Strony

piątek, 20 grudnia 2013

23. Niall

Siemka ludzie :) Za 4 dni święta. Ja jakoś nie czuję tej magi świąt. Tak szczerze mówiąc to nienawidzę świąt. Ten imagin nie jest za wesoły jak na świąteczny czas. Pojawiło się coś nowego w zakładce "Kontakt z nami". Czytasz = komentujesz. Pamiętajcie, że komentarze motywują do pisania. Miłego czytania kochani.

                                                                                                         Tesia <3
_________________________________________________________________

Wszystkie pewnie marzycie o tym by być narzeczoną Nialla. Nie wiecie czego chcecie. Znacie go tylko z gazet, z tej dobrej strony. Ale pamiętajcie, że każdy ma też złą stronę.

Jestem z Niallem od trzech lat. Na początku było pięknie. Do pewnego czasu. Gdy Niall pojechał w swoją trzecią trasę wszystko uległo zmianie. Już nie był tym chłopakiem w którym się zakochałam. Gdy był na wyjazdach prawie wcale nie dzwonił. W gazetach co chwilę czytałam o jego zdradach. Widziałam zdjęcia w klubach nocnych. Zaczął też ćpać. Jak przyjeżdżał do domu i go o to pytałam to wszystkiego się wypierał. Mówił, że to gazety wymyślają. A ja głupia mu ciągle wierzyłam. Zamiast spędzać czas ze mną ciągle wychodził na imprezy z kumplami i tłumaczył że dawno się z nimi nie widział. O mnie kompletnie zapomniał. Jak chciałam odejść to zawsze obiecywał, że się zmieni. Zmieniał się ale na krótką chwilę a później wszystko się powtarzało. Już się dla niego nie liczyłam. 

Tego dnia znów wyszedł. Miałam już tego dość. Poszłam do sypialni.  Wyciągnęłam z szafy wielką czarną walizkę. Zaczęłam po kolei pakować swoje ubrania. W końcu walizka była zapakowana po brzegi. Wzięłam więc torbę i poszłam do łazienki. Wrzuciłam wszystkie swoje kosmetyki, lokówkę, prostownicę i inne rzeczy do torby. Po raz ostatni weszłam do naszej wspólnej sypialni. Podeszłam do półki na której stały nasze wspólne zdjęcia. Na myśl o wszystkich wspomnieniach w moich oczach pojawiły się łzy. Wyjęłam fotografie z ramek i podarłam. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Przewiesiłam torbę przez ramię, chwyciłam za uchwyt walizki i wyszłam z pokoju. Zeszłam po schodach na dół. Ubrałam buty i włożyłam na siebie kurtkę. Miałam wychodzić gdy przypomniałam sobie o pierścionku. Poszłam do salonu. Zdjęłam pierścionek i ostatni raz na niego spojrzałam odkładając go na stół. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi. Otworzyłam wielką bramę wjazdową i wyszłam. Zamknęłam ją a klucze wrzuciłam do skrzynki pocztowej. Stanęłam i popatrzyłam na wielki dom. Westchnęłam cicho. Odwróciłam się i ruszyłam chodnikiem przed siebie. Dwie ulice dalej mieszkała pozostała czwórka zespołu. Miałam nadzieję, że jeszcze nie śpią. Tak też było. Pożegnałam się z nimi. Było im przykro ale zrozumieli i zaakceptowali moją decyzję. Będę za nimi tęsknić. Może kiedyś wpadnę do nich z odwiedzinami. Wyszłam od chłopaków. Złapałam taksówkę. Po godzinie dojechaliśmy na lotnisko. Zapłaciłam miłemu panu i wysiadłam z samochodu. Chwyciłam swoje rzeczy i poszłam do kasy. Kupiłam ostatni bilet do Polski, czas wrócić do domu. Do odlotu jeszcze dwie godziny. Pojechałam windą na górę kupić sobie kawę. Upiłam łyk napoju wychodząc z kawiarenki. Włożyłam słuchawki do uszy i puściłam moją ulubią piosenkę. Obejrzałam się do okoła siebie. Lotnisko świeciło pustkami. Spojrzałam na tablicę odlotów. No tak wszystkie samoloty już odleciały oprócz mojego. Odstawiłam torbę i walizkę koło ławki. Podeszłam do wielkiej szyby. Spojrzałam na piękną panoramę Londynu. Po moim policzkach zaczęły spływać  łzy. Dotknęłam ręką szyby. Padał śnieg. Tu jest tak pięknie. Po raz kolejny wróciły wszystkie wspomnienia. Będę tęsknić. Wyjęłam telefon by sprawdzić godzinę. Zegar wskazywał 3 w nocy. Weszłam na twittera. Dodałam posta:

To już koniec tej historii. Czas wrócić do domu xx. 

Po chwili pojawiły się pytania o co chodzi. Nie odpisałam na żadne z nich. Usłyszałam sygnał przychodzącego sms-a. Otworzyłam wiadomość. Była od Nialla:

"Czemu cię nie ma o tej godzinie w domu?! Gdzie do cholery jesteś?!"

"Nie ma mnie i już nie będzie. To koniec." - Odpisałam.  

Po chwili dostałam odpowiedź:

"Ale jak to, dlaczego? (T.i) nie odchodź, proszę.  Ja się zmienię, obiecuję."

"Nie wierzę ci. Żegnaj" - wysłałam wiadomość i schowałam telefon do kieszeni.

Siedziałam na ławce patrząc na padający śnieg. Nie dostałam już żadnej odpowiedzi od Nialla. Wzięłam swoje torby i ruszyłam na odprawę. Wsiadłam do samolotu. Szłam przez niego szukając mojego miejsca ze łzami w oczach. Usiadłam na fotelu i zapięłam pasy. Zamiast słuchać starszej kobiety  mówiącej o bezpieczeństwie skupiłam się na piosence lecącej w moim telefonie. Samolot wystartował. Spojrzałam przez okno ostatni raz patrząc na Londyn. Zamknęłam oczy by się nie rozpłakać. Zamknęłam kolejny rozdział w moim życiu. Może tak miało być. Może nie byliśmy sobie pisani.

3 komentarze:

  1. świetne!!! nie chodzisz do szkoły, ale imaginy piszesz to ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  2. zapomniałam Ci życzyć Wesołych Świąt Tesiu!

    OdpowiedzUsuń