Cześć. Łapcie kolejnego imagina ode mnie. Miłego czytania.
Tesia♡
_______________________________________________________________
Włożyłam książkę do kartonu. Siedziałam po turecku na dywanie wśród mnóstwa rzeczy. Pakowałam je po kolei do różnych toreb albo kartonów. Ten był już pełny. Zamknęłam go i popchnęłam pod ścianę. Postawiłam przed sobą pusty. Teraz czas na pamiątki i zdjęcia. Wkładałam ostrożnie śnieżne kule, medale i puchary. Wśród ramek ujrzałam czarną, zdobioną złotymi wzorami. Podniosłam ją z podłogi i odwróciłam. Jedna, ogromna łza spłynęła po moim policzku na te wspomnienie. Siedzieliśmy przytuleni na plaży oglądając zachód słońca. Położyłam je ostrożnie w kartonie. Zaniosłam kartony z bratem do ciężarówki. Przyszedł czas na ubrania. Weszłam do ogromnej garderoby. Usiadłam na pufie. Otworzyłam trzy, wielkie walizki. Nienawidzę się pakować. Wstałam i podeszłam do pierwszej szafy. Było w niej mnóstwo sukienek. Wyciągałam je po kolei. Składałam delikatnie i układałam w walizkach. Chwyciłam za długą, niebieską u góry a białą u dołu sukienkę. Byłam w niej na balu maturalnym. Prawie cały przetańczyłam właśnie z tobą. Wrzuciłam ją do kartonu z podpisem "NIE WYRZUCAĆ!". Czas na kolejną szafę. Spodnie. Poszło szybko. Teraz buty. Miałam ich naprawdę dużo. Pakowałam i myślałam, że nie skończę. Ostatnia para. Czas na koszulki. Wyciągałam i wrzucałam byle jak i do obojętnie jakiej torby. To już wszystkie. Ponownie zniosłam wszystko na dół. Wróciłam do domu. Przeszłam po wszystkich pokojach by sprawdzić czy niczego nie zapomniałam. Kuchnia pusta. Łazienka też. Weszłam do mojego pokoju. Był pusty a ściany białe. Nie przypominał tego w którym spędziłam 19 lat. Nie poznawałam go. Podeszłam do drzwi garderoby. Miałam je zamknąć gdy w rogu szafki na samym końcu ujrzałam coś czarnego. Podeszłam i chwyciłam materiał. Rozwinęłam go. To czarna koszulka. TWOJA czarna koszulka. Musiałeś któregoś dnia zapomnieć ją zabrać. Zaciągnęłam się jej zapachem. Pachniała tobą. Siadłam na pufie i zaczęłam płakać. Tak bardzo za tobą tęsknię.
Przypomniał mi się ten dzień. Zadzwonili do mnie z policji. Powiedzieli, że był wypadek i mam się pojawić na jego miejscu. Tak zrobiłam. Wysiadłam z auta i zobaczyłam TWÓJ samochód. Byłam przerażona. Podszedł do mnie policjant i powiedział co się stało. Płakałam. Zobaczyłam cię leżącego na noszach. Podbiegłam do ciebie. Klęknęłam i chwyciłam cię za rękę. Byłeś zimny i blady. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Podniosłam głowę. To lekarz. Przykro mi - powiedział. Zrozumiałam, że ciebie już nie ma. Musieli cię zabrać. Policjant wręczył mi rzeczy znalezione w aucie: portfel, telefon i klucze. Po chwili przyniósł mi czerwone pudełeczko i bukiet róż w tym samym kolorze. Byliśmy umówieni na kolację tego wieczoru. Otworzyłam pudełeczko. W środku był piękny pierścionek. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Czemu Bóg zabrał mi ciebie właśnie TEGO dnia?! Czemu?!
Wrzuciłam koszulkę to torebki i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta. Rodzice pytali co się stało. Milczałam. Dojechaliśmy na lotnisko. Lot był długi i męczący. Weszłam do nowego domu i ruszyłam do swojego pokoju. Ściany były szare. Tak jak chciałam. Pod oknem stało łóżko. Obok biurko i szafa. Nie miałam siły rozpakowywać tych wszystkich kartonów. Wyjęłam tylko nasze wspólne zdjęcie i postawiłam na szafce nocnej. Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
----------------------------
Minął rok od wypadku i pół roku od przeprowadzki. Kartony dalej stoją tak jak stały. Zamknęłam się w sobie i z nikim nie rozmawiam. Wróć do mnie. Nie chcę dłużej żyć bez ciebie. Za mocno cię kocham by żyć normalnie. Siadłam na zimnych kafelkach w łazience. Obracałam żyletkę w palcach. Przyłożyłam ją do nadgarstka i zrobiłam pierwsze cięcie. Bolało ale nie bardziej niż twoja śmierć. Kolejne cięcie i kilkanaście następnych. Krew spływała na kafelki. Jeśli TY nie możesz tu wrócić to ja przyjdę do ciebie. Usłyszałam twój głos w głowie. Nie rób tego. Możesz być jeszcze szczęśliwa. Zrobiłam jeszcze kilka cięć. Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami.
- Nie, nie mogę. Kocham cię Harry. - wyszeptałam a później była już tylko ciemność...
- Zrobiłabyś dla mnie wszystko?
- Nie wszystko.
- Nie? To czego byś nie zrobiła?
- Gdybyś nie wiem jak mnie prosił, żebym przestała Cię kochać, nigdy bym tego nie potrafiła zrobić.
jejku! piękne! genialne... czekam na następny imagin :*
OdpowiedzUsuńjejku! cudo! znowu przez Was płaczę!
OdpowiedzUsuń