Strony

niedziela, 12 stycznia 2014

37. Zayn (część 1.)

Siemka. Ten imagin jest nieco inny. Mam nadzieję, że połapiecie się w moim rozumowaniu. Łapcie kochani :) Jeśli chcecie kolejną część to piszcie. Zachęcam do komentowania.

                                                                                                                          Wiki <3
_______________________________________________________________


Dawniej się nienawidzili. Wszystko się jednak zmieniło. Ostatnie wydarzenia ich do siebie zbliżyły. Śmierć jej matki, próba samobójcza, ślub taty z kobietą, której nie znosiła, narodziny bliźniąt. Nie chciała rodzeństwa ale gdy wzięła je na rączki natychmiast je pokochała. Stała się zamkniętą w sobie nastolatką, pozostawioną samą sobie. W nim odnalazła bezpieczną przystań. Był jedyną osobą, która zdawała się ją rozumieć. Z każdym następnym spotkaniem i wymianą kilku słów czuła, że może mu zaufać, że znalazła przyjaciela na dobre i złe. Ich przyjaźń trwa już siedem lat, właśnie tyle minęło od śmierci jej ukochanej matki. Wyjmowała książki z szafki i znowu go ujrzała. Szedł w jej stronę. 

- Jak się czujesz? - spytał opierając się o szafki.

- Spóźnię się na biologie. - wypowiedziała te słowa nie spoglądając na niego. Ruszyła długim korytarzem prowadzącym na drugi koniec budynku. 

- Zaczekaj! - krzyknął po chwili i ruszył za nią. 

- Nie mam czasu. - powiedziała chłodno. Nie miała ochoty z nim rozmawiać.

- Przecież widzę, że coś się dzieje. - stanęła przez drzwiami do klasy.

- Nic się nie stało. - spojrzała na niego ostatni raz i weszła do sali. 

Chłopak stał bez ruchy przez chwilę po czym ruszył na swoje zajęcia. Dziewczyna nie mogła się skupić na sekcji żaby, którą mieli zrobić na ocenę. Myślała o Anderze, czy powinna mu opowiedzieć o tym wszystkim? Czy nie uzna jej za wariatkę? W takich chwilach brakowało jej matki. Jej zawsze mogła powiedzieć o wszystkim. Była dla niej jak przyjaciółka a nie matka. Czy to nie brzmiałoby absurdalnie? "Kilka dni temu wpadł na mnie chłopak - nijaki Zayn którego nigdy wcześniej nie widziałam, wiedział o mnie wszystko, od tamtej pory nie mogę o nim zapomnieć. Nie wiem jak się z nim skontaktować. Potrzebuję go, wydaje mi się, że tylko on zna odpowiedź na moje pytania. Macocha zapisała mnie do psychologa po mojej nieudanej próbie samobójczej." Jak dla jednej dziewczyny były tego za dużo. Była bliska płaczu. Ale nie, nie może płakać. Od ośmiu lat nie uroniła ani jednej łzy. Od kąt matka powiedziała do niej "nigdy, przenigdy nie płacz. Musisz być silna". Usłyszała dzwonek. Koniec lekcji. Wyszła ze szkoły i ruszyła w stronę swojego auta. Pod bramką ujrzała Zayna. Podeszła do niego. 

- Co ty tu robisz? - zapytała. Z jednej strony chciała go zobaczyć a z drugiej przerażała ją, że posiada o niej taką wiedzę.

- Chciałem sprawdzić czy u ciebie wszystko w porządku. - był ubrany w ciemne, obcisłe jeansy, czerwoną koszulkę i czarne buty. 

- A co cię to interesuje? Jestem dla ciebie obcą osobą. - ale czy na pewno nią była?

- Niezupełnie. - szepnął spuszczając głowę.

- Co masz na myśli? - dziewczyna była coraz bardziej poirytowana.

- Nie mogę ci powiedzieć, wybacz mi (t.i). - odwróciła się by sprawdzić czy Ander jest gdzieś w pobliżu. 

- Kolejna niewyjaś... - nie wypowiedziała zdania do końca gdyż chłopaka już nie było. Zniknął, tak po prostu. 

- Kto to był? - usłyszała głos za swoimi plecami. 

- Nikt. Śpieszę się. - ruszyła w stronę samochodu. 

Przyjaciel nie poszedł za nią. Stał w miejscu i patrzył przed siebie nie wiedząc co się dzieje z dziewczyną. Ocknął się gdy poczuł krople deszczu na swojej skórze. 

(t.i) weszła do domu. Usłyszała krzyki 4-letnich bliźniąt. 

- Wróciłaś! - wołały zadowolone.

- Tak. - zaśmiała się ściskając Rebece i Williama. 

Poszła z dziećmi do salonu. Usiadła na kanapie i wzięła ich na kolana. Śmiali się oglądając bajkę i jedząc kukurydzę przygotowaną przez tatę. Od wypadku matki nie umieli się dogadać. Brakowało jej rozmów z nim i wycieczek nad jezioro ale nie umiała się zmienić. Już tylko z bliźniętami umiała rozmawiać. Zmęczony pracą tata poszedł się położyć do sypialni. Usłyszała jak macocha wchodzi do domu. Dzieci rzuciły się biegiem w jej stronę. Kobieta mocno je do siebie przytuliła. 

- Cześć (t.i). Jak ci minął dzień? - posłała dziewczynie ciepły i pełen uczuć uśmiech. 

- Dobrze a tobie? - powoli docierało do niej, że Cat chce dla niej dobrze. Myliła się co do niej. 

- Padam z nóg. 

- Na stole w kuchni jest kolacja. Idę do siebie. - powiedziała.

- Dziękuję kochanie. - zatrzymała się słysząc te słowa. Nikt od śmierci matki nikt tak do niej nie mówił. Była zbyt zdziwiona i zmieszana żeby odpowiedzieć kobiecie. Ruszyła na górę. 

Usłyszała pukanie do drzwi swojego pokoju. 

- Proszę. - powiedziała.

- Cześć. Możemy pogadać? - zza drewnianych drzwi wystawała głowa jej przyjaciela. 

- Jasne. Chodź na taras. - przecisnęła się obok niego i ruszyła schodami w dół a później do tylnich drzwi. Na dworze kropiło. Siadła na huśtawce stojącej na zadaszonym tarasie.

- Czemu się tak dziwnie zachowujesz? - zapytał siadając obok dziewczyny.

- To skomplikowane. - odepchnęła się nogami żeby rozbujać huśtawkę.

- To mi wyjaśnij. Jestem twoim przyjacielem. Chcę ci pomóc (t.i). - objął ją ramieniem i przytulił do siebie. 

Opowiedziała mu całą historię. Tak jak myślała, nie zrozumiał. Wyśmiał ją. Nie chciała już mu powiedzieć o tym, że umie zapanować nad wodą i podnosić przedmioty.  Nagle jej macocha pojawiła się w progu drzwi. 

- Masz gościa. - uśmiechnęła się a zza jej pleców wychylił się Zayn. Kobieta ominęła go i zniknęła w cieniu przedpokoju. 

- Po co przyszedłeś? Skąd wiesz gdzie mieszkam? - zapytała gdy stanęła naprzeciwko niego. Był ubrany w te same ubrania co wtedy gdy spotkała go przed szkołą.

- Chciałem ci to oddać. Na dowodzie był adres. - podał jej niebieski portfel.

- Dziękuję. - uśmiechnęła się do niego - musiał mi wypaść gdy na mnie wpadłeś. 

- Kto to? - powiedział Ander stając za nią. Zawsze się o nią troszczył i bronił.

- Mój... znajomy. - czuła jak mięśnie chłopaka się napinają. W oczach Zayna pojawiła się ciemność. 

- Daj jej spokój. - syknął w stronę Andera. 

- Bo co? - czuła się zamknięta pomiędzy dwoma chłopakami którzy wyraźnie się nienawidzili. Ale dlaczego, czy się znali? 

- Bo pożałujesz. - miała wrażenie, że dojdzie do bójki - pójdę już, do zobaczenia. - powiedział mulat i ruszył w stronę swojego auta. 

- Cześć! - krzyknęła na tyle głośno, że chłopak w odpowiedzi jej pomachał. Gdy wsiadł do auta i odjechał znów poczuła pustkę w sercu. Nie wiedziała co się z nią dzieje.

- Będę już szedł. - dał jej na pożegnanie buziaka w policzek i też ją zostawił. 

Zadzwoniła do Eureki by z nią porozmawiać. Była jedyną osobą której (t.i) powiedziała co umie zrobić z wodą i przedmiotami. Najlepsza przyjaciółka jej nie wyśmiała. Rozmawiały pół godziny. Dziewczyna odłożyła telefon na huśtawkę i zdjęła japonki i zostawiła na tarasie. Rozpuściła swoje długie blond włosy. Zeszła ostrożnie po schodkach prowadzących na trawnik. Starała się nie myśleć o hamowaniu kropel spadających z nieba. Rozluźniła się i zeszła z ostatniego schodka. Poczuła jak woda dotyka jej nagich ramion. Uśmiechnęła się. Zaczęła tańczyć na trawniku do niesłyszalnej muzyki. Tata zawołał ją na kolację. Wzięła buty i telefon. Poszła przebrać przemoczone ubrania. Na kolacje tata zrobił zapiekankę z makaronem i warzywami. Nie odezwała się do nikogo. Zjadła i wróciła do swojego pokoju. Chwyciła za telefon. Nikt nie dzwonił i nie pisał. Znowu jest sama. Odłożyła go na biurko i wsunęła się pod grubą kołdrę. Usłyszała dźwięk otwieranego okna. Odwróciła się. Nie bała się. Zobaczyła jak jakaś postać wchodzi przez okno do pokoju. Była gotowa umrzeć. To by skróciło jej męki. Siadła na łóżku i wtedy dostrzegła twarz "włamywacza". To Zayn. 

- Cześć. - uśmiechnął się jakby to było normalne, że wchodzi przez okno do pokoju dziewczyny która go prawie nie zna. Zamknął okno i oparł się o parapet. 

- Nie mogłeś wejść przez drzwi? - spytała i znów położyła się pod kołdrę. Była zmęczona. 

- Nie. Nie zniósł bym tych pytań i uśmiechu twojej macochy. - skrzywił się.

- Nie jest taka zła na jaką wygląda. - nie wierzyła, że to powiedziała. - Po co przyszedłeś. 

- Pogadać. - siadł na krześle obok jej biurka na którym stał stos książek.

- O czym? - przykryła twarz poduszką. 

- Jeśli chcesz to sobie pójdę. - nie chciała by szedł mimo zmęczenia. Czuła się dobrze w jego towarzystwie.

- Mów o co chodzi Zayn. - pierwszy raz zwróciła się do niego po imieniu. Chłopaka zadowoliła taka odpowiedź. 

- Wiem o twoich mocach. - zmierzwił swoje brązowe włosy. Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła. Wyglądał uroczo. - czemu się tak uśmiechasz? - zaśmiał się na co ona uśmiechnęła się jeszcze bardziej. 

- Tak o. - jej policzki oblał rumieniec. - No i co, że wiesz o moich mocach? 

- Nie zawsze nad nimi panujesz, prawda? 

- No. - na jej twarz wkradło się zakłopotanie. 

- Pomogę ci. - uśmiechnął się i wyciągnął w jej stronę dłoń.

- Okej. - (t.i) chwyciła jego dłoń. 

Zayn stanął za plecami dziewczyny. Lewą dłoń położył na jej biodrze. Był ciepła. Na dotyk jego dłoni (t.i) się wzdrygnęła. Poczuł to i chciał zabrać swoją dłoń ale dziewczyna była szybsza. Położyła swoją rękę na jego. Odwróciła głowę i spojrzała na niego. Obydwoje się uśmiechnęli. Palce drugiej ręki splótł z jej palcami. 

- Pomyśl o tym co chcesz zrobić z wodą w tym kubku. - szepnął jej do ucha. Znów przeszedł ją przyjemny dreszcz. Chłopak odwrócił jej dłoń tak, że woda robiła dokładnie to czego oni chcieli. Tworzyli jedność. 

- Niesamowite. - wyjąkała. 

- A można o wiele więcej. - zaśmiał się. Pokazał jej kilka innych rzeczy. - na dzisiaj koniec. - odwrócił ją przodem do siebie. - jesteś wyjątkowa (t.i), pamiętaj. - szepnął i pocałował ją w czoło. 





Dziewczyna oparła swoją głowę na jego klatce piersiowej. Wsłuchiwała się w bicie jego serca. Oby dwoje chcieliby żeby ta chwila trwała wiecznie lecz nie mogło tak być. 

- Już zawsze będę cię chronił. - szepnął do niej. - Muszę iść. - podszedł do parapetu i otworzył okno. - Do zobaczenia. - wyszedł. Ona podeszła do okna lecz nigdzie go nie widziała. Znowu  poczuła się samotna. W jej głowie rozbrzmiewało tylko jedyne pytanie: Kiedy znów go zobaczę? 




2 komentarze:

  1. genialne!
    pisz szybko dalej, bo nie mogę się doczekać! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. *-* O boziu ! Świetne, czekam na nn ! ^^

    OdpowiedzUsuń