Witajcie. Ostatnio sporo myślałam nad odejściem z bloga. Jeśli chcecie żebym została i podobają Wam się moje imaginy to napiszcie a jeśli nie to po prostu odejdę. Tak jak mówiłam napisałam koleiną część. Jeśli chcecie koleiną to dajcie znać. Przepraszam za błędy. Miłego czytania.
Wiki
________________________________________________________________________
Zatrzymaliśmy się w małym domku, nad jeziorem. Wujek dziewczyny gdzieś wyszedł. Przygotowałem herbatę dla (t.i). Ruszyłem do naszego pokoju. Dalej spała. Zastanawiałem się jak mam jej powiedzieć, że wujek ją okłamał. To on jest wszystkiemu winien. Nie pozwolę żeby mu to uschło na sucho. Za bardzo ją skrzywdził. Jeszcze nie wiem jak ale doprowadzę do niego policję. Dowiem się gdzie jesteśmy i jak znowu będzie spał nachlany to zadzwonię po policję. Obiecuję.
Wiki
________________________________________________________________________
Zatrzymaliśmy się w małym domku, nad jeziorem. Wujek dziewczyny gdzieś wyszedł. Przygotowałem herbatę dla (t.i). Ruszyłem do naszego pokoju. Dalej spała. Zastanawiałem się jak mam jej powiedzieć, że wujek ją okłamał. To on jest wszystkiemu winien. Nie pozwolę żeby mu to uschło na sucho. Za bardzo ją skrzywdził. Jeszcze nie wiem jak ale doprowadzę do niego policję. Dowiem się gdzie jesteśmy i jak znowu będzie spał nachlany to zadzwonię po policję. Obiecuję.
- Nad czym tak myślisz? - odwróciłem się w jej stronę. Obudziła się.
- A nad niczym. Jak się czujesz?
- Dobrze, głowa przestała boleć. - dotknąłem jej czoła.
- Gorączka też zniknęła. - uśmiechnęła się.
- Niall, co się dzieje?
- Muszę ci o czymś powiedzieć. - nie byłem pewny czy to dobry moment ale nie mogę jej dłużej okłamywać.
- To mów.
- Wujek cię okłamał. To on zabił tych wszystkich ludzi. Powiedział ci, że cię podejrzewają ale wcale tak nie jest! Okłamał cię, żebyś mu pomagała w ucieczce. Jesteś niewinna (t.i). - dziewczyna poderwała się z łóżka.
- To nie prawda! Kłamiesz! On nie mógł zabić moich rodziców. - zaczęła płakać. - Przykro mi. - przytuliłem ją. Wściekła waliła pięściami w mój tors. Trzymałem ją aż się nie uspokoiła. Już się nie szarpała ale dalej płakała.
- Zmoczyłam ci koszulkę. - chciała bym ją puścił ale nie zrobiłem tego.
- Nie szkodzi skarbie. - gładziłem ją ręką po plecach.
- Co dalej? - odsunęła się ode mnie.
- Najpierw musimy się dowiedzieć gdzie jesteśmy.
- Ale jak to zrobimy?
- Mam plan. - uśmiechnąłem się.
---------------
- Ubrałaś się ciepło? - spojrzałem na nią. Była ubrana w czarne jeansy, bluzę w tym samym kolorze a na głowie miała czapkę.
- Tak. - popatrzyła na mnie zła.
- Jejku, nie złość się. Ja się po prostu o ciebie martwię. - cmoknąłem ją w policzek.
- Jasne. - podałem jej broń. Wyszliśmy po cichu chociaż wujek znowu się upił więc i tak nie usłyszy. Szliśmy wzdłuż jeziora. Przecież gdzieś powinien być znak z nazwą. Nagle coś poruszyło się w trzcinie.
- Schowaj się za mną. - powiedziałem do dziewczyny. Nie posłuchała się. Wyszła przede mnie i podbiegła to trzcin. - (t.i). - szeptałem. - co ty wyczyniasz? - byłem na nią zły. Chwyciła coś w rękę i podeszła do mnie.
- To tylko mała żabka. - pokazała mi zwierzątko.
- Ale mogło być coś innego. - dziewczyna wypuściła żabę na ziemię.
- Oj nie złość się. - pocałowała mnie w usta.
Uśmiechnęła się i ruszyła dalej wzdłuż jeziora. Stałem zaskoczony. Nie spodziewałem się tego. - idziesz? - zawołała. Podbiegłem do niej. Chwyciłem ją za dłoń i odwróciłem do mnie. Wpiłem się w jej usta. Całowaliśmy się aż nie zabrakło nam powietrza. - a to za co? - teraz ona była zaskoczona.
Uśmiechnęła się i ruszyła dalej wzdłuż jeziora. Stałem zaskoczony. Nie spodziewałem się tego. - idziesz? - zawołała. Podbiegłem do niej. Chwyciłem ją za dłoń i odwróciłem do mnie. Wpiłem się w jej usta. Całowaliśmy się aż nie zabrakło nam powietrza. - a to za co? - teraz ona była zaskoczona.
- Za nic. - zaśmiałem się i ruszyłem do przodu. Słyszałem jak dziewczyna idzie za mną. Obeszliśmy w ciszy całe jezioro. Nie było żadnego znaku. Postanowiliśmy pójść wzdłuż drogi. Znaleźliśmy znak z nazwą miejscowości. Wróciliśmy do domu. Wujek dalej spał. Wykąpaliśmy się. Dziewczyna leżała na łóżku podpierając głowę na lewej ręce. Jej falowane, brązowe włosy opadały rozpuszczone na ramiona. Wglądała pociągająco. Upewniłem się, że broń jest bezpiecznie schowana. Zdjąłem koszulkę i położyłem na krześle. Odwróciłem się z powrotem do mojej księżniczki. Na mój widok przygryzła wargę. Zaśmiałem się. Położyłem się koło niej. Dziewczyna nachyliła się i namiętnie mnie pocałowała.
- Dobranoc. - powiedziała i odwróciła się plecami do mnie. Objąłem ją ramieniem.
- Dobranoc skarbie. - dałem jej buziaka w policzek. Zachichotała.
------------------
- Wstawaj śpiochu. - usłyszałem szept. Niechętnie otworzyłem oczy. Ujrzałem zielone tęczówki (t.i). Podpierała się rękami na moim torsie.
- Nie masz ochoty przeleżeć całego dnia? - w odpowiedzi dziewczyna lekko musnęła moje usta.
- Nie. - wstała i wyszła z pokoju. Obróciłem się na bok i przykryłem kołdrą. Zasnąłem. Obudziło mnie skrzypnięcie drzwi. Spojrzałem w ich stronę.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - powiedziała dziewczyna.
- Nie szkodzi, zrobiłaś to już wcześniej. - zaśmiałem się. Siadła i oparła się o ścianę. Na kolanach miała kartkę z notesu i ołówki. Podniosłem się z łóżka i skierowałem w stronę wyjścia z pokoju.
- Gdzie idziesz? - zapytała nawet na mnie nie spoglądając.
- Do łazienki. Zaraz wrócę. - patrzyłem w lustro myjąc zęby. Gdy skończyłem założyłem na siebie swoje ulubione szare dresy i białą koszulkę. Przeczesałem włosy ręką i wyszedłem z łazienki. Otworzyłem drzwi do naszej sypialni. Dziewczyna dalej siedziała na podłodze. Podszedłem do niej i usiadłem obok. Spojrzałem na kartkę papieru. To co tam zobaczyłem mnie zaskoczyło.

- Kto to? Nie wiedziałem, że umiesz rysować.
- To już wiesz. - uśmiechnęła się. - To moja mama. Gdy ostatni raz ją widziałam była ubrana w swoją ulubioną, jasnoniebieską sukienkę do kolan. Wyglądała przepięknie. Z resztą jak zawsze. Szli z tatą na kolację do restauracji. Za nim wyszła podeszła do mnie i pocałowała w policzek a później szepnęła "Kocham cię, nie zapomnij o tym nigdy skarbie. Ciesz się tym co masz i się uśmiechaj. Czasem bądź szalona i rób głupie rzeczy a potem się z tego śmiej." i wyszła. To brzmiało jakby wiedziała, że już nie wróci. - objąłem ją ramieniem. Chwyciła moją dłoń. - czasem nie mogę uwierzyć, że jej nie ma, że już nigdy jej nie zobaczę. - mówiła wpatrując się w obraz. - tak bardzo ją kocham.
- Wiem kochanie. Musisz być silna, dla niej. - wskazałem na jej dzieło. Spojrzała na mnie. Musnąłem lekko jej usta. Oparła głowę na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy. Wiedziałem, że jest jej trudno. Chciałem coś zrobić ale nie wiedziałem co. Wpatrywałem się w oczy jej mamy. Były takie same jak (t.i). Włosy też ma po rodzicielce. W zasadzie, to tak jakbym patrzył na (t.i) z przyszłości. Wyobraziłem sobie ją w sukience jej mamy. Uśmiechnąłem się. Tak bardzo mi na niej zależy.
- Kocham cię. - szepnąłem dziewczynie na ucho. Kąciki jej ust uniosły się ku górze.
- Ja ciebie też. - musnęła mój policzek. Mam nadzieję, że wymyślę jakiś plan, żeby wyciągnąć nas z tego bagna. Wierzę, że ułoży sobie życie. Będzie miała męża, dzieci, psa i wielki dom. Już zawsze będzie szczęśliwa i nie będzie musiała się niczym martwić. Zasługuje na to.
------------------
- Wstawaj śpiochu. - usłyszałem szept. Niechętnie otworzyłem oczy. Ujrzałem zielone tęczówki (t.i). Podpierała się rękami na moim torsie.
- Nie masz ochoty przeleżeć całego dnia? - w odpowiedzi dziewczyna lekko musnęła moje usta.
- Nie. - wstała i wyszła z pokoju. Obróciłem się na bok i przykryłem kołdrą. Zasnąłem. Obudziło mnie skrzypnięcie drzwi. Spojrzałem w ich stronę.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - powiedziała dziewczyna.
- Nie szkodzi, zrobiłaś to już wcześniej. - zaśmiałem się. Siadła i oparła się o ścianę. Na kolanach miała kartkę z notesu i ołówki. Podniosłem się z łóżka i skierowałem w stronę wyjścia z pokoju.
- Gdzie idziesz? - zapytała nawet na mnie nie spoglądając.
- Do łazienki. Zaraz wrócę. - patrzyłem w lustro myjąc zęby. Gdy skończyłem założyłem na siebie swoje ulubione szare dresy i białą koszulkę. Przeczesałem włosy ręką i wyszedłem z łazienki. Otworzyłem drzwi do naszej sypialni. Dziewczyna dalej siedziała na podłodze. Podszedłem do niej i usiadłem obok. Spojrzałem na kartkę papieru. To co tam zobaczyłem mnie zaskoczyło.

- Kto to? Nie wiedziałem, że umiesz rysować.
- To już wiesz. - uśmiechnęła się. - To moja mama. Gdy ostatni raz ją widziałam była ubrana w swoją ulubioną, jasnoniebieską sukienkę do kolan. Wyglądała przepięknie. Z resztą jak zawsze. Szli z tatą na kolację do restauracji. Za nim wyszła podeszła do mnie i pocałowała w policzek a później szepnęła "Kocham cię, nie zapomnij o tym nigdy skarbie. Ciesz się tym co masz i się uśmiechaj. Czasem bądź szalona i rób głupie rzeczy a potem się z tego śmiej." i wyszła. To brzmiało jakby wiedziała, że już nie wróci. - objąłem ją ramieniem. Chwyciła moją dłoń. - czasem nie mogę uwierzyć, że jej nie ma, że już nigdy jej nie zobaczę. - mówiła wpatrując się w obraz. - tak bardzo ją kocham.
- Wiem kochanie. Musisz być silna, dla niej. - wskazałem na jej dzieło. Spojrzała na mnie. Musnąłem lekko jej usta. Oparła głowę na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy. Wiedziałem, że jest jej trudno. Chciałem coś zrobić ale nie wiedziałem co. Wpatrywałem się w oczy jej mamy. Były takie same jak (t.i). Włosy też ma po rodzicielce. W zasadzie, to tak jakbym patrzył na (t.i) z przyszłości. Wyobraziłem sobie ją w sukience jej mamy. Uśmiechnąłem się. Tak bardzo mi na niej zależy.
- Kocham cię. - szepnąłem dziewczynie na ucho. Kąciki jej ust uniosły się ku górze.
- Ja ciebie też. - musnęła mój policzek. Mam nadzieję, że wymyślę jakiś plan, żeby wyciągnąć nas z tego bagna. Wierzę, że ułoży sobie życie. Będzie miała męża, dzieci, psa i wielki dom. Już zawsze będzie szczęśliwa i nie będzie musiała się niczym martwić. Zasługuje na to.

Nieee!!! Nie pozwalam Ci odchodzić, bo będę się czuła jakbyście mnie wybrały na zastępstwo za Cb, a ja Cię nigdy nie zastąpie bo nigdy nie będę tak dobra jak Ty. Piszesz świetnie, nie wiem czemu uważasz, że jest inaczej.
OdpowiedzUsuńNie opuszczaj nas, proszę...
Tak poza tym to pisz szybko 4 część :) KC <3
Wiki Zostajesz! Piszesz doskonale! Dawaj mi tutaj 4 część :)
OdpowiedzUsuńNie wolno Ci odejść! Zmarnujesz swój wielki talent. Dziewczyno piszesz genialnie! Twoje imaginy są świetne. A to, że masz mało komentarzy to może być oznaką, że Was blog jest mało znany. Jesli zrezygnuszesz to Cie zabije.
OdpowiedzUsuńCo do imaginy to jest genialny jak zwykle. Proszę pisz szybko następną część. :*