Cześć. Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale mam ostatnio trochę problemów. Mam nadzieję, że nocka u mojej kochanej Julu pomoże. Kolejna część mojego imagina. Mam nadzieję, że jest okej. Jeśli chcecie kolejną to dajcie znać <3
Wiki :)
______________________________________________________________________
Kolejne dni mijały spokojnie. Oddaliła się od Andera. Coś się w nim zmieniło. Eureka wyjechała na wyciecze. Powinna wrócić jutro. Wyszła ze szkoły z nadzieją, że spotka Zayna opartego o bramkę lecz tak się nie stało. Dziewczyna posmutniała. Wsiadła do swojego czerwonego auta i ruszyła na trening lekkoatletyki. Jechała śpiewając piosenki. Zatrzymała pojazd na parkingu i wysiadła. Przebrała się w szatni i zaczęła rozgrzewkę. Biegała po bieżni. Pierwsze kółko, drugie, trzecie, czwarte. Po piątym się zatrzymała. Nie zmęczyła się. Kochała biegać. Poćwiczyła skoki w dal, porozciągała się i postanowiła na dzisiaj skończyć. Weszła do szatni. W środku były dziewczyny z miejscowego klubu. Ubrała się w czyste ubrania i wyszła jak najszybciej mogła. Na dworze robiło się coraz ciemniej. Odpaliła silnik swojego samochodu i ruszyła w stronę domu. Jechała skrótami. Na drodze nie było nikogo poza nią. Nagle auto znikąd zajechało jej drogę. Wysiadła z niego trójka ludzi. Widziała ich wczoraj przed szkołą. Emanował od nich blask. Szli w jej stronę. Była przerażona. Usłyszała pukanie w szybę. Spojrzała w stronę z której dochodził dźwięk. Ujrzała Zayna. Otworzyła szybę.
Wiki :)
______________________________________________________________________
Kolejne dni mijały spokojnie. Oddaliła się od Andera. Coś się w nim zmieniło. Eureka wyjechała na wyciecze. Powinna wrócić jutro. Wyszła ze szkoły z nadzieją, że spotka Zayna opartego o bramkę lecz tak się nie stało. Dziewczyna posmutniała. Wsiadła do swojego czerwonego auta i ruszyła na trening lekkoatletyki. Jechała śpiewając piosenki. Zatrzymała pojazd na parkingu i wysiadła. Przebrała się w szatni i zaczęła rozgrzewkę. Biegała po bieżni. Pierwsze kółko, drugie, trzecie, czwarte. Po piątym się zatrzymała. Nie zmęczyła się. Kochała biegać. Poćwiczyła skoki w dal, porozciągała się i postanowiła na dzisiaj skończyć. Weszła do szatni. W środku były dziewczyny z miejscowego klubu. Ubrała się w czyste ubrania i wyszła jak najszybciej mogła. Na dworze robiło się coraz ciemniej. Odpaliła silnik swojego samochodu i ruszyła w stronę domu. Jechała skrótami. Na drodze nie było nikogo poza nią. Nagle auto znikąd zajechało jej drogę. Wysiadła z niego trójka ludzi. Widziała ich wczoraj przed szkołą. Emanował od nich blask. Szli w jej stronę. Była przerażona. Usłyszała pukanie w szybę. Spojrzała w stronę z której dochodził dźwięk. Ujrzała Zayna. Otworzyła szybę.
- Wysiądź!- krzyknął. Przecisnęła się przez hamulec ręczny na drugą stronę auta i otworzyła drzwi.
- Co się dzieje? - spojrzała na chłopaka. Na jej twarzy malowało się przerażenie.
- Schowaj się za mną. - zrobiła to co powiedział.
- Chodź do nas (t.i) a nic ci się nie stanie. - powiedział mężczyzna ubrany w długi płaszcz pomimo lata.
- Nigdzie z wami nie pójdzie! - krzyknął mulat.
- Z nim nie jesteś bezpieczna. - powoli zastanawiała się czy na prawdę może ufać Zaynowi. Prawie nic o nim nie wiedziała.
- Proszę, zaufaj mi. - odwrócił się przodem do niej - to oni chcą ci zrobić krzywdę, nie ja. - chwycił ją za dłonie. Proszę (t.i). - dziewczyna kiwnęła twierdząco głową.
- Koniec zabawy! Chodź tu! - rozkazała obca kobieta.
- Zostawcie ją! - objął ją jedną ręką w pasie. Dziewczyna się w niego wtuliła.
- Boję się. - szepnęła.
- Nic ci się nie stanie obiecuję. - odpowiedział. Te słowa ją uspokoiły. Czuła się jak księżniczka a on był księciem walczącym o nią. - radzę wam odejść! - sięgnął do kieszeni spodni. Trzymał w ręce trzy, zielone kulki emanujące zielonym światłem.
- Zapomniałeś po co się urodziłeś? Wiesz, że nie możesz tego zrobić. - o czym oni mówili?
- Mogę i to zrobię! - postacie zaczęły się cofać. Chyba mu uwierzyły.
- Spokojnie. - jeden z ludzi wystawił ręce do przodu.
- Idźcie sobie! - zrobili to co kazał. Wsiedli do czarnego auta i odjechali.
Dziewczyna wyswobodziła się z jego objęć. Stanęła kawałek od niego. Do czego służyły kulki które miał Zayn? Kim byli ty ludzie? Skąd wiedzieli kim jest? Czemu chcieli by z nimi poszła? O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego posiada nadprzyrodzone moce? A to dopiero kilka z wielu pytań. Wypuściła powietrze z płuc. On spojrzał na nią zakłopotany. Stanęła obok chłopaka. Patrzyli na ciemną drogę. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. Nie czuła się już bezpieczna. Spojrzała na niego. Chwycił ją za dłoń i splótł jej palce ze swoimi.
Stali tak przez chwilę spoglądając w niebo. Dziewczyna zdała sobie sprawę, że on nie jest jej już obojętny. Pociągnął ją w stronę samochodu. Otworzył drzwi od strony pasażera a ona wsiadła do środka. Chłopak zasiadł na miejscu kierowcy. Zaczęła się zastanawiać jak się pojawił właśnie w momencie kiedy ci ludzie zajechali jej drogę. W dodatku wszystko wskazywało, że nie przyjechał autem. Nie chciała o tym dłużej myśleć. Ważne, że był przy niej tu i teraz. Dojechali do jej domu w milczeniu. Zayn zatrzymał auto na podjeździe.
- Dobranoc. - powiedziała i wysiadła a on za nią.
- Dobranoc. Śpij dobrze. - podał dziewczynie kluczyki od jej wozu i odszedł.
Weszła do domu jak najciszej umiała by nikogo nie obudzić. Wspięła się po schodach i poszła do łazienki. Odkręciła wodę i zdjęła z siebie ubrania. Weszła ostrożnie do wanny. Zanurzyła się w ciepłej wodzie uważając by nie zamoczyć włosów, związanych w koka. Umyła się waniliowym żelem pod prysznic. Spłukała się i wyszła z wanny. Wytarła się dokładnie i założyła ciepłą piżamę. Ruszyła prosto do łóżka. Owinęła się dokładnie kołdrą. Męczyła się ale w końcu udało jej się zasnąć. Obudził ją budzik. Usiadła na łóżku. Znowu musiała iść do szkoły. Przygotowała się i wyszła. Siedziała w szkolnej ławce gdy wszedł dyrektor i poprosił ją do swojego gabinetu.
- O co chodzi? - zapytała uprzejmie.
- Siądź, proszę. - mężczyzna był zdenerwowany. Siedzieli w milczeniu przez dłuższą chwilę. - Był wypadek. Autokar zderzył się z tirem. Twoja przyjaciółka, Eureka nie przeżyła. Przykro mi. - nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Kolejna bliska jej osoba odeszła.
- A co z resztą uczniów? - wyjąkała.
- Zginął jeszcze jeden chłopak. - to znaczyło, że inni przeżyli. Czemu akurat Eureka umarła? Dlaczego w tym momencie? - Jeśli chcesz zwolnię cię z ostatnich lekcji.
- Nie dziękuję. - nie chciała być teraz sama. Wolała zostać wśród ludzi, nawet jeśli jej nie zauważali. Czuła się bezpiecznej.
- Nie za bardzo chyba poruszyła cię śmierć Eureki. - powiedział zakłopotany.
- Przejęłam się. - odpowiedziała oburzona. Jak on śmiał tak mówić? - Była moją najlepszą i jedyną przyjaciółką. Ja po prostu... nie umiem...nieważne. Pójdę już.
- Przepraszam jeśli cię uraziłem. Dowidzenia, trzymaj się (t.i). - dziewczyna wyszła bez słowa i wróciła do klasy.
Schowała swoje książki do torby i opuściła salę lekcyjną. Dyrektor miał rację, powinna iść do domu. Wyszła na dziedziniec. Znów padało. Weszła do domu. Trzasnęła drzwiami wejściowymi z całej siły. Była bliska płaczu lecz musiała powstrzymać łzy. Nagle pojawiła się przed nią Cat.
- Co się stało? - zapytała opiekuńczo.
- Eureka nie żyje! - wrzasnęła.
- Tak mi przykro. - podeszła i ją przytuliła. Nie odepchnęła jej. Potrzebowała się komuś wyżalić.
- Może powinnaś nie omijać kolejnej wizyty u psychologa. Chcemy ci tylko pomóc. - nie miała ochoty spędzić kolejnej godziny w małym gabinecie słuchając mądrych rad.
- Nie pójdę tam. Przepraszam, pójdę do siebie. - kobieta wypuściła ją z objęć.
- Jasne ale pamiętaj jak będziesz potrzebowała pogadać to przyjdź. Ja na prawdę nie chcę dla ciebie źle. - kobieta spuściła głowę.
- Dobrze. Dziękuję. - weszła po schodach i zamknęła się w swoim pokoju.
Próbowała zająć myśli czymś innym. Chwyciła za podręcznik do historii i zaczęła czytać. Po chwili zorientowała się, że czyta to samo zdanie już jedenasty raz. Zamknęła podręcznik i położyła się na łóżku. Pragnęła stąd zniknąć. Patrzyła w sufit jakby liczyła, że znajdzie na nim podpowiedź co ma robić dalej. Nic na nim nie znalazła. Mijały tak kolejne godziny a dziewczyna dalej leżała bezczynnie. Spojrzała za okno. Było już ciemno. Wzięła telefon do ręki. Kilkanaście nieodebranych połączeń od Andera. Nie miała zamiaru oddzwaniać. Zegarek wskazywał 23:00. Od rozmowy z macochą nikt do niej nie zajrzał. Cieszyła się. Nie musiała nikomu tłumaczyć co się stało. To zbyt bolało. Usłyszała dźwięk otwieranego okna. Ujrzała postać wchodzącą do środka. Siadła na łóżku. To był Zayn. Zamknął za sobą okno. Gdy tylko się odwrócił dziewczyna rzuciła mu się na szyję.
Chłopak mocną ją do siebie przytulił. Wiedział, że potrzebuje jego wsparcia.
- Tak mi przykro (t.i) - powiedział.
- Proszę, nie odchodź jak oni. - szepnęła mu do ucha.
- Nie zostawię cię, obiecuję kochanie. - dziewczyna czuła jak jej policzki oblewają się rumieńcem. Stali tak w uścisku przez chwilę. Potrzebowała tego. W jego ramionach czuła się bezpieczna. - muszę cię o coś zapytać. - powiedziała odsuwając się od niego.
- Pytaj o co tylko chcesz. - uśmiechnął się.
- Po ci ludzie wczoraj chcieli bym z nimi poszła? - chłopak siadł na jej łóżko. Po chwili dziewczyna usiadła obok niego. Stykali się ramionami.
- Posłuchaj, jestem ci winien wyjaśnienia. - (t.i) milczała - To ty miałaś zginąć gdy wypadłaś z łódki razem z matką.. - ściszył głos obawiając się jej reakcji. - od dziecka byłem blisko ciebie dlatego wiem o tobie wszystko. Nie widziałaś mnie bo tego nie chciałem. Ale tamtego dnia kiedy na ciebie wpadłem, to było celowe. Nie mogłem dłużej żyć w ukryciu. Chcieli cię zabić bo... twoje łzy spowodują, że Atlantyda się wynurzy. Dlatego matka zakazała ci płakać. Legendy głoszą, że wtedy nadejdzie zło. Nie chcą na to pozwolić. Wiem to brzmi absurdalnie. - spojrzał na nią - nie mogłem pozwolić ci umrzeć. W ostatniej chwili wskoczyłem i cię uratowałem. Nie dałbym rady uratować was obu. Musiałem wybrać. Przepraszam. - dziewczyna wiedziała, że Zayn mówi prawdę. Jak była mała mama często opowiadała jej tą historię lecz przed końcem (t.i) zasypiała. Teraz tego żałowała. - Jestem w konflikcie z rodziną bo nie dotrzymałem obietnicy - nie zabiłem cię. Teraz oni próbują to zrobić za mnie.
- Nie przepraszaj, przecież mogłeś mnie zabić ale tego nie zrobiłeś. Zawsze będę ci za to wdzięczna.
- Nie byłbym w stanie cię zabić (t.i) - spojrzał na nią i splótł ich palce ze sobą.
- Jesteś pewnie zmęczona. - spojrzał na jej podkrążone oczy.
- Tak ale nie chcę zostać tu sama. - odpowiedziała.
- Połóż się. Nie zostaniesz. - uśmiechnął się do niej. Dziewczyna położyła się wygodnie pod kołdrą. On siadł po turecku i oparł się o ramę łóżka na przeciwko (t.i).
Rozmawiali, poznawali się lepiej. Zayn okazał się bardzo mądrym i zabawnym chłopakiem. Był też od niej o rok starszy. Różnił się od chłopców, których znała. Przy nim czuła się ważna. Ciągle się śmiała. Nawet nie wiedziała, w którym momencie zasnęła.
Jechała razem z Eureką autokarem. Wracały z wycieczki do Paryża. Za nimi siedziało dwóch chłopaków. Jej przyjaciółka flirtowała z jednym z nich. Cała ona. Wysoka brunetka z zielonymi oczami. Mało ludzi wiedziało, że jest mądra. Planowała iść na weterynarię. Śmiały się z jakiegoś żartu gdy podszedł do niej jedna z dziewczyn, która jej nienawidziła. Zaczęła ją dusić. Szarpała się lecz to nic nie dało. Wszyscy zniknęli. Były same. Czuła, że zaczyna jej brakować powietrza. Nagle blondynka ją puściła i wyciągnęła nóż.
- Nie! - wrzasnęła i się obudziła.
- (t.i) co się stało? - natychmiast pojawił się koło niej.
- Jakaś dziewczyna próbowała mnie zabić w śnie. - odpowiedziała przerażona.
- Wszystko będzie w porządku. Jestem przy tobie skarbie. - położył się obok dziewczyny a ona wtuliła się w jego tors. Objął ją czule i próbował uspokoić.
- Dziękuję Zayn. - podniosła głowę by na niego spojrzeć.
- Nie dziękuj. - uśmiechnął się i ucałował ją w czoło.
Obudziła się wtulona w chłopaka. Zayn dalej spał. Wyglądał słodko. Nie chciała go budzić więc leżała spokojnie. Jej biały zegar ścienny wskazywał 7 rano. Powinna już szykować się do wyjścia. Nie chciała iść dzisiaj do szkoły. Nie była w stanie. Usłyszała dzwonek telefonu. Wysunęła się ostrożnie z objęć mulata. Sięgnęła po komórkę i odrzuciła połączenie od Andera.
- Nie powinnaś się zbierać do szkoły? - usłyszała głoś chłopaka za swoimi plecami. - Nie chcę tam dzisiaj iść. Dziękuję, że ze mną zostałeś.- spojrzała na niego i się uśmiechnęła.
- Nie mogłem cię zostawić samej w takim stanie. - usiadł naprzeciwko dziewczyny i założył kosmyk jej włosów za ucho. Ich usta dzieliło kilka centymetrów gdy nagle ktoś zapukał do drzwi jej pokoju.
- Schowaj się pod łóżko. - szepnęła spanikowana. Zayn wykonał jej polecenie. - Zaraz! - krzyknęła w stronę drzwi. Upewniła się, że nie widać jej przyjaciela i powiedział - proszę.
- Czemu siedzisz jeszcze w łóżku? - zapytał tata wchodząc do środka.
- Nie jestem w stanie tam dzisiaj iść. - wyjąkała w jego stronę. Ojciec usiadł na brzegu jej łóżka i mocno ją przytulił.
- Jasne córciu. Tak mi przykro. - Cat pewnie zdążyła mu o wszystkim powiedzieć.
- Mi też. - przypomniały jej się wspólne wypady na zakupy z przyjaciółką, rozmowy które odbyły.
- Jadę do pracy. Cat już wyszła a dzieci jadą ze mną.
- Okej. - tata zniknął za drzwiami pokoju - możesz wyjść. - spuściła głowę by spojrzeć pod łóżko.
Chłopak wyszedł i oparł się o ścianę. Zeszli do kuchni. Dziewczyna zrobiła śniadanie dla nich. Zayn też zrezygnował dzisiaj ze szkoły. Zjedli posiłek oglądając film o oceanach. (t.i) nie mogła sobie wyobrazić, że jej łzy wyłonią Atlantydę. Przerażało ją to. Codziennie widziała przynajmniej jedną osobę która płakała ze szczęścia lub smutku. Ona nie mogła ukazywać uczuć w ten sposób. Przynajmniej wiedziała już dlaczego. Wtulił się mocno w Zayna. Objął ją czule ramieniem. Miał na sobie jeansy i czerwoną koszulkę. On była ubrana w leginsy i błękitny sweter. Spojrzała na niego i delikatnie pocałowała w policzek. Chłopak się uśmiechnął i przytulił ją jeszcze mocniej. Po chwili wstał i poszedł do kuchni się napić. Dziewczyna stanęła przed wejściem na taras i patrzyła na niebo. Było pochmurne. Poczuła ciepłe dłonie na swoim brzuchu. Zayn oplótł ją rękami i oparł brodę w zagłębieniu jej szyi. Złapała za jedną z jego dłoni i mocno ścisnęła.
- Co się dzieje? - szepnął jej do ucha.
- Boję się. - dalej spoglądała w górę.
- Czego? - liczyła, że sam się domyśli lecz on milczał czekając na odpowiedź.
- Że uda im się mnie zabić. - wyjąkała. Chłopak odwrócił ją przodem do siebie. Złapał za jej chude dłonie.
- Jestem przy tobie. Będę cię chronił do końca. Nie pozwolę by cię skrzywdzili. Już zawsze będę przy tobie. Obiecuję (t.i). - znów czuła się jak księżniczka. Chciała żeby to co powiedział było prawdą. Nie chciała go stracić.
- Dlaczego to wszystko dla mnie robisz? - zapytała cicho. Patrzył jej prosto w oczy.
- Bo cię kocham. - powiedział po czym pocałował ją długo i namiętnie.
- O co chodzi? - zapytała uprzejmie.
- Siądź, proszę. - mężczyzna był zdenerwowany. Siedzieli w milczeniu przez dłuższą chwilę. - Był wypadek. Autokar zderzył się z tirem. Twoja przyjaciółka, Eureka nie przeżyła. Przykro mi. - nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Kolejna bliska jej osoba odeszła.
- A co z resztą uczniów? - wyjąkała.
- Zginął jeszcze jeden chłopak. - to znaczyło, że inni przeżyli. Czemu akurat Eureka umarła? Dlaczego w tym momencie? - Jeśli chcesz zwolnię cię z ostatnich lekcji.
- Nie dziękuję. - nie chciała być teraz sama. Wolała zostać wśród ludzi, nawet jeśli jej nie zauważali. Czuła się bezpiecznej.
- Nie za bardzo chyba poruszyła cię śmierć Eureki. - powiedział zakłopotany.
- Przejęłam się. - odpowiedziała oburzona. Jak on śmiał tak mówić? - Była moją najlepszą i jedyną przyjaciółką. Ja po prostu... nie umiem...nieważne. Pójdę już.
- Przepraszam jeśli cię uraziłem. Dowidzenia, trzymaj się (t.i). - dziewczyna wyszła bez słowa i wróciła do klasy.
Schowała swoje książki do torby i opuściła salę lekcyjną. Dyrektor miał rację, powinna iść do domu. Wyszła na dziedziniec. Znów padało. Weszła do domu. Trzasnęła drzwiami wejściowymi z całej siły. Była bliska płaczu lecz musiała powstrzymać łzy. Nagle pojawiła się przed nią Cat.
- Co się stało? - zapytała opiekuńczo.
- Eureka nie żyje! - wrzasnęła.
- Tak mi przykro. - podeszła i ją przytuliła. Nie odepchnęła jej. Potrzebowała się komuś wyżalić.
- Może powinnaś nie omijać kolejnej wizyty u psychologa. Chcemy ci tylko pomóc. - nie miała ochoty spędzić kolejnej godziny w małym gabinecie słuchając mądrych rad.
- Nie pójdę tam. Przepraszam, pójdę do siebie. - kobieta wypuściła ją z objęć.
- Jasne ale pamiętaj jak będziesz potrzebowała pogadać to przyjdź. Ja na prawdę nie chcę dla ciebie źle. - kobieta spuściła głowę.
- Dobrze. Dziękuję. - weszła po schodach i zamknęła się w swoim pokoju.
Próbowała zająć myśli czymś innym. Chwyciła za podręcznik do historii i zaczęła czytać. Po chwili zorientowała się, że czyta to samo zdanie już jedenasty raz. Zamknęła podręcznik i położyła się na łóżku. Pragnęła stąd zniknąć. Patrzyła w sufit jakby liczyła, że znajdzie na nim podpowiedź co ma robić dalej. Nic na nim nie znalazła. Mijały tak kolejne godziny a dziewczyna dalej leżała bezczynnie. Spojrzała za okno. Było już ciemno. Wzięła telefon do ręki. Kilkanaście nieodebranych połączeń od Andera. Nie miała zamiaru oddzwaniać. Zegarek wskazywał 23:00. Od rozmowy z macochą nikt do niej nie zajrzał. Cieszyła się. Nie musiała nikomu tłumaczyć co się stało. To zbyt bolało. Usłyszała dźwięk otwieranego okna. Ujrzała postać wchodzącą do środka. Siadła na łóżku. To był Zayn. Zamknął za sobą okno. Gdy tylko się odwrócił dziewczyna rzuciła mu się na szyję.
Chłopak mocną ją do siebie przytulił. Wiedział, że potrzebuje jego wsparcia.
- Tak mi przykro (t.i) - powiedział.
- Proszę, nie odchodź jak oni. - szepnęła mu do ucha.
- Nie zostawię cię, obiecuję kochanie. - dziewczyna czuła jak jej policzki oblewają się rumieńcem. Stali tak w uścisku przez chwilę. Potrzebowała tego. W jego ramionach czuła się bezpieczna. - muszę cię o coś zapytać. - powiedziała odsuwając się od niego.
- Pytaj o co tylko chcesz. - uśmiechnął się.
- Po ci ludzie wczoraj chcieli bym z nimi poszła? - chłopak siadł na jej łóżko. Po chwili dziewczyna usiadła obok niego. Stykali się ramionami.
- Posłuchaj, jestem ci winien wyjaśnienia. - (t.i) milczała - To ty miałaś zginąć gdy wypadłaś z łódki razem z matką.. - ściszył głos obawiając się jej reakcji. - od dziecka byłem blisko ciebie dlatego wiem o tobie wszystko. Nie widziałaś mnie bo tego nie chciałem. Ale tamtego dnia kiedy na ciebie wpadłem, to było celowe. Nie mogłem dłużej żyć w ukryciu. Chcieli cię zabić bo... twoje łzy spowodują, że Atlantyda się wynurzy. Dlatego matka zakazała ci płakać. Legendy głoszą, że wtedy nadejdzie zło. Nie chcą na to pozwolić. Wiem to brzmi absurdalnie. - spojrzał na nią - nie mogłem pozwolić ci umrzeć. W ostatniej chwili wskoczyłem i cię uratowałem. Nie dałbym rady uratować was obu. Musiałem wybrać. Przepraszam. - dziewczyna wiedziała, że Zayn mówi prawdę. Jak była mała mama często opowiadała jej tą historię lecz przed końcem (t.i) zasypiała. Teraz tego żałowała. - Jestem w konflikcie z rodziną bo nie dotrzymałem obietnicy - nie zabiłem cię. Teraz oni próbują to zrobić za mnie.
- Nie przepraszaj, przecież mogłeś mnie zabić ale tego nie zrobiłeś. Zawsze będę ci za to wdzięczna.
- Nie byłbym w stanie cię zabić (t.i) - spojrzał na nią i splótł ich palce ze sobą.
- Jesteś pewnie zmęczona. - spojrzał na jej podkrążone oczy.
- Tak ale nie chcę zostać tu sama. - odpowiedziała.
- Połóż się. Nie zostaniesz. - uśmiechnął się do niej. Dziewczyna położyła się wygodnie pod kołdrą. On siadł po turecku i oparł się o ramę łóżka na przeciwko (t.i).
Rozmawiali, poznawali się lepiej. Zayn okazał się bardzo mądrym i zabawnym chłopakiem. Był też od niej o rok starszy. Różnił się od chłopców, których znała. Przy nim czuła się ważna. Ciągle się śmiała. Nawet nie wiedziała, w którym momencie zasnęła.
Jechała razem z Eureką autokarem. Wracały z wycieczki do Paryża. Za nimi siedziało dwóch chłopaków. Jej przyjaciółka flirtowała z jednym z nich. Cała ona. Wysoka brunetka z zielonymi oczami. Mało ludzi wiedziało, że jest mądra. Planowała iść na weterynarię. Śmiały się z jakiegoś żartu gdy podszedł do niej jedna z dziewczyn, która jej nienawidziła. Zaczęła ją dusić. Szarpała się lecz to nic nie dało. Wszyscy zniknęli. Były same. Czuła, że zaczyna jej brakować powietrza. Nagle blondynka ją puściła i wyciągnęła nóż.
- Nie! - wrzasnęła i się obudziła.
- (t.i) co się stało? - natychmiast pojawił się koło niej.
- Jakaś dziewczyna próbowała mnie zabić w śnie. - odpowiedziała przerażona.
- Wszystko będzie w porządku. Jestem przy tobie skarbie. - położył się obok dziewczyny a ona wtuliła się w jego tors. Objął ją czule i próbował uspokoić.
- Dziękuję Zayn. - podniosła głowę by na niego spojrzeć.
- Nie dziękuj. - uśmiechnął się i ucałował ją w czoło.
Obudziła się wtulona w chłopaka. Zayn dalej spał. Wyglądał słodko. Nie chciała go budzić więc leżała spokojnie. Jej biały zegar ścienny wskazywał 7 rano. Powinna już szykować się do wyjścia. Nie chciała iść dzisiaj do szkoły. Nie była w stanie. Usłyszała dzwonek telefonu. Wysunęła się ostrożnie z objęć mulata. Sięgnęła po komórkę i odrzuciła połączenie od Andera.
- Nie powinnaś się zbierać do szkoły? - usłyszała głoś chłopaka za swoimi plecami. - Nie chcę tam dzisiaj iść. Dziękuję, że ze mną zostałeś.- spojrzała na niego i się uśmiechnęła.
- Nie mogłem cię zostawić samej w takim stanie. - usiadł naprzeciwko dziewczyny i założył kosmyk jej włosów za ucho. Ich usta dzieliło kilka centymetrów gdy nagle ktoś zapukał do drzwi jej pokoju.
- Schowaj się pod łóżko. - szepnęła spanikowana. Zayn wykonał jej polecenie. - Zaraz! - krzyknęła w stronę drzwi. Upewniła się, że nie widać jej przyjaciela i powiedział - proszę.
- Czemu siedzisz jeszcze w łóżku? - zapytał tata wchodząc do środka.
- Nie jestem w stanie tam dzisiaj iść. - wyjąkała w jego stronę. Ojciec usiadł na brzegu jej łóżka i mocno ją przytulił.
- Jasne córciu. Tak mi przykro. - Cat pewnie zdążyła mu o wszystkim powiedzieć.
- Mi też. - przypomniały jej się wspólne wypady na zakupy z przyjaciółką, rozmowy które odbyły.
- Jadę do pracy. Cat już wyszła a dzieci jadą ze mną.
- Okej. - tata zniknął za drzwiami pokoju - możesz wyjść. - spuściła głowę by spojrzeć pod łóżko.
Chłopak wyszedł i oparł się o ścianę. Zeszli do kuchni. Dziewczyna zrobiła śniadanie dla nich. Zayn też zrezygnował dzisiaj ze szkoły. Zjedli posiłek oglądając film o oceanach. (t.i) nie mogła sobie wyobrazić, że jej łzy wyłonią Atlantydę. Przerażało ją to. Codziennie widziała przynajmniej jedną osobę która płakała ze szczęścia lub smutku. Ona nie mogła ukazywać uczuć w ten sposób. Przynajmniej wiedziała już dlaczego. Wtulił się mocno w Zayna. Objął ją czule ramieniem. Miał na sobie jeansy i czerwoną koszulkę. On była ubrana w leginsy i błękitny sweter. Spojrzała na niego i delikatnie pocałowała w policzek. Chłopak się uśmiechnął i przytulił ją jeszcze mocniej. Po chwili wstał i poszedł do kuchni się napić. Dziewczyna stanęła przed wejściem na taras i patrzyła na niebo. Było pochmurne. Poczuła ciepłe dłonie na swoim brzuchu. Zayn oplótł ją rękami i oparł brodę w zagłębieniu jej szyi. Złapała za jedną z jego dłoni i mocno ścisnęła.
- Co się dzieje? - szepnął jej do ucha.
- Boję się. - dalej spoglądała w górę.
- Czego? - liczyła, że sam się domyśli lecz on milczał czekając na odpowiedź.
- Że uda im się mnie zabić. - wyjąkała. Chłopak odwrócił ją przodem do siebie. Złapał za jej chude dłonie.
- Jestem przy tobie. Będę cię chronił do końca. Nie pozwolę by cię skrzywdzili. Już zawsze będę przy tobie. Obiecuję (t.i). - znów czuła się jak księżniczka. Chciała żeby to co powiedział było prawdą. Nie chciała go stracić.
- Dlaczego to wszystko dla mnie robisz? - zapytała cicho. Patrzył jej prosto w oczy.
- Bo cię kocham. - powiedział po czym pocałował ją długo i namiętnie.




genialne!
OdpowiedzUsuńczy będzie kontynuacja? jeśli tak to nie mogę się doczekać.
Tak sie wczułam w czytanie, że kompletnie zapomnialam gdzie jestem :)
OdpowiedzUsuńjejku dziękuję Zuzia N i Edzia. Nie wiem czy jest sens to kontynuować ale jak chcecie to mogę coś wykombinować. Nawet nie wiecie jak bardzo pomagacie mi pisać <3
OdpowiedzUsuńJeja! Genialne!
OdpowiedzUsuń