Cześć. Przepraszam, że ostatnio mnie tu nie było. Od dzisiaj będę się podpisywał po prostu "Wiki". Mam nadzieję, że sylwester Wam się udał. Życzę Wam żeby w tym roku, wszystkie Wasze marzenia się spełniły i aby był lepszy od poprzedniego. A to spóźniony noworoczny imagin ode mnie. Przypominam, że komentarze motywują do pisania. Miłego czytania.
Wiki ♡
_________________________________________________________________
Siedziałam na parapecie z kubkiem herbaty w rękach. Patrzyłam przez okno na grupki ludzi wybierające się do znajomych albo swoich rodzin. Dzisiaj sylwester. Spuściłam głowę w dół i spojrzałam na swoje ciepłe skarpetki. Dostałam je rok temu na gwiazdkę. Na niebie co jakiś czas pojawiały się fajerwerki. Do moich uszu dobiegł dźwięk muzyki. Rodzice zaprosili przyjaciół na wspólne świętowanie Nowego Roku. Ja nie miałam zamiaru nigdzie się ruszać z mojego przytulnego pokoju. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 21. Wcześnie. Patrzyłam na gwiazdy. Tak ładnie błyszczały. Przypomniałam sobie wszystkie złe i dobre chwile w tym roku. Wszystkie łzy i uśmiechy. Wszystko co straciłam i zyskałam. Przyjaciół, których straciłam i zyskałam. Ludzi, których poznałam. Sporo się wydarzyło przez te 365 dni. Z zamyślenia wyrwała mnie piosenka sygnalizująca, że ktoś do mnie dzwoni - Give me love. Zerknęłam na wyświetlacz IPhona. To Lou. Odrzuciłam połączenie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. To nie było okej z mojej strony ale nie obchodziło mnie to teraz. Dzwonił jeszcze kilka razy po czym się poddał. Do pokoju weszła moja starsza siostra.
- Idziesz z nami na imprezę? - zapytała uśmiechnięta
- Nie, dzięki. Zostanę w domu. - wymusiłam uśmiech.
- Na pewno? - upewniła się.
- Tak. - odwróciłam się w stronę okna.
- Co się dzieje (t.i)?
- Nic. Nie przejmuj się mną i idź już na tą imprezę. - uśmiechnęłam się do siostry.
- No jak wolisz. Szczęśliwego Nowego Roku. - powiedziała wychodząc z pokoju.
Siedziałam i patrzyłam w niebo aż w końcu przysnęłam. Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknęłam.
- Hej. Czemu nie odbierasz telefonu? - do pokoju wszedł mój przyjaciel. - Martwiłem się.
- Jak widzisz jestem cała i zdrowa. Nie miałam ochoty gadać. Przepraszam Lou. - chłopak usiadł obok mnie.
- Co się dzieje? Zamierzasz spędzić sylwestra sama w tym pokoju, tak? - położył dłonie na moich podciągniętych pod brodę kolanach.
- Zgadłeś. - uśmiechnęłam się lekko.
- To czas zmienić twoje plany. Idź się ciepło ubrać a ja tu poczekam.
- Po co? Ja tu zostaję. - spojrzałam na niebo.
- Nie ma mowy. Masz 10 minut. - wziął kubek z herbatą z moich rąk i upił kilka łyków.
- Dobra. - wstałam niechętnie z parapetu.
Wzięłam rzeczy z szafy i ruszyłam do łazienki się przygotować. Wciągnęłam na siebie ciuchy. Spojrzałam w lustro. Związałam włosy w niechlujnego koka i poprawiłam makijaż. Gdy wyszłam zobaczyłam jak Louis gra na mojej gitarze. Lubiłam jak grał i śwpiewał tylko dla mnie.
- Jestem gotowa. - stanęłam przed chłopakiem.
- Ślicznie wyglądasz. - uśmiechnął się w ten sposób który uwielbiałam.
- Dziękuję. - chłopak wstał i podał mi torbę.
- Spakuj jakieś rzeczy na przebranie. W końcu później pojedziemy do mnie. - nic nie odpowiedziałam.
Zrobiłam to o co prosił. Zeszliśmy na dół. Założyłam płaszcz i powiedziałam rodzicom, że wychodzę. Louis wziął ode mnie torbę i wrzucił do bagażnika. Później otworzył mi drzwi od strony pasażera po czym sam usiadł na miejscu kierowcy.
- Powiesz mi gdzie mnie zabierasz? - spojrzałam na przyjaciela.
- Nie. To niespodzianka. - odpowiedział nawet nie spoglądając w moją stronę.
Już o nic nie pytałam. Dostrzegłam auto jadące za nami. To pewnie jego ochroniarze. Dojechaliśmy do placu przed Big Benem. Lou poczekał aż koło jego drzwi pojawią się ochroniarze. Następnie wysiadł i otworzył mi drzwi.
- Aha. Big Ben, fajerwerki, północ. Rozumiem. - chwyciłam chłopaka za rękę by nie zgubić się w tłumie przez który się przeciskaliśmy.
Stanęliśmy między ochroniarzami.
- Nie podoba ci się? - zapytał.
- Jest okej. - posłałam mu uśmiech.
Po kolei na scenie śpiewali różni artyści. Dołączyła do nas pozostała czwórka wraz ze swoimi dziewczynami. Śpiewaliśmy i kołysaliśmy się w rytm muzyki. Spojrzałam na Liama i Danielle. Dobrze, że się znowu zeszli. Nie znam lepszej pary niż oni. Do północy zostały dwie minuty. Stałam wtulona w Louisa. Minuta. Trzydzieści sekund. Odsunęłam się kawałek od chłopaka. Zaczęłam się uśmiechać i rozglądać dookoła. Sama nie wiedziałam dlaczego. Lou przyciągnął mnie tak że teraz stałam koło niego. Tłum zaczął odliczać a my razem z nim.
- Dziesięć!
- Dziewięć!
- Osiem!
- Siedem!
- Sześć!
- Pięć! - mnie i Louisa dzieliło kilka centymetrów.
- Szczęśliwego Nowego Roku. - powiedział po czym mnie pocałował. Pogłębiłam pocałunek.
Odliczanie dobiegło końca a na niebie pojawiło się mnóstwo fajerwerków. Oderwaliśmy się od siebie.
- Najlepszy koniec i początek roku. - powiedział uśmiechnięty Louis.
- Masz racje Lou. - złapałam chłopaka za rękę.
genialne! a ty mi tu mówisz, że nie umiesz pisać!
OdpowiedzUsuńmam nadzieje, że wyszłaś już z tego kaniony, a jak nie to, że mój komentarz Ci pomoże!
życzę weny na następne imaginy :*
Dziękuję jesteś kochana:*
Usuń