poszukiwaniach znalazłem lokal, którego szukałem. Wszedłem do środka.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc.
- Chciałbym się do kogoś dosiąść.
- Ma pan rezerwację?
- No właśnie nie, ale może jest ktoś wolny?
- Kobieta?
- Tak. - na moją twarz wkradł się uśmiech zażenowania.
- Proszę za mną. - gościu poprowadził mnie po schodach w dół.
Zeszliśmy do całkiem ciemnego pomieszczenia. Po omacku odnalazłem krzesło i usiadłem.
- Em... właśnie dosiadł się do pani samotny mężczyzna. Miłej nocy życzę. - usłyszałem oddalające się kroki kelnera.
Zacząłem się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem. Może randka w ciemno to nie najlepszy pomysł.
Usłyszałem chrząknięcie.
- Emm... jestem Niall. - odnalazłem wyciągniętą rękę w moją stronę i musnąłem ją delikatnie.
- (t.i.). - usłyszałem słodki, dziewczęcy głos. - Dlaczego usiadłeś ze mną?
- Szczerze, to nie wiem. Może trochę mnie poniosło, ale nie chcę zmarnować tego wieczoru.
- Yhy. No okej. Opiszesz siebie? Swój wygląd? Proszę. - poczułem delikatne dłonie na moich.
- No dobrze. Tak, więc jestem farbowanym blondynem, mam błękitne oczy, jestem dość przystojny. - usłyszałem chichot dziewczyny.
- I skromny. - dodała.
- Tak. Pochodzę z Irlandii. Urodziłem się w Mullingar. Kocham jedzenie, a moja ulubiona restauracja to Nando's, śpiewam, kocham muzykę. - dziewczyna w milczeniu słuchała mojej opowieści.
- Teraz twoja kolej. - chwyciłem jej dłoń i zamknąłem w swojej.
Czułem jak drży.
- Oh, więc jestem brunetką, mam zielone oczy. Pochodzę z Polski, dokładnie z Warszawy. Studiuję w Londynie. Wynajmuję małe, jednopokojowe mieszkanie. Mam trzech braci i siostrę. Kocham naleśniki, wręcz uwielbiam, ah i lody waniliowe.
- Ja też!
Zaczęła się śmiać.
- Masz śliczny śmiech. Na pewno cała jesteś śliczna.
- Pewnie tego nie widzisz, więc ci powiem, że się rumienię.
Spędziliśmy ze sobą dużo czasu, szczerze mówiąc nie wiedziałem ile godzin już siedziałem z dziewczyną, dopóki nie przyszedł do nas kelner i powiedział nam, że dochodzi trzecia i że zamykają lokal.
- Boisz się? - spytałem dziewczynę, gdy wstaliśmy od stołu.
- Czego?
- Mnie?
- Nie. A ty?
- Boję się, że jak mnie zobaczysz to uciekniesz. - poczułem jak jej dłoń oplata się wokół mojej dłoni.
- Słuchaj Niall, zrobimy tak: Wyjdziesz teraz z tych egipskich ciemności, a ja wyjdę zaraz za tobą. Nie możesz się odwrócić i na mnie spojrzeć, aż nie wyjdziemy z restauracji. Okej?
- Dobrze. - mocniej ścisnąłem jej dłoń.
Pomału wszedłem na schody. Prawie się wywaliłem, na co (t.i.) tylko się śmiała. Pociągnąłem ją za sobą. Minąłem duże drzwi. Znalazłem się na dworze. Było już ciemno i gdyby nie latarnie nie zauważyłbym, że jestem już na zewnątrz. Przystanąłem i postanowiłem obrócić się w jej stronę. Dziewczyna puściła moją dłoń i zawstydzona wpatrywała się w swoje buty. Była śliczna. Jej brązowe długie włosy opadały falami na jej ramiona. Miała na sobie zieloną sukienkę z krótkimi rękawami.
- Jesteś jeszcze piękniejsza, niż to sobie wyobrażałem. - wyszeptałem jej do ucha. - A wyobraźnię mam ogromną. - zarumieniła się.
- Ja też nie zamierzam uciekać.- podniosła na mnie wzrok.
Uśmiechnąłem się na widok małych iskierek w jej oczach.
Ująłem jej małą dłoń i pociągnąłem za sobą. Zaprowadziłem ją do mojego samochodu. Widziałem, że się waha.
- Wsiadaj, zawiozę cię do twojego domu. - pomogłem jej wsiąść.
Sam usiadłem na miejscu kierowcy. Dziewczyna zapięła pas i denerwując się, ściskała mocno rąbek swojej sukienki.
- Nic ci nie zrobię, obiecuję. - posłałem jej nieśmiały uśmiech.
- Wiem. - odrzekła pewniej.
Włączyłem muzykę i ruszyliśmy.
- Gdzie mieszkasz?
- To niedaleko. O, o już tutaj. - wskazała mi drogę gdzie mam skręcić.
Wjechaliśmy w uliczkę, na której stały blokowiska. Zatrzymałem się, a dziewczyna pośpiesznie wysiadła z auta i pobiegła do pierwszej bramy.
Wybiegłem za nią.
- Tak bez pożegnania? - zatrzymałem ręką bramkę, którą już zamykała.
- Niall, ja..., boję się, że znów popełnię jakiś błąd. Nie potrafię ci zaufać, chodź wiem, że mnie nie skrzywdzisz. - spuściła wzrok.
Zabolało. Myślałem, że jednak coś z tego będzie, że może odnalazłem kogoś, kto obdarzy mnie tak samo wielką miłością, jak ja. Mój uścisk zelżał, puściłem metalową bramkę i oddaliłem się spokojnym krokiem.
- Tak bez pożegnania... - wyszeptałem sam do siebie.
Wsiadłem do auta i odjechałem.
Teraz myślę o niej całymi dniami i nocami. Myślę o tej brunetce przy śniadaniu, obiedzie i kolacji. Myślę o niej cały czas. To straszne, kiedy ktoś nie odwzajemnia twojego uczucia. To po prostu zabija! A najgorsze jest to, że się poddałem, że już o nią nie walczę. Nie pojechałem pod jej blok, nie zadzwoniłem do tej bramy, po prostu się poddałem, a teraz cierpię. Jednak wierzę w to, że jeszcze kiedyś się spotkamy... bo ją kocham.
Wooooo, słodkie... Szkoda, że się tak smutno skończyło :(
OdpowiedzUsuńŚwietne! Szkoda, że tak się skończyło :(
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny <33
OdpowiedzUsuń