Strony

wtorek, 24 grudnia 2013

28. Niall

Cześć kochani. Łapcie imagina ode mnie. Cóż dzisiaj święta! Jak dla mnie to kolejny, normalny dzień. No ale Wam życzę wszystkiego najlepszego <3 Dziękuję za ponad 1000 wejść! Jesteście niesamowici! Mam nadzieję, że imagin Wam się spodoba. Jest to trochę moja historia z wymyślonym zakończeniem. Miłego czytania i zachęcam do komentowania. 

                                                                                                          Tesia ^^
_________________________________________________________________

                                                   * twoimi oczami *

Gdy spojrzałam na wiadomość na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Zdziwiłam się bo ostatnio rzadko się pojawia wręcz prawie wcale. Wyjaśnię wam o co w tym wszystkim chodzi. Mój tata jest żołnierzem i za miesiąc leci na misję na pół roku do Afganistanu. Był już na kilku misjach więc wiem co mnie czeka. Budzę się każdego ranka i myślę;  jeden dzień bliżej wyjazdu. Gdy przytulam go ostatni raz przed wylotem myślę: mogę go więcej nie przytulić. Rozmawiając z nim przez skaypa w mojej głowie jest myśl:  mogę go więcej nie usłyszeć, nie zobaczyć. Rozmawiam z nim czasem tylko 2 minuty dziennie. W każdej chwili mogę dostać telefon, że go już nie ma. Myślicie pewnie, że przesadzam i że można zapomnieć o zbliżającym się wyjeździe ale tak nie jest. Każdego wieczoru gdy kładę się spać czuję ten ból. Przypominam sobie te wszystkie wspomnienia a w moich oczach pojawiają się łzy. Od kąt dowiedziałam się o kolejnej misji każdy wieczór wygląda tak samo: leżę i płaczę aż ze zmęczenia zasypiam. To się zmieniło gdy trzy dni temu odezwał się do mnie chłopak z którym widziałam się dwa razy w czerwcu a dzisiaj Boże Narodzenie. Byłam zdziwiona wiadomością od Nialla. Kiedyś był oschły i chamski a teraz miły, pomocny. To zaniepokoiło mnie jeszcze bardziej. Pewnie chce mnie w sobie rozkochać, zabawić się a później zostawić. Przyjaciółka mówi, że przesadzam ale na moim miejscu pewnie też by się martwiła. Wmawia mi też, że się zakochałam w Niallu tak jak wtedy gdy spotkałam go pierwszy raz. Flirtuje z chłopakiem ale mam obawy czy dobrze robię. W dodatku to kuzyn mojego najlepszego przyjaciela. Niall zaproponował żebyśmy się spotkali. Chyba przesadzałam z podejrzeniami w końcu on mnie rozumie tak jak (i.t.p) a uśmiech przez niego nie schodzi mi z twarzy. Nic innego mi nie pozostało jak zgodzić się na spotkanie. Moja przyjaciółka obiecała, że ze mną pójdzie. Odkryłam, że faktycznie z każdym kolejnym, uroczym sms- em zakochuje się w chłopaku. Nie mogę doczekać się spotkania. Jejku co się ze mną dzieje?!

                                                       * oczami Nialla *

Nie wiem czemu (t.i) myśli, że chcę ją skrzywdzić. Nie mam takich zamiarów. Fakt kiedyś ją skrzywdziłem ale przecież ludzie się zmieniają. Tak na prawdę nigdy o niej nie zapomniałem. Zauroczyła mnie gdy się poznaliśmy. Jej przyjaciółki mnie podrywały a ona siedziała niewinna z boku i rozmawiała z moim kuzynem. Była inna niż wszystkie. Była taka delikatna. Miałem dziewczynę a (t.i) traktowałem jak koleżankę. Miałem odwagę dopiero po dłuższym czasie się do niej odezwać. Nie miała już do mnie zaufania. Nie dziwiłem się. Próbowałem je odzyskać i uwierzcie nie było łatwo. Czemu mi tak zależało na dziewczynie? Nawet nie wiem kiedy, w którym momencie się w niej zakochałem. Stała się dla mnie całym światem. Po namowach zgodziła się na spotkanie. Cieszyłem się.


                                                         * twoimi oczami *

Święta minęły spokojnie a sylwester był wybuchowy. Nadszedł dzień spotkania. Stanęliśmy na chwilę: ja, Niall, (i.t.p) i mój przyjaciel w parku między drzewami pośród białego puchu. Moi przyjaciele stali i robili sobie głupie zdjęcia. Ja stałam wtulona w blondyna. Zrozumiałam jak bardzo mi na nim zależy. Oberwałam śnieżką. Zaczęłam się trzepać kurtkę ze śniegu. Nagle chłopak podniósł mój podbródek i namiętnie mnie pocałował. Pogłębiłam pocałunek.

Niall: Kocham cię (t.i). - szepnął

Ja: Ja ciebie też Niall. - uśmiechnęłam się 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz