Strony

wtorek, 18 lutego 2014

52. Harry

Hej Skarby. Jak się cieszę, że są ferie. Można odpocząć od szkoły i się wyspać. A u Was jak? Macie ode mnie imagina. Mam nadzieję, że się spodoba. Komentujcie kochani xx. 

                                                                                                               Wiki <3
_________________________________________________________________


                                                               *twoimi oczami*

Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit jakby było tam coś ciekawego. Znowu go nie ma. Wyjeżdża w trasy a gdy wraca zamiast spędzić czas ze mną wychodzi z kumplami na imprezy a ja zostaje sama. To nie jest ten Harry, w którym się zakochałam. Ta cała sława go zmieniła. Wytrzymywałam to, wmawiałam sobie, że to minie, że wszystko wróci do normy. Ale dotarło do mnie, że to nie prawda. Nie wytrzymam tak dłużej. To mnie przerosło. Wstałam i ruszyłam do garderoby. Chwyciłam za dużą walizkę stojącą w rogu. Otworzyłam ją i wrzuciłam do niej wszystkie moje rzeczy, kosmetyczkę. Zniosłam walizkę na dół i postawiłam koło drzwi. Siadłam na kanapie w salonie. Chwyciłam leżącą na stole kartkę. Wyjęłam z torebki długopis i zaczęłam pisać list. 

Harry.

Gdy będziesz to czytał, mnie już nie będzie. Odchodzę. Nie czuje się jak kiedyś a ty nie jesteś tym samym człowiekiem którego pokochałam dwa lata temu. Zmieniłeś się. Czuję się już niekochana i niepotrzebna. Może masz kogoś innego. Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie. Powodzenia. 

                                                                                                                  (t.i)

Gdy pisałam ostatnią literę mojego imienia na kartkę spadła moja łza. Odłożyłam list na stół. Wstałam i wróciłam do przedpokoju. Założyłam bluzę i tenisówki. Spojrzałam w lustro. Obok niego wisiało nasze wspólne zdjęcie. Przewiesiłam torebkę przez ramię i chwyciłam walizkę. Nagle zrobiło mi się słabo. No tak, jestem w ciąży. Nie powiedziałam Harremu. Nie przejął by się a ja nie chcę by ojciec mojego dziecka był taki nieodpowiedzialny. Już dawno chciałam odejść ale nie miałam odwagi. Wzięłam kilka głębokich wdechów i wyszłam z domu. Zamknęłam za sobą drzwi a klucz wrzuciłam do skrzynki na listy znajdującej się przy furtce. Wcześniej zamówiona taksówka stała już przed wielką bramą. Podeszłam do niej. Wysiadł z niej mężczyzna i schował moją walizkę do bagażnika. Ja w tym czasie wsiadłam na tylnie siedzenie. 

- Do kąd panią zawieść? - zapytał uprzejmie kierowca. 

- Na lotnisko proszę. - odpowiedziałam obojętnie. Gdy odjeżdżałam z przed domu, w którym kiedyś byłam taka szczęśliwa zaczęłam płakać. Myślałam, że to właśnie Harry jest tym jedynym. Najwyraźniej się myliłam. Gdyby tylko się nie zmienił, a może to ja się zmieniłam. 

- Wszystko w porządku? - zorientowałam się, że łzy dalej lecą po moich policzkach. 

- Tak. - jęknęłam i wyciągnęłam z torebki paczkę chusteczek. Otarłam łzy. Wpatrywałam się za szybę. Londyn jest na prawdę piękny. 

- Jesteśmy na miejscu. - zapłaciłam kierowcy, który wyjął mi walizkę z bagażnika, podziękowałam i odeszłam. Weszłam do środka. Podeszłam do kasy i kupiłam bilet na pierwszy lot do Polski. Siadłam na krześle i czekałam. Co chwila startowały jakieś samoloty. Uwielbiałam latać, czułam się wtedy wolna. 

- Pasażerowie lotu numer 368 proszeni na odprawę. - usłyszałam głos dobiegający z głośników. Oddałam bagaż i po 20 minutach siedziałam już w samolocie. Wsadziłam słuchawki w uszy. Nie miałam ochoty słuchać wszystkiego co dzieje się wkoło mnie. Chciałam się od tego odciąć. Ostatni raz spojrzałam na Londyn. Będzie mi go brakowało tak samo jak Harrego i reszty zespołu. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku ale szybko ją wytarłam. Wystartowaliśmy. To już koniec tej historii. Jedynym co na zawsze będzie mnie łączyło z Harrym jest dziecko. 


                                                               *oczami Harrego*

- Kiedy startuje samolot do Polski? - zapytałem zdenerwowany panią siedzącą po drugiej stronie lady. 

- Właśnie wystartował, przykro mi. - odeszłem wściekły i siadłem na krześle. Jak mogła mi to zrobić?! Przecież tak bardzo ją kochałem! Wiem, że ostatnio nie poświęcałem jej czasu ale była, jest i będzie dla mnie wszystkim. Ukryłem twarz w dłoniach i zacząłem płakać. Jak mogłem być takim idiotą, jak?! Dlaczego skrzywdziłem najważniejszą osobę w moim życiu? Ma racje, nie zasługuję na nią. Czy ona kiedyś mi wybaczy? Czy ja sobie wybaczę, że pozwoliłem jej odejść? 


ROK PÓŹNIEJ 

                                                               *twoimi oczami*


Po powrocie z Anglii rodzice bardzo mi pomogli. Urodziłam zdrową córeczkę. Szłam przez park, pchając wózek. Patrzyłam jak dziewczynka co chwilę się uśmiecha. Była na prawdę słodka. Miała zielone oczy i te urocze dołeczki po Harrym. Od tamtej pory nie odezwał się ani razu. Moje życie wróciło do normy po za jednym faktem - nie mogę zapomnieć o zielonookim chłopaku. Dalej go kocham mimo, że mnie bardzo skrzywdził. Ale nie wiem czy potrafiłabym z nim żyć jak dawniej. Czy miałabym odwagę.

- (t.i)! - nawet po takim czasie rozpoznałam jego głos. Nie odwróciłam się. Nie chciałam z nim rozmawiać. Ten rozdział jest już skończony - wiem, że to ty. Zatrzymaj się - szłam dalej przed siebie aż chłopak stanął przed wózkiem.

- Co ty tu robisz? - zapytałam jak najspokojniej umiałam. 

- Ja na prawdę przepraszam za to wszystko co ci zrobiłem. Zrozumiałem jak bardzo cię skrzywdziłem. Wróć do mnie. Proszę.

- Nie ma mowy. Już nic nas nie łączy. - skłamałam.

- To twoja córeczka? - zapytał jakby zapomniał o czym przed chwilą mówił. 

- Tak. 

- Śliczna jest, tak jak ty. - patrzył na mnie tymi zielonymi tęczówkami. Działały na mnie tak samo jak rok temu. Odruchowo spojrzałam w oczy dziewczynki. Chłopak chyba to zauważył. - Czy to moje dziecko? - wyczułam zdenerwowanie i za razem strach w jego głosie. 

- Tak Harry. - musiałam mu powiedzieć prawdę. 

- Czyli coś nas jednak łączy. Kłamałaś. - wiedziałam, że ma rację - Jak ma na imię? 

- Darcy. - zauważyłam błysk w jego oczach. 

Mogę ją wziąć na ręce? - zapytał z nadzieją. 

- Jasne, w końcu to też twoja córka. - chciałam by chociaż raz miał szansę ją przytulić a może liczyłam na to, że znów będziemy razem? Już sama nie wiem. Wyjął ostrożnie dziecko. Był taki opiekuńczy. To właśnie w takim Harrym się zakochałam. Uśmiechał się do niej a dziewczynka się śmiała. Wyglądał uroczo. Czy to możliwe? Właśnie tak wyobrażałam sobie moją przyszłość gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Spacery, Harry trzymający naszą córeczkę na rękach - wspólna, świetlana przyszłość.

- Dlaczego nazwałaś ją akurat Darcy? - popatrzył na mnie. 

- Zawsze chciałeś by twoja córka się tak nazywała. - uśmiechnęłam się do niego. Nie wiem czemu ale nagle poczułam się szczęśliwa, że się tu pojawił. Może potrzebowaliśmy po prostu od siebie odpocząć? Uświadomić sobie na nowo ile dla siebie znaczymy?

- Dziękuję (t.i). Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. - wiem Hazza, wiem. 

- Nie ma za co. 

- Dlaczego nie powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży? - trafił w czuły punkt. Odłożył Darcy do wózka.

- Bo się mną nie interesowałeś, więc skąd miałam mieć pewność, że będziesz chciał to dziecko, że mnie nie wyrzucisz? Wolałam sama odejść. Zamiast spędzić czas ze mną, cały czas wychodziłeś z kolegami. - spuściłam głowę. Poczułam jak chłopak mnie przytula. Nie odepchnęłam go, wręcz przeciwnie, wtuliłam się w jego ciepły i umięśniony tors. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo za nim tęskniłam. Brakowało mi jego uścisków i pocałunków. 

- Wiem, popełniłem największy błąd w moim życiu. Nie wiem czemu nie przyleciałem tu wcześniej. Na prawdę nie mam pojęcia. Przepraszam. - wyszeptał mi prosto do ucha. Odsunęłam się od chłopaka i  znów wpatrywałam się w swoje buty. - spójrz na mnie, proszę. - podniosłam wzrok i ujrzałam te jego magiczne, zielone tęczówki. - Jak mógłbym nie chcieć naszego dziecka? Nigdy bym cię nie wyrzucił (t.i). Zawsze chciałem mieć z tobą dziecko. Patrzę na Darcy, ciebie i widzę co straciłem. Jest śliczna, tak samo jak jej cudowna mama. Szkoda tylko, że tata to taki idiota i że pozwolił odejść jej mamie. Żałuję tego najbardziej na świecie. Chcę to naprawić (t.i), daj mi szansę. Tęsknię za tobą. Wychowajmy naszą córeczkę razem. - oboje spojrzeliśmy na Darcy. Uśmiechała się - to nie nasze dziecko jest winne tylko ja.  Ona zasługuje by mieć dwójkę rodziców. - teraz byłam pewna, że chcę spróbować i dać nam szansę. 

- Ja też tęsknię Harry. - chłopak spojrzał na mnie i podszedł bliżej. Uśmiechnął się. 

- Kocham was. - chwycił moją twarz w swoje dłonie po czym namiętnie mnie pocałował. 





2 komentarze:

  1. Ooo! Jakie to słodkie!! Też chcę takiego cudownego chłopaka!! Masz ogromny talent, za co Cię podziwiam. Weny życzę. Napisz szybko więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. cudo!!!
    piękne....
    pisz szybko następne :*
    życzę wielkiej weny ♥

    OdpowiedzUsuń