Proszę oto część druga. Nie potrafiłam jej ładnie skończyć. PRZEPRASZAM! :c
Proszę o wasze komentarze, musicie mi pomóc w pisaniu. Błagam o motywację :*
wasza Julu ♥
ps. Przepraszam za wszelkie błędy, których nie wychwyciłam.
Samochód Nialla stanął przed moim domem. Chłopak otworzył mi drzwi i podał walizkę. Ucałował mój policzek, wsiadł do auta i odjechał. Tak bez pożegnania. Stałam i patrzyłam jak ciemny samochód znika mi z pola widzenia. Ruszyłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi, wniosłam walizkę do pokoju, później zrobiłam sobie herbatę i usiadła z kubkiem na parapecie. Patrzyłam na ulicę, na której przed chwilą stał czarny samochód mojego przyjaciela.
,, Ciekawe czy przyjdzie na ślub? " - myślałam.
Dalej chciałam wyjść za Willa. Kochałam go, a tak nagle wtrącił się Niall. Czemu nie mówił mi tego wcześniej? Czemu się nie przyznał? Gdyby zdarzenia z tego ranka wydarzyły się kilka lat temu, byłabym najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Tak, kiedyś kochałam Nialla, ale on nie okazywał mną najmniejszego zainteresowania. Pogodziłam się z tym i zaczęłam układać swoje życie miłosne od nowa. Wymazałam z serca osobę mojego przyjaciela. Miałam kilka nieudanych związków, ale z Willem jesteśmy razem już trzy lata. Oświadczył mi się. Byłam szczęśliwa, aż do teraz. Teraz nie wiedziałam co czuję. Czy nadal kocham Willa, czy jednak pocałunki Nialla znaczą dla mnie więcej?
Ukryłam twarz w dłoniach.
Po moim policzku spadła wolno jedna łza. Na więcej nie miałam już siły. Nie potrafiłam już myśleć.
Wstałam i ruszyłam do łazienki. Ciepła woda zmyła wszystkie trudy tego dnia. Przebrałam się w ciepłą piżamę i położyłam się do łóżka. Szybko zamknęłam oczy. Chciałam obudzić się jutro z czystą kartą. Chciałam zapomnieć o wszystkim i wszystkich. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Zmęczona wymyślaniem scenariuszy mojego kiepskiego życia zasnęłam.
____________________Dzień ślubu perspektywa (t.i.)_________________________
Wszystko gotowe, dopięte na ostatni guzik. Druhny w lawendowych sukienkach z bukietami białych i fioletowych róż. Ja w białej, koronkowej sukni z fioletowym pasem. Włosy spięte w ślicznego, eleganckiego koka. Przepięknie ozdobiony kościół, pełen gości, przyjaciół i bliskich, jednak czegoś brakuje. Nialla. Stałam przed wielkim lustrze w sali, w której miałam przygotować się do wyjścia na środek ołtarza. Przyszłam do mnie moja mama.
- Cześć skarbie, wyglądasz pięknie. - uśmiechnęła się i ucałowała mnie w policzek.
- Mamo nie płacz, bo ja też zaraz zacznę. - uprzedziłam ją, bo widziałam jak po jej policzku spływa łza wzruszenia.
- Oj córciu, ale ty wyglądasz tak ślicznie. To najpiękniejszy dzień twojego życia i musisz zapamiętać go na zawsze. - stanęła za mną i oparła głowę o moje ramie.
Stałyśmy patrząc na swoje odbicia w lustrze.
- Uśmiechnij się.
- Tak, wiem mamo.
- Coś jest nie tak, widzę przecież. - spojrzała na mnie.
Ona zawsze potrafiła wszystko zobaczyć, nawet jeśli bym to ukrywała.
- Nie, wszystko w porządku... - głos mi się załamał.
- Skarbie. - mama mocno mnie przytuliła, a ja nie kryłam się już z łzami.
- Chodzi o Nialla?
- Skąd wiesz? - pociągnęłam nosem.
- Od zawsze byliście sobie przeznaczeni. Jestem twoją matką, wiem takie rzeczy.
- Ale ja nie mogę już nic zmienić! - usiadłam zrozpaczona na kanapie.
- Możesz. - mama pogładziła mnie po włosach.
- Will mnie zabije. To nie w porządku wobec niego.
- Byłabyś bardziej nie w porządku, gdybyś ożeniła się z człowiekiem, który cię kocha, a ty go nie.
Spojrzałam na mamę. W jej oczach widziałam śmiech. Wiedziała, że postąpię dobrze.
- Zawołasz go tutaj?
- Tak. - kobieta wstała. - Zadzwoń po Nialla.
Mama wyszła z sali. Wyjęłam telefon. Wykręciłam numer do chłopaka.
,, Odbierz proszę. " - podeszłam do drzwi.
Sięgnęłam, żeby złapać klamkę, jednak drzwi otworzył się szybciej.
- Halo? - w słuchawce usłyszałam głos Nialla, a ja wpatrywałam się w jego oczy przede mną.
Chłopak ubrany był w czarny, elegancki garnitur, a w ręce ściskał czerwoną różę.
- Cześć. Będziesz na ślubie? - mówiłam dalej do telefonu.
- Tak. Zaraz będę na miejscu. - uśmiechnął się.
Staliśmy na przeciwko siebie i wpatrywaliśmy się w swoje oczy.
- Czekam na ciebie Niall.
- Do zobaczenia (t.i.). - rozłączył się.
Zrobiłam to samo i rzuciłam się w ramiona chłopaka. On wtulił swoją głowę w zagłębienie mojej szyi.
Czułam jego oddech, łaskoczący mnie tuż, za uchem.
- Ekhem... - usłyszałam głośnie chrząknięcie.
Szybko oderwałam się do chłopaka i odwróciłam w stronę, z której dobiegał odgłos.
Zobaczyłam tam zdenerwowanego Willa. Jego szczęka była zaciśnięta, a oczy zwężone. Przyglądał mi się, jakby chciał, żebym już leżała trupem.
- (t.i.) co to ma znaczyć? I nie wmawiaj mi, że to tylko przyjacielski uścisk! - uprzedził mnie.
- Ale (t.i.) nie jest niczemu winna, to ja na nią wpadłem i ...
Spojrzałam na broniącego mnie Nialla i splotłam nasze palce.
- Zrobimy to razem. - uśmiechnęłam się do niego.
- Will ja... nie... nie mogę za ciebie wyjść. - zaczęłam powoli. - To nie twoja wina i to nie z twojego powodu, tylko, nie mogłabym cię okłamać. Nie mogę powiedzieć przy wszystkich, że cię kocham, bo skłamałabym przed każdym, kto dziś tutaj jest. Wiem, że ty się starałeś, kochałeś i opiekowałeś się mną i bardzo ci za wszystko dziękuję, ale nie potrafiłabym powiedzieć TAK. Przepraszam. - spojrzałam w twarz mojego byłego narzeczonego.
Była jak kamień, nie wyrażała żadnych emocji.
- Ty... DZIWKO! - krzyknął i chwycił mnie za ramiona.
Wyrwał moją dłoń z dłoni Nialla i postawił przed sobą. Mocno ściskając moje odkryte ramiona krzyczał, że mnie zabije i Nialla też, że nie będziemy razem szczęśliwi i że nie wiem co właśnie straciłam.
- (t.i.) byłaś najgorszym co mogło mnie spotkać. Teraz zdałem sobie z tego sprawę, że zmarnowałem trzy lata na taką bezwartościową osobę jak ty! Jesteś zepsutym stworzeniem, nie zasługującym na żadną miłość, a szczególnie moją. Chciałem oddać ci moje serce, ale wygląda na to, że wolisz go, zamiast człowieka, który cię kocha! Idź i baw się dobrze (t.i.), ale zapamiętaj mnie sobie! - po tych słowach uderzył mnie w policzek.
Upadłam na podłogę, trzymając się za piekące miejsce.
- Ty cholerny gówniarzu! Jak mogłeś ją uderzyć?! - Niall podszedł do Willa i złapał go za garnitur, unosząc do góry.
- Niall, nie! - wyciągnęłam rękę, żeby powstrzymać przyjaciela, jednak z bezsilności nie mogłam wstać.
Chłopak uderzył Willa w twarz. Tamten upadł na ziemię, jednak zaraz się podniósł i wymierzył cios w brzuch. Blondyn pochylił się w pasie, a tamten uderzył go w głowę. Wtedy Niall nie wytrzymał. Rzucił się na napastnika i nie kontrolując w co bije, uderzał na oślep.
- Nie! Nie! Przestańcie! - próbowałam ich rozdzielić.
Gdy Will w końcu upadł nieprzytomny na ziemię podbiegłam do Nialla i odciągnęłam go.
- Czemu to zrobiłeś? - spytałam przerażona. - Mogłeś go zabić!
- Uderzył cię!
Podeszłam wolno do Willa. Miał zakrwawioną twarz. Uklęknęłam przy nim.
- Przepraszam. - wyszeptałam.
Po czym wybiegłam z salki, zostawiając oszołomionego Nialla i pobitego Willa samych. Wybiegłam z kościoła. Jeszcze raz oglądnęłam się za siebie. To miał być najpiękniejszy dzień mojego życie. Po moim nadal czerwonym policzku wolno spłynęła mała kropelka, a za nią następne.
Wbiegłam gdzieś do parku. Zgubiłam po drodze moje biała buty, a moja biała sukienka nie była już biała. Usiadłam na brzegu stawu i ze złości zaczęłam wrzucać kamyki do wody, które pozostawiały mniejsze i większe kręgi na tafli jeziora.
Dalej płakałam.
Ktoś podszedł i usiadł obok mnie.
- (t.i.) skarbie, przepraszam.
- Idź. Zostaw mnie!
- Nie mogłem pozwolić, żeby on zrobił ci krzywdę. Nie mogę pozwolić cię skrzywdzić. Nikomu. Za bardzo cię kocham, żeby patrzeć na twoje cierpienie.
- Ale ja nie cierpię, jak bijesz osobę, za którą miałam wyjść?! Nie cierpię, jak patrzę na twoje obrażenia? Myślisz, że się o ciebie nie boję? - spojrzałam w tęczówki chłopaka.
- Cierpisz. Przepraszam. - starł łzę z mojego policzka, po czym objął mnie i ucałował w czoło.
- Pamiętaj, że w ciebie wierzę. Pamiętaj, że cię kocham i nigdy nie przestanę.
- Pamiętam.
Naill pomógł mi wstać, a następnie zamknął mnie w ciepłym uścisku.
Nagle poczułam, jak moja sukienka robi się ciężka i mokra. Wynurzyłam się z wody.
- Niall co ty odwaliłeś?
- Potknąłem się, ale wiedziałem, że nie mogę cię upuścić. - chłopak wynurzył się obok mnie.
- Kocham cię. - wyszeptałam nieśmiało.
- Ja ciebie też. - a on pewnie złączył nasze usta w czułym i namiętnym pocałunku.
genialne!!!! jak zwykle.... hehe ja nie wiem jak można mieć taki talent. ODDAJ MI GO!
OdpowiedzUsuńczekam na nexta
Piękny :) Będziesz to jeszcze kontynuować?
OdpowiedzUsuń