Cześć Skarby. Ummm... przepraszam, że wstawiam to dopiero teraz. Imagin jest na prośbę Lily. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zepsułam trochę końcówkę. Chciałabym prosić o szczere komentarze. Kocham Was <3
Wiki :)
_______________________________________________________________
*twoimi oczami*
Siedziałam na krześle przy moim biurku, ubrana w moje ulubione czarne leginsy i za dużą bluzę. Spojrzałam na laptopa. Trzeba coś w końcu dodać na bloga - pomyślałam. Włączyłam białe urządzenie. Weszłam na bloggera i zastanawiałam się po czym napisać. Rozpuściłam długie, blond włosy. Popatrzyłam za okno na gwieździste niebo. Naciągnęłam rękawki bluzy na dłonie. Tak, to jest to. Napisałam pierwsze słowo, zdanie i dalej już samo jakoś poszło. Pisałam tak przez dwie godziny. Z jednego, krótkiego imagina powstała niekończąca się historia. Co chwilę pojawiały się nowe wątki. Jak zwykle. Po trzech godzinach udało mi się skończyć. Przeczytałam opowiadanie jeszcze raz i poprawiłam błędy. Uśmiechnęłam się do monitora. Byłam zadowolona z efektu mojej pracy. Opublikowałam post i zamknęłam laptopa. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 24:00. Czas iść spać. Nie mając siły na kąpiel. Wślizgnęłam się pod kołdrę i zaczęłam myśleć nad kolejnym imaginem. Po chwili zasnęłam.
Wiki :)
_______________________________________________________________
*twoimi oczami*
Siedziałam na krześle przy moim biurku, ubrana w moje ulubione czarne leginsy i za dużą bluzę. Spojrzałam na laptopa. Trzeba coś w końcu dodać na bloga - pomyślałam. Włączyłam białe urządzenie. Weszłam na bloggera i zastanawiałam się po czym napisać. Rozpuściłam długie, blond włosy. Popatrzyłam za okno na gwieździste niebo. Naciągnęłam rękawki bluzy na dłonie. Tak, to jest to. Napisałam pierwsze słowo, zdanie i dalej już samo jakoś poszło. Pisałam tak przez dwie godziny. Z jednego, krótkiego imagina powstała niekończąca się historia. Co chwilę pojawiały się nowe wątki. Jak zwykle. Po trzech godzinach udało mi się skończyć. Przeczytałam opowiadanie jeszcze raz i poprawiłam błędy. Uśmiechnęłam się do monitora. Byłam zadowolona z efektu mojej pracy. Opublikowałam post i zamknęłam laptopa. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 24:00. Czas iść spać. Nie mając siły na kąpiel. Wślizgnęłam się pod kołdrę i zaczęłam myśleć nad kolejnym imaginem. Po chwili zasnęłam.
- Wstawaj - usłyszałam dobrze mi znany głos.
- Idź sobie (i.t.p) - jęknęłam.
- Nie ma mowy. Mam dla ciebie ważną wiadomość. No rusz się - odkryła mnie. Spojrzałam na nią i usiadłam na łóżku po turecku.
- Czemu mnie budzisz i jak tu weszłaś? - nie chciałam być złośliwa. Była moją najlepszą i właściwie jedyną przyjaciółką ale nigdy nie lubiłam wcześnie wstawać - jest 9 - powiedziałam spoglądając na wyświetlacz telefonu.
- Twoja mama mnie wpuściła - uśmiechnęła się - śpioch - walnęła mnie poduszką.
- Bywa - chwyciłam za pierwszą lepszą poduszkę i jej oddałam.
- Ej, nie ma tak - wrzasnęła i znów oberwałam. Zaczęła się wielka bitwa na poduszki. Jak zawsze. To już chyba nasza taka tradycja. Siadłam zmęczona na podłodze a ona obok mnie.
- Co chciałaś mi przekazać? - zapytałam.
- Najpierw się ogarnij bo szczerze mówiąc, wyglądasz strasznie - zaczęłyśmy się śmiać.
- Oj wiem. Idę do łazienki - po chwili zza drzwi wyłoniła się (i.t.p) z laptopem w rękach - co ty robisz? - spojrzałam na nią nakładając pastę na szczoteczkę.
- Czytam twoje nowe dzieło - no tak, przecież razem prowadzimy bloga z imaginami o One Direction. Pewnie wczoraj nie zdążyła przeczytać. Właściwie to dzięki niej jestem directioner. Nic nie odpowiedziałam tylko myłam zęby i patrzyłam na zaczytaną dziewczynę. Co chwilę się uśmiechała. Ubrałam się w:
Wróciłyśmy do pokoju. (i.t.p) siedziała przy biurku i kontynuowała czytanie. Ja w tym czasie wrzuciłam do torby klucze, telefon, portfel i kilka innych rzeczy.
- To jest boskie. Masz wielki talent, na prawdę. Zazdroszczę ci - spojrzała na mnie.
- Ty piszesz lepiej ode mnie - wzruszyłam ramionami.
- Tak, tak i dlatego ja mam 100 komentarzy pod imaginami a ty 247 tak? - zrobiłam wielkie oczy.
- Ale jak to? - podeszłam do niej.
- Właśnie tak - przeczytałam wszystkie komentarze. Były bardzo miłe. Uśmiechnęłam się - mówiłam (t.i). Chodź, mam ochotę na spacer.
- Ja też - chwyciłam torebkę i zeszłyśmy na dół - mamo wychodzę! - ubrałyśmy buty i wyszłyśmy.
- Najpierw po kawę a później tradycyjnie do parku? - spojrzała na mnie pytająco.
- No jasne - zaśmiałam się.
- Poproszę dwie kawy - powiedziała brunetka do kasjerki.
- Oczywiście - zniknęła na chwilę - proszę - podała nam nasze kubki.
- Dziękujemy - wyszłyśmy z kawiarni i udałyśmy się w stronę parku.
- Co chciałaś mi dzisiaj rano powiedzieć? - zapytałam i upiłam kilka łyków ciepłego napoju.
- Nie wiem czy chcesz o tym wiedzieć - zrobiła dziwną minę a ja już wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
- Mów - mimo wszystko chciałam się dowiedzieć o co chodzi.
- Jak wiesz 1D robiło kiedyś różne konkursy ale nie chciałaś w nich brać udziału. Tym razem też zrobili. Zwycięzca ma się spotkać z Niallem. Musisz w nim wziąć udział. Proszę. To dla ciebie wielka szansa.
- Na czym ma polegać ten konkurs? - zapytałam obojętnie.
- Trzeba napisać imagina i wysłać na specjalnego maila. Jesteś w tym dobra. Wykorzystaj to - może ona miała rację - przynajmniej obiecaj, że się nad tym zastanowisz.
- Obiecuję - podeszłam do śmietnika i wyrzuciłam kubek po kawie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Chodziłyśmy po parku, rozmawiając na różne tematy. Kochałam tą wariatkę. W końcu nasze spotkanie dobiegło końca. Wróciłam na piechotę do domu. Zdjęłam buty i ruszyłam po schodach do swojego pokoju. Położyłam torbę na biurku i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam śpiewać. Może powinnam wysłać moją pracę. A co jak się nie uda? Nie mogłam przestać o tym myśleć. Długa kąpiel też nie pomogła. Nie mogłam się zdecydować. Siedziałam na łóżku, oparta o ścianę z gitarą w rękach. Grałam i śpiewałam. Po pewnym czasie zorientowałam się. że to nie była żadna ze znanych piosenek. Ułożyłam własny kawałek pod wpływem emocji. Chwyciłam notatnik i zapisałam słowa. Odłożyłam instrument na miejsce i położyłam się spać. Śniło mi się, że stoję na wielkiej scenie oświetlonej kolorowymi światłami. Na widowni siedział tłum ludzi. Spojrzałam na nich i nie wiedziałam o co chodzi. Nagle się obudziłam. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Siadłam i zaczęłam tworzyć swoje konkursowe dzieło. Może to jedyna szansa by go spotkać. Cóż, będzie co ma być. Ostatnie słowo. Ostatnia kropka. Historia o nieodwzajemnionej miłości dziewczyny do Nialla. Napisałam swój adres, inne dane osobowe i ze spokojem wróciłam do łóżka. Napisał do (i.t.p) sms-a.
"Posłuchałam cię i wysłałam imagina na maila którego mi podałaś :)"
---------------
- No otwórz tą kopertę - pośpieszała mnie. Przyszły wyniki konkursu.
- No już, a co jak się nie udało? - spojrzałam na nią niepewnie.
- Jak nie otworzysz to się nie dowiesz - racja, rozerwałam kopertę i zaczęłam czytać list.
- Aaaaaa! Udało się! - rzuciłam się na przyjaciółkę.
- Wiedziałam - szepnęła mi na ucho - gratuluję - uśmiechnęła się i siadła na kanapie.
- Mam się z nim spotkać za dwa dni w studiu nagraniowym. A co jeśli mnie nie polubi?
- Ciebie nie da się nie lubić. Dasz radę.
--------------
Moja przyjaciółka stwierdziła, że to dobry strój na tą okazje.
Podobał mi się ten zestaw. Zatrzymałam się pod wielkim budynkiem. Bałam się tam wejść. Tysiące myśli kłębiło się w mojej głowie.
*oczami Nialla*
Kolejny konkurs. Tym razem moja kolei na spotkanie z fanką. Nie przszkadzało mi to. Martwiłem się czy zrobię na niej dobre wrażenie. Po za tym, że pisze świetne imaginy nic o niej nie wiedziałem. Chłopcy nie chcieli mi pokazać jej zdjęcia. Wiedziałem tylko, że ma blond włosy i brązowe oczy. Dojechałem pod budynek studia nagraniowego. Wysiadłem z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Czy nie ubrałem się zbyt "luzacko"?
Mijało mnie pełno kobiet. Brunetki, rude ale nigdzie nie widziałem blondynki. Nagle ujrzałem drobną, jasnowłosą dziewczynę stojącą pod samymi drzwiami. Gdy podniosła głowę i ujrzałem jej brązowe oczy wiedziałem, że to ona. Była śliczna. Podbiegłem do niej.
- Ty pewnie jesteś (t.i). Ślicznie wyglądasz - uśmiechnąłem się szeroko.
- Tak. Dziękuję - wydawała się zawstydzona.
- To co masz ochotę dzisiaj robić bo mamy cały dzień dla siebie.
- Nie wiem, może jakiś spacer? - podobał mi się ten pomysł.
- Chyba się dogadamy - zaśmiałem się - podejdziesz ze mną na chwilę na górę. Muszę wziąć kilka dokumentów.
- Ja nie chciałabym ci przeszkadzać - wpatrywała się w swoje buty.
- Nie będziesz przeszkadzać, chodź - podniosła wzrok i spojrzała w moje oczy.
- No dobrze - ruszyliśmy w stronę wejścia. Otworzyłem drzwi i poczekałem aż dziewczyna wejdzie do środka. Ruszyliśmy w stronę windy i co teraz? Spanikowałem.
- Em, (t.i) czy moglibyśmy wejść po schodach, to tylko drugie piętro a ja mam... umm - teraz ja byłem zawstydzony.
- Wiem, klaustrofobie. To tak jak ja - zaśmiała się uroczo - myślę, że schody to dobry pomysł.
- To w drogę. Opowiedz mi coś o sobie - chciałem ją bardziej poznać.
- A więc, jestem directioner, lubię czekoladę, uwielbiam piłkę nożną... - nie dałem jej dokończyć.
- Piłkę nożną? Przecież jesteś dziewczyną.
*twoimi oczami*
- Ale to nie znaczy, że nie mogę grać, prawda? - oburzyłam się.
- I na dodatek grasz, wow - uśmiechnął się - to tutaj, wejdź - otworzył drzwi. Weszłam do dość dużego pomieszczenia.
- To tu nagrywacie swoje kawałki? - zapytałam.
- Tak. Uwielbiam tą robotę.
- Ja też śpiewam - powiedziałam niepewnie.
- Naprawdę? Co jeszcze potrafisz? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Gram na gitarze, fortepianie i perkusji - zaśmiałam się.
- Jesteś niesamowita.
- Kiedy nagrywacie koleiną piosenkę? - grzebał po szufladach w poszukiwaniu dokumentów.
- Mieliśmy nagrywać dzisiaj ale przełożyliśmy na jutro bo wypadło spotkanie z tobą ale nie szkodzi.
- Ale ja nie chcę wam przeszkadzać. Po za tym jeśli bym mogła to z chęcią popatrzę jak pracujecie. Będę cicho. Obiecuję Niall - popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
- Okej, dam znać chłopakom - posłał mi zabójczy uśmiech.
- Dziękuję - rzuciłam się chłopakowi na szyję - um, przepraszam - odsunęłam się, zdając sobie sprawę, że nie powinnam tak reagować.
- Nie szkodzi - tym razem on podszedł do mnie i przytulił mnie czule. Zaciągnęłam się zapachem jego perfum.
-------------
- Hej, już jesteśmy - do pomieszczenia weszła czwórka chłopaków a raczej wbiegła.
- No fajnie . To jest (t.i). Tylko postarajcie się być normalni o ile to możliwe - spojrzał na nich groźnie.
- Cześć (t.i) - krzyknęli na raz. Urocze.
- Siemka - zaśmiałam się.
- To jak, zaczynamy? - zapytał Zayn.
- Jasne. Idźcie, zaraz do was dołączę - znów zostaliśmy sami - jesteś pewna, że chcesz patrzeć jak się tam wydurniamy?
- Jestem directioner, przyzwyczaiłam się. Nic mi nie będzie. Poczekam tu.
- Dobrze a później pójdziemy na spacer, okej? - znowu mnie przytulił - jeśli zrobimy coś nie na miejscu to z góry przepraszam.
- Nie ma sprawy.
- Do zobaczenia - znów ten zabójczy uśmiech. Niall zniknął za szybą a ja stanęłam obok masy sprzętu i kilku facetów którzy to obsługiwali. Zaczęli śpiewać. Tak jak mówił chłopak nie obyło się bez dziwnych sytuacji i śmiechów. Za to ich kochałam.
- Już skończyli jak chcesz to możesz do nich wejść - powiedział jeden z mężczyzn.
- Yhym, dziękuję - weszłam do środka. Wyciągnęłam telefon by zrobić zdjęcie.
- Nie czekaj, musi być bardziej profesjonalnie - zaśmiał się i ustawił za mikrofonem.
- Tak, jasne.
- I jak wyszedłem? - poczułem jak chłopak przytula mnie od tyłu.
- Jak zawsze, wspaniale.
- Och, to dobrze.
- Teraz dodam je na instagrama.
"Wspaniały początek dnia z Niallem :) Zaraz spacer <3"
- Właśnie spacer - odwrócił mnie przodem do siebie. Patrzyłam prosto w jego niesamowite, błękitne oczy. Było w nich coś magicznego - porywam cię - zaśmiał się i cmoknął mój policzek - wziął swoją bluzę i chwycił mnie za dłoń ciągnąc w stronę drzwi.
- A wy gdzie? - zapytał Harry a my zatrzymaliśmy się w progu.
- Nie interesuj się, cześć - odpowiedział blondyn
- Pa chłopaki - uśmiechnęłam się do nich.
Wyszliśmy z budynku. Chłopak dalej trzymał moją dłoń. Mieliśmy ruszyć w stronę jego auta gdy Niall zorientował się, że jest otoczone przez fotoreporterów. No tak przecież to Niall Horan ale ja myślałam o nim jak o NIALLU, zwykłym chłopaku mimo, że nim nie był. Założył bluzę i zarzucił kaptur na głowę.
- Chyba trzeba znaleźć inną drogę - szepnął mi na ucho.
- Ale jaką? - nigdy nie musiałam się chować.
- To Niall Horan! - krzyknęła jakaś dziewczyna i wskazała na blondyna.
- Cholera, oni są wszędzie. Co powiesz na ucieczkę? - spojrzał na mnie i śmiesznie poruszył brwiami.
- A mamy inne wyjście? - spytałam trochę przerażona.
- Raczej nie - uśmiechnął się. Chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce po czym pociągnął wzdłuż ulicy. Biegliśmy chodnikiem omijając różnych ludzi. Paparazzi się nie poddawali. Wiatr rozwiewał moje włosy. Wbiegliśmy do parku. Śmialiśmy się jak małe dzieci. Nagle Niall pociągnął mnie za jakieś krzaki. Kucnęliśmy i odczekaliśmy chwilę. Przez gałęzie zobaczyłam biegnących fotoreporterów. Gdy odbiegli zaczęłam się śmiać.
- Co cię tak bawi? - chłopak spojrzał na mnie dziwnie.
- Twoja mina ale nie tylko - jego mina dalej się nie zmieniła - jeszcze tydzień temu nie pomyślałabym, że spotkam ciebie i chłopaków nie wspominając o dzikiej ucieczce przez miasto i park. To było takie... - przerwał mi.
- Beznadziejne i chore, wiem, przepraszam - zmierzwił włosy - ten dzień miał wyglądać inaczej.
*oczami Nialla*
Siadłem na ławce.
- Jak zwykle, wszystko schrzaniłem - czemu ja nie umiem zaimponować dziewczynie? Czemu? Poczułem rękę (t.i) na swoim ramieniu.
- Nie Niall. Chciałam powiedzieć, że to było naprawdę fajne. Nic nie zepsułeś - nabrałem nowej nadziei.
- Mówisz tak bo chcesz być miła - znów zrobiło mi się smutno. Większość ludzi jest dla mnie miła bo jestem wielką gwiazdą.
- Nieprawda. Uwierz, ja zawsze mówię to co myślę - zaśmiała się. Nie pocieszyło mnie to.
- Nie kłam. Zawsze tak jest - stanąłem przed blondynką - wszyscy są dla mnie mili bo jestem sławny a to cholernie boli! Ja też jestem człowiekiem i mam uczucia! - byłem wściekły.
- Rozumiem ale... - nie dałem jej dokończyć.
- Nie rozumiesz! - krzyknąłem.
- Nie krzycz na mnie! Właśnie, że rozumiem ale myśl sobie co chcesz - miała łzy w oczach. Może naprawdę rozumiała - ja też mam uczucia - odwróciła się i ruszyła w stronę ulicy.
- (t.i) ale to nie tak! Nie chciałem! - krzyknąłem za dziewczyną - przepraszam - te słowa wypowiedziałem już szeptem. Znowu nawaliłem! Siedziałem na ławce i myślałem o NIEJ. Nie pójdę do niej po tym wszystkim. Pewnie mnie nienawidzi. Wstałem i ruszyłem do swojego domu. Siedziałem na kanapie i oglądałem mecz. Nie cieszyłem się nawet ze zwycięstwa mojego ulubionego klubu. Znów ujrzałem jej zapłakane oczy. Dlaczego ją skrzywdziłem? Czemu pozwoliłem jej odejść? Dlaczego za nią nie pobiegłem? Czemu jestem takim dupkiem?
---------
- Niall! - poczułem jak Liam mnie szturcha.
- Co? - zapytałem obojętnie.
- Co się z tobą dzieje? Jesteś jakiś nieobecny. O czym ty tak myślisz? - i wtedy wszystko do mnie dotarło.
- Nie mogę tu dłużej zostać. Przełóżmy to nagranie na jutro. Przepraszam Liam.
- Ale gdzie ty idziesz? - krzyknął za mną.
- To tej jedynej! - wybiegłem z budynku i ruszyłem w stronę najbliższej kwiaciarni. Wsiadłem do samochodu. Sprawdziłem w telefonie adres dziewczyny. Zapisała go w imaginie - na szczęście. Przekręciłem kluczyki w stacyjce i włączyłem się do ruchu. Jechałem zatłoczonymi ulucami Londynu. No pięknie, korek. Zatrzymałem auto i zacisnąłem mocno ręce na kierownicy. Oby była w domu.
---------
Stałem zdenerwowany przed jej drzwiami. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi starsza kobieta.
- Dzieńdobry w czym mogę pomóc? - zapytała uprzejmie.
- Dzieńdobry, jestem Niall. Przyszedłem do (t.i), jest w domu? - uśmiechnąłem się.
- Tak, wejdź - wszedłem do środka i zdjąłem buty - jest w swoim pokoju. Schodami na górę i drugie drzwi na lewo.
- Dziękuję - Korzystając z wskazuwek mamy dziewczyny dotarłem do jej pokoju. Drzwi były uchylone. Otworzyłem je ostrożnie i po cichu podeszłem do blondynki. Siedziała po turecku na łóżku. Stałem za nią. Spojrzałem na jej notes. Ujrzałem w nim... mój portret. Był niesamowity.
- To jest boskie. Masz wielki talent, na prawdę. Zazdroszczę ci - spojrzała na mnie.
- Ty piszesz lepiej ode mnie - wzruszyłam ramionami.
- Tak, tak i dlatego ja mam 100 komentarzy pod imaginami a ty 247 tak? - zrobiłam wielkie oczy.
- Ale jak to? - podeszłam do niej.
- Właśnie tak - przeczytałam wszystkie komentarze. Były bardzo miłe. Uśmiechnęłam się - mówiłam (t.i). Chodź, mam ochotę na spacer.
- Ja też - chwyciłam torebkę i zeszłyśmy na dół - mamo wychodzę! - ubrałyśmy buty i wyszłyśmy.
- Najpierw po kawę a później tradycyjnie do parku? - spojrzała na mnie pytająco.
- No jasne - zaśmiałam się.
- Poproszę dwie kawy - powiedziała brunetka do kasjerki.
- Oczywiście - zniknęła na chwilę - proszę - podała nam nasze kubki.
- Dziękujemy - wyszłyśmy z kawiarni i udałyśmy się w stronę parku.
- Co chciałaś mi dzisiaj rano powiedzieć? - zapytałam i upiłam kilka łyków ciepłego napoju.
- Nie wiem czy chcesz o tym wiedzieć - zrobiła dziwną minę a ja już wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
- Mów - mimo wszystko chciałam się dowiedzieć o co chodzi.
- Jak wiesz 1D robiło kiedyś różne konkursy ale nie chciałaś w nich brać udziału. Tym razem też zrobili. Zwycięzca ma się spotkać z Niallem. Musisz w nim wziąć udział. Proszę. To dla ciebie wielka szansa.
- Na czym ma polegać ten konkurs? - zapytałam obojętnie.
- Trzeba napisać imagina i wysłać na specjalnego maila. Jesteś w tym dobra. Wykorzystaj to - może ona miała rację - przynajmniej obiecaj, że się nad tym zastanowisz.
- Obiecuję - podeszłam do śmietnika i wyrzuciłam kubek po kawie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Chodziłyśmy po parku, rozmawiając na różne tematy. Kochałam tą wariatkę. W końcu nasze spotkanie dobiegło końca. Wróciłam na piechotę do domu. Zdjęłam buty i ruszyłam po schodach do swojego pokoju. Położyłam torbę na biurku i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam śpiewać. Może powinnam wysłać moją pracę. A co jak się nie uda? Nie mogłam przestać o tym myśleć. Długa kąpiel też nie pomogła. Nie mogłam się zdecydować. Siedziałam na łóżku, oparta o ścianę z gitarą w rękach. Grałam i śpiewałam. Po pewnym czasie zorientowałam się. że to nie była żadna ze znanych piosenek. Ułożyłam własny kawałek pod wpływem emocji. Chwyciłam notatnik i zapisałam słowa. Odłożyłam instrument na miejsce i położyłam się spać. Śniło mi się, że stoję na wielkiej scenie oświetlonej kolorowymi światłami. Na widowni siedział tłum ludzi. Spojrzałam na nich i nie wiedziałam o co chodzi. Nagle się obudziłam. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Siadłam i zaczęłam tworzyć swoje konkursowe dzieło. Może to jedyna szansa by go spotkać. Cóż, będzie co ma być. Ostatnie słowo. Ostatnia kropka. Historia o nieodwzajemnionej miłości dziewczyny do Nialla. Napisałam swój adres, inne dane osobowe i ze spokojem wróciłam do łóżka. Napisał do (i.t.p) sms-a.
"Posłuchałam cię i wysłałam imagina na maila którego mi podałaś :)"
---------------
- No otwórz tą kopertę - pośpieszała mnie. Przyszły wyniki konkursu.
- No już, a co jak się nie udało? - spojrzałam na nią niepewnie.
- Jak nie otworzysz to się nie dowiesz - racja, rozerwałam kopertę i zaczęłam czytać list.
- Aaaaaa! Udało się! - rzuciłam się na przyjaciółkę.
- Wiedziałam - szepnęła mi na ucho - gratuluję - uśmiechnęła się i siadła na kanapie.
- Mam się z nim spotkać za dwa dni w studiu nagraniowym. A co jeśli mnie nie polubi?
- Ciebie nie da się nie lubić. Dasz radę.
--------------
Moja przyjaciółka stwierdziła, że to dobry strój na tą okazje.
*oczami Nialla*
Kolejny konkurs. Tym razem moja kolei na spotkanie z fanką. Nie przszkadzało mi to. Martwiłem się czy zrobię na niej dobre wrażenie. Po za tym, że pisze świetne imaginy nic o niej nie wiedziałem. Chłopcy nie chcieli mi pokazać jej zdjęcia. Wiedziałem tylko, że ma blond włosy i brązowe oczy. Dojechałem pod budynek studia nagraniowego. Wysiadłem z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Czy nie ubrałem się zbyt "luzacko"?
Mijało mnie pełno kobiet. Brunetki, rude ale nigdzie nie widziałem blondynki. Nagle ujrzałem drobną, jasnowłosą dziewczynę stojącą pod samymi drzwiami. Gdy podniosła głowę i ujrzałem jej brązowe oczy wiedziałem, że to ona. Była śliczna. Podbiegłem do niej.
- Ty pewnie jesteś (t.i). Ślicznie wyglądasz - uśmiechnąłem się szeroko.
- Tak. Dziękuję - wydawała się zawstydzona.
- To co masz ochotę dzisiaj robić bo mamy cały dzień dla siebie.
- Nie wiem, może jakiś spacer? - podobał mi się ten pomysł.
- Chyba się dogadamy - zaśmiałem się - podejdziesz ze mną na chwilę na górę. Muszę wziąć kilka dokumentów.
- Ja nie chciałabym ci przeszkadzać - wpatrywała się w swoje buty.
- Nie będziesz przeszkadzać, chodź - podniosła wzrok i spojrzała w moje oczy.
- No dobrze - ruszyliśmy w stronę wejścia. Otworzyłem drzwi i poczekałem aż dziewczyna wejdzie do środka. Ruszyliśmy w stronę windy i co teraz? Spanikowałem.
- Em, (t.i) czy moglibyśmy wejść po schodach, to tylko drugie piętro a ja mam... umm - teraz ja byłem zawstydzony.
- Wiem, klaustrofobie. To tak jak ja - zaśmiała się uroczo - myślę, że schody to dobry pomysł.
- To w drogę. Opowiedz mi coś o sobie - chciałem ją bardziej poznać.
- A więc, jestem directioner, lubię czekoladę, uwielbiam piłkę nożną... - nie dałem jej dokończyć.
- Piłkę nożną? Przecież jesteś dziewczyną.
*twoimi oczami*
- Ale to nie znaczy, że nie mogę grać, prawda? - oburzyłam się.
- I na dodatek grasz, wow - uśmiechnął się - to tutaj, wejdź - otworzył drzwi. Weszłam do dość dużego pomieszczenia.
- To tu nagrywacie swoje kawałki? - zapytałam.
- Tak. Uwielbiam tą robotę.
- Ja też śpiewam - powiedziałam niepewnie.
- Naprawdę? Co jeszcze potrafisz? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Gram na gitarze, fortepianie i perkusji - zaśmiałam się.
- Jesteś niesamowita.
- Kiedy nagrywacie koleiną piosenkę? - grzebał po szufladach w poszukiwaniu dokumentów.
- Mieliśmy nagrywać dzisiaj ale przełożyliśmy na jutro bo wypadło spotkanie z tobą ale nie szkodzi.
- Ale ja nie chcę wam przeszkadzać. Po za tym jeśli bym mogła to z chęcią popatrzę jak pracujecie. Będę cicho. Obiecuję Niall - popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
- Okej, dam znać chłopakom - posłał mi zabójczy uśmiech.
- Dziękuję - rzuciłam się chłopakowi na szyję - um, przepraszam - odsunęłam się, zdając sobie sprawę, że nie powinnam tak reagować.
- Nie szkodzi - tym razem on podszedł do mnie i przytulił mnie czule. Zaciągnęłam się zapachem jego perfum.
-------------
- Hej, już jesteśmy - do pomieszczenia weszła czwórka chłopaków a raczej wbiegła.
- No fajnie . To jest (t.i). Tylko postarajcie się być normalni o ile to możliwe - spojrzał na nich groźnie.
- Cześć (t.i) - krzyknęli na raz. Urocze.
- Siemka - zaśmiałam się.
- To jak, zaczynamy? - zapytał Zayn.
- Jasne. Idźcie, zaraz do was dołączę - znów zostaliśmy sami - jesteś pewna, że chcesz patrzeć jak się tam wydurniamy?
- Jestem directioner, przyzwyczaiłam się. Nic mi nie będzie. Poczekam tu.
- Dobrze a później pójdziemy na spacer, okej? - znowu mnie przytulił - jeśli zrobimy coś nie na miejscu to z góry przepraszam.
- Nie ma sprawy.
- Do zobaczenia - znów ten zabójczy uśmiech. Niall zniknął za szybą a ja stanęłam obok masy sprzętu i kilku facetów którzy to obsługiwali. Zaczęli śpiewać. Tak jak mówił chłopak nie obyło się bez dziwnych sytuacji i śmiechów. Za to ich kochałam.
- Już skończyli jak chcesz to możesz do nich wejść - powiedział jeden z mężczyzn.
- Yhym, dziękuję - weszłam do środka. Wyciągnęłam telefon by zrobić zdjęcie.
- Nie czekaj, musi być bardziej profesjonalnie - zaśmiał się i ustawił za mikrofonem.
- Tak, jasne.
- I jak wyszedłem? - poczułem jak chłopak przytula mnie od tyłu.
- Jak zawsze, wspaniale.
- Och, to dobrze.
- Teraz dodam je na instagrama.
"Wspaniały początek dnia z Niallem :) Zaraz spacer <3"
- Właśnie spacer - odwrócił mnie przodem do siebie. Patrzyłam prosto w jego niesamowite, błękitne oczy. Było w nich coś magicznego - porywam cię - zaśmiał się i cmoknął mój policzek - wziął swoją bluzę i chwycił mnie za dłoń ciągnąc w stronę drzwi.
- A wy gdzie? - zapytał Harry a my zatrzymaliśmy się w progu.
- Nie interesuj się, cześć - odpowiedział blondyn
- Pa chłopaki - uśmiechnęłam się do nich.
Wyszliśmy z budynku. Chłopak dalej trzymał moją dłoń. Mieliśmy ruszyć w stronę jego auta gdy Niall zorientował się, że jest otoczone przez fotoreporterów. No tak przecież to Niall Horan ale ja myślałam o nim jak o NIALLU, zwykłym chłopaku mimo, że nim nie był. Założył bluzę i zarzucił kaptur na głowę.
- Chyba trzeba znaleźć inną drogę - szepnął mi na ucho.
- Ale jaką? - nigdy nie musiałam się chować.
- To Niall Horan! - krzyknęła jakaś dziewczyna i wskazała na blondyna.
- Cholera, oni są wszędzie. Co powiesz na ucieczkę? - spojrzał na mnie i śmiesznie poruszył brwiami.
- A mamy inne wyjście? - spytałam trochę przerażona.
- Raczej nie - uśmiechnął się. Chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce po czym pociągnął wzdłuż ulicy. Biegliśmy chodnikiem omijając różnych ludzi. Paparazzi się nie poddawali. Wiatr rozwiewał moje włosy. Wbiegliśmy do parku. Śmialiśmy się jak małe dzieci. Nagle Niall pociągnął mnie za jakieś krzaki. Kucnęliśmy i odczekaliśmy chwilę. Przez gałęzie zobaczyłam biegnących fotoreporterów. Gdy odbiegli zaczęłam się śmiać.
- Co cię tak bawi? - chłopak spojrzał na mnie dziwnie.
- Twoja mina ale nie tylko - jego mina dalej się nie zmieniła - jeszcze tydzień temu nie pomyślałabym, że spotkam ciebie i chłopaków nie wspominając o dzikiej ucieczce przez miasto i park. To było takie... - przerwał mi.
- Beznadziejne i chore, wiem, przepraszam - zmierzwił włosy - ten dzień miał wyglądać inaczej.
*oczami Nialla*
Siadłem na ławce.
- Jak zwykle, wszystko schrzaniłem - czemu ja nie umiem zaimponować dziewczynie? Czemu? Poczułem rękę (t.i) na swoim ramieniu.
- Nie Niall. Chciałam powiedzieć, że to było naprawdę fajne. Nic nie zepsułeś - nabrałem nowej nadziei.
- Mówisz tak bo chcesz być miła - znów zrobiło mi się smutno. Większość ludzi jest dla mnie miła bo jestem wielką gwiazdą.
- Nieprawda. Uwierz, ja zawsze mówię to co myślę - zaśmiała się. Nie pocieszyło mnie to.
- Nie kłam. Zawsze tak jest - stanąłem przed blondynką - wszyscy są dla mnie mili bo jestem sławny a to cholernie boli! Ja też jestem człowiekiem i mam uczucia! - byłem wściekły.
- Rozumiem ale... - nie dałem jej dokończyć.
- Nie rozumiesz! - krzyknąłem.
- Nie krzycz na mnie! Właśnie, że rozumiem ale myśl sobie co chcesz - miała łzy w oczach. Może naprawdę rozumiała - ja też mam uczucia - odwróciła się i ruszyła w stronę ulicy.
- (t.i) ale to nie tak! Nie chciałem! - krzyknąłem za dziewczyną - przepraszam - te słowa wypowiedziałem już szeptem. Znowu nawaliłem! Siedziałem na ławce i myślałem o NIEJ. Nie pójdę do niej po tym wszystkim. Pewnie mnie nienawidzi. Wstałem i ruszyłem do swojego domu. Siedziałem na kanapie i oglądałem mecz. Nie cieszyłem się nawet ze zwycięstwa mojego ulubionego klubu. Znów ujrzałem jej zapłakane oczy. Dlaczego ją skrzywdziłem? Czemu pozwoliłem jej odejść? Dlaczego za nią nie pobiegłem? Czemu jestem takim dupkiem?
---------
- Niall! - poczułem jak Liam mnie szturcha.
- Co? - zapytałem obojętnie.
- Co się z tobą dzieje? Jesteś jakiś nieobecny. O czym ty tak myślisz? - i wtedy wszystko do mnie dotarło.
- Nie mogę tu dłużej zostać. Przełóżmy to nagranie na jutro. Przepraszam Liam.
- Ale gdzie ty idziesz? - krzyknął za mną.
- To tej jedynej! - wybiegłem z budynku i ruszyłem w stronę najbliższej kwiaciarni. Wsiadłem do samochodu. Sprawdziłem w telefonie adres dziewczyny. Zapisała go w imaginie - na szczęście. Przekręciłem kluczyki w stacyjce i włączyłem się do ruchu. Jechałem zatłoczonymi ulucami Londynu. No pięknie, korek. Zatrzymałem auto i zacisnąłem mocno ręce na kierownicy. Oby była w domu.
---------
Stałem zdenerwowany przed jej drzwiami. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi starsza kobieta.
- Dzieńdobry w czym mogę pomóc? - zapytała uprzejmie.
- Dzieńdobry, jestem Niall. Przyszedłem do (t.i), jest w domu? - uśmiechnąłem się.
- Tak, wejdź - wszedłem do środka i zdjąłem buty - jest w swoim pokoju. Schodami na górę i drugie drzwi na lewo.
- Dziękuję - Korzystając z wskazuwek mamy dziewczyny dotarłem do jej pokoju. Drzwi były uchylone. Otworzyłem je ostrożnie i po cichu podeszłem do blondynki. Siedziała po turecku na łóżku. Stałem za nią. Spojrzałem na jej notes. Ujrzałem w nim... mój portret. Był niesamowity.
- Nie wspominałaś, że ślicznie malujesz - szepnąłem jej do ucha. Wzdrygnęła się.
- Po co tu przyszedłeś Niall? - zamknęła notes i stanęła po drugiej stronie łóżka. Była naprawdę zła.
- Ja... chciałem cię przeprosić. Nie powinienem się tak zachować. Byłem nie okej. Wybacz mi - ominąłem łóżko i stanąłem naprzeciwko dziewczyny - to dla ciebie - uśmiechnąłem się i podałem jej bukiet czerwonych róż - Przepraszam.
- Wybaczam - zaśmiała się i mnie przytuliła - idę wsadzić je do wazonu. Poczekaj tu chwilę. Chcesz coś do picia?
- Nie, dziękuję - oparłem się o jej biurko. Po chwili wróciła z wazonem i postawiła je na komodzie i wsadziła do niego bukiet.
- Przejechałeś całe miasto by mnie przeprosić? - stanęła kilka kroków ode mnie.
- Tak - dostrzegłem gitarę w rogu jej pokoju - zagraj mi coś na gitarze, proszę.
- Okej - siadłem na jej łóżku. Podeszła do instrumentu, chwyciła go i siadła przede mną.
Zaczęła grać i śpiewać. Miała nieziemski głos. Po prostu była moim aniołem. Wsłuchałem się w słowa piosenki. Była o nieodwzajemnionej miłości tak samo jak jej imagin. Gdy skończyła wstała i poszła odłożyć gitarę.
- Nie znam tej piosenki - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Bo to moja piosenka - zarumieniła się. Stała na środku pokoju.
- Mogę ci zadać pytanie? - zapytałem.
- Jasne - uśmiechnęła się - stanąłem przed nią i spojrzałem w jej brązowe oczy.
- Czy w tym imaginie opisałaś siebie?
- Nie, a czemu pytasz? - patrzyła mi prosto w oczy.
- To dobrze, bo mam nadzieję, że nie będziesz jak bohaterka twojej opowieści i odwzajemnisz moje uczucie.
- Jakie uczucie? - w jej oczach błyszczały iskierki.
- Miłość (t.i), miłość - chwyciłem jej twarz w swoje dłonie i pocałowałem namiętnie.
- Myślę, że tamta dziewczyna nie wiedziała co traci - uśmiechnęła się uroczo.






Oooo! Jakie to słodkie! Imagin jest cudowny :) Piszcie więcej takich cudów <3
OdpowiedzUsuńświetnie Ci wyszedł ten imagin
OdpowiedzUsuńbardzo mi się spodobał
pisz więcej takich :*
Świetny!! Dziękuję ;)
OdpowiedzUsuńCudo *-* taki słodki ^^ // swagie
OdpowiedzUsuńAcha znają się 2 dni i się kochają, pozdro ;-;
OdpowiedzUsuńHejt z anonima, tak odważnie...
OdpowiedzUsuń