Strony

czwartek, 27 lutego 2014

55. Niall (część 2)

Cześć. Zastanawiam się czy ktoś mnie tu lubi. Prawie wcale nie komentujecie moich postów :c Cóż, mam tu dla Was drugą część imagina z Niallem. Przewiduję jeszcze jedną część. Miłego czytania. Przepraszam za błędy. 

                                                                                                        Wiki
_______________________________________________________________

Siedziałem na łóżku i patrzyłem przed siebie. Zatrzymaliśmy się w jakimś starym motelu. Tak jak poprzednio dzieliłem pokój i łóżko z (t.i). Nie mogę powiedzieć, że mam coś przeciwko. Wręcz przeciwnie. Na szczęście na tym piętrze nie było już wolnych pokoi, więc wujek dziewczyny zatrzymał się dwa piętra wyżej.

- Halo, ziemia do Nialla. - usłyszałem rozbawioną brunetkę.

- To totalne pustkowie. Dziwie się, że jest tu tyle ludzi. - westchnąłem.

- Wiem. - posmutniała. - zawsze wybiera takie miejsca. Są mniejsze szanse, że nas znajdą. - podeszła bliżej mnie.

- Wyglądasz w moich ciuchach dużo lepiej niż ja. - uśmiechnąłem się lustrując dziewczynę. Stałą w mojej koszulce i dresach.

- Wypiorę ci te rzeczy jak tylko moja piżama wyschnie i będę mogła w niej spać.

- Możesz sobie je wziąć. - chwyciłem ją za ręce i posadziłem na swoich kolanach.

- Mój policzek dalej jest siny?

- Nie. - ścisnąłem mocniej jej dłoń.

- Wiesz, ja już nawet nie pamiętam jak to jest iść na spacer. - patrzyła na mnie tymi zielonymi, czarującymi oczami. Widziałem w nich smutek i ból.

- To czas, żebyś sobie przypomniała. - muszę to zrobić, dla niej. Dla mojej księżniczki.

- Co masz na myśli? - zapytała zaskoczona.

- Załóż buty i bluzę. - spojrzała na mnie jak na idiotę. - zaufaj mi.

- Niech ci będzie.  - założyła bluzę i buty. Wiem, że to nie jest bezpieczne ale ona ma prawo do szczęścia. Schowałem broń do spodni tak żeby nie zauważyła. - już.

- Świetnie. Musimy być cicho. - chwyciłem jej dłoń. Wyszliśmy z pokoju, zamykając ostrożnie za sobą drzwi. Zeszliśmy po schodach i wymknęliśmy się tylnim wyjściem. Ta noc należała do jednej z cieplejszych. Wiał delikatny wiatr. Polanę oświetlało światło księżyca. Szliśmy powoli przed siebie. Milczeliśmy ale nie przeszkadzało nam to. Doszliśmy do wielkiego drzewa. Siedliśmy i patrzyliśmy na chmury które wolno płynęły po niebie. Dziewczyna ciągle się uśmiechała. Cieszyłem się, w końcu o to chodziło. Miała być szczęśliwa chociaż przez chwilę.

----------------

- Dziękuję za wczoraj Niall. - spojrzała na mnie. Siedzieliśmy jedząc śniadanie, przyniesione przez jej wujka.

- Nie ma za co. - wypiłem resztę herbaty i usiadłem na łóżku. Oparłem się o ścianę.

- Jest. - siadła na przeciwko mnie po turecku. Wyglądała seksownie w tej za dużej koszulce. - sprawiłeś, że chociaż przez chwilę czułam się wolna. Brakowało mi tego.

- Zasługujesz na to. - uśmiechnąłem się.

- I wiem, że miałeś ze sobą broń. - zaśmiała się.

- Och a już byłem z siebie dumny. - zrobiłem smutną minę.

- Bo masz powód. - podeszła do mnie i pocałowała w policzek. - nie wiem jak ty ale ja się nigdzie stąd dzisiaj nie ruszam. - wślizgnęła się pod kołdrę.

- Chyba nie mamy nic ciekawszego do roboty. - położyłem się obok niej. Leżeliśmy i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. I tak zleciał koleiny dzień. Kolejne cztery dni spędziliśmy tak samo. Codziennie wieczorem, wychodziliśmy na spacer. 

-----------

- Jakoś tu zimno. Czujesz? - spojrzałem na nią. Miała czerwone policzki.

- Chodź tu. - dziewczyna przesunęła się i położyła głowę na mojej klatce piersiowej.

- Nie masz koszulki. Nie jest ci zimno? - zapytała.

- Nie. - poczułem jak jej prawa dłoń delikatnie się przesuwa po mojej nagiej skórze i zatrzymuje koło serca.

- Która godzina? - spojrzałem na zegarek.

-  2 w nocy. - mocniej przytuliłem dziewczynę.

- Dalej mi zimno Niall. - dotknąłem ręką jej czoła.

- Ty masz gorączkę skarbie. - poderwałem się z łóżka. Wyszedłem z pokoju. Zapukałem do drzwi właścicielki motelu i poprosiłem o lek przeciwgorączkowy i koc. Chcąc żebym dał jej spokój dała mi te rzeczy bez zbędnych pytań. Wróciłem szybko do dziewczyny. Kazałem jej wypić syrop a później dokładnie ją przykryłem. Siadłam obok niej i oparłem się o ścianę. Położyła głowę na moich kolanach. Oby jej się nie pogorszyło. Po krótkim czasie zasnęła. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Chciałem sprawdzić jak się czuje (t.i.) ale nie było jej w łóżku. Przestraszyłem się.

- (t.i), gdzie jesteś? - zawołałem ale nie otrzymałem odpowiedzi. Wstałem i ruszyłem do łazienki. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem dziewczynę. Czesała się.

- Jak się czujesz? - zaplatała właśnie warkoczyka. Związała go gumką i odwróciła się do mnie.

- Dobrze. - podszedłem do niej i przyłożyłem rękę do czoła.

- Nie kłam, dalej masz gorączkę. - posłałem jej ostrzegawcze spojrzenie.

                                                              *twoimi oczami*

Miał rację, kłamałam. Czuję się beznadziejnie.

- Ruszamy w drogę. Za pięć minut widzę was na dole. - usłyszałam głos mojego "wspaniałego" wujka.

- Jasne - krzyknął chłopak, wywracając oczami. - co ci jest?

- Głowa mi pęka.

- Przebież się a ja nas spakuje. - wyszedł i po chwili wrócił z jeansami i koszulką w ręce. Stałam przed nim w samej bieliźnie. Normalnie by mi to przeszkadzało ale teraz nie mam na to siły. Chłopak też wydawał się nie poruszony. Wziął niepotrzebne ciuchy i wyszedł z łazienki. Przebrałam się. Ból głowy robił się już nie do zniesienia. Spojrzałam w lustro. Byłam blada. Przemyłam twarz zimną wodą i opuściłam łazienkę. Niall stał oparty o ścianę. 


- Masz, to na ból głowy. Powinno pomóc. - podał mi tabletkę. 

- Dziękuję Niall. - spojrzałam w jego niebieskie tęczówki. Połknęłam tabletkę. 

- Jesteś gotowa? - zapytał. Założyłam czapkę na głowę, by się jeszcze bardziej nie przeziębić. Przeciągnęłam przez głowę czarną bluzę. 

- Teraz tak. - uśmiechnęłam się. 

- To chodźmy. - chwycił nasze rzeczy i moją dłoń. Wyszliśmy z pokoju. Zeszliśmy na dół i udaliśmy się prosto do auta. Chłopak wrzucił torby do bagażnika. Siedliśmy na tylnich siedzeniach. Nie odzywaliśmy się. Spojrzałam na chłopaka. Patrzył na to co dzieje się za oknem. On nawet nie zdaje sobie sprawy jak ciężko jest tak uciekać. Szkoda mi go. Siedziałam oparta o siedzenie i patrzyłam przed siebie. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nie obchodziło mnie to, że wujek widzi jak płaczę. 

                                                                   *oczami Nialla*

Spojrzałem na (t.i). Płakała. Przytuliłem ją mocno. 

- Co się dzieje skarbie? - szepnąłem jej na ucho. Wyjęła notes i czarny pisak z torby i zaczęła coś pisać. Po krótkiej chwili podała mi kartkę. 

Zastanawiam się czy gdzieś tam jest ktoś kto mnie kocha, ktoś komu na mnie zależy. Nie mam już nikogo. Tak bardzo tęsknie za rodzicami, za normalnym domem, za normalnym życiem. Nie chcę ciągle uciekać, chować się. Nie chcę tak żyć. 

Wyjąłem z jej ręki pisak i napisałem na kartce, jedynie trzy słowa. 

Masz mnie, pamiętaj. 

Gdy to przeczytała, lekko się uśmiechnęła. Pocałowałem ją w czoło. Jechaliśmy tak, przytuleni. Chciałbym jej jakoś pomóc ale nie mam pojęcia jak. Nie mogę patrzeć jak się tak martwi. Jest tyle rzeczy, które chcę jej powiedzieć. Ale nie mogę. To cholernie boli gdy patrzysz jak osoba, którą kochasz jest raniona. Muszę coś wymyślić. Patrzyłem za okno samochodu. Jechaliśmy przez jakąś wieś. W domach, które mijaliśmy toczyło się normalne życie. Dzieci biegały po podwórku. Rodzice wołali dzieci do domów. Inni siedzieli przy stole i jedli obiad. Jakaś para spacerowała, trzymając się za ręce. Uśmiech wkradł się na moją twarz. Oni wszyscy byli wolni. Spojrzałem na (t.i). Spała. W aucie zrobiło się chłodno. Sięgnąłem delikatnie do torby po bluzę i przykryłem nią dziewczynę. Wyglądała uroczo. Kilka kosmyków włosów wystawało jej spod czapki. Tak bardzo chcę by była szczęśliwa.

1 komentarz: