Hej. Mam dla Was informacje. Julu wyjechała na tydzień więc nic nie doda w tym tygodniu. Łapcie imagina ode mnie. Przepraszam za to, że jest taki beznadziejny.
Wiki
_______________________________________________________________
*twoimi oczami*
Siedziałam na parapecie. Słuchałam muzyki i myślałam o NIM. Moje rozmyślanie przerwał dzwonek. Wstałam, chwyciłam torebkę i ruszyłam w stronę klasy. Wyjęłam słuchawki z uszu i wsadziłam je do kieszeni. Nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi.
Wiki
_______________________________________________________________
*twoimi oczami*
Siedziałam na parapecie. Słuchałam muzyki i myślałam o NIM. Moje rozmyślanie przerwał dzwonek. Wstałam, chwyciłam torebkę i ruszyłam w stronę klasy. Wyjęłam słuchawki z uszu i wsadziłam je do kieszeni. Nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi.
- (t.i) pracujemy dzisiaj w dwójkach, siądź proszę z Zaynem. - usłyszałam głos nauczycielki.
- Jasne. - tylko nie on. Siadłam na krześle obok mulata.
- Cześć. - szepnął mi na ucho.
- Wal się. - syknęłam. Nienawidzę cię.
- Zróbcie zadanie 8 z 203 strony. - chwyciłam podręcznik i znalazłam daną stronę. Zaczęłam je rozwiązywać, a Zayn? A on siedział i nic nie robił. Jak zwykle.
- Zaczniesz coś w końcu robić? - byłam na prawdę wściekła.
- Ale ty to umiesz to po co ja mam się wtrącać. Dasz mi później spisać. - O nie, nie tym razem.
- Chyba śnisz. - wróciłam do zadania.
- Kończymy. - powiedziała nauczycielka 10 minut przed dzwonkiem.
- Daj mi spisać. - wyrwał mi zeszyt. Zaczęliśmy się szarpać.
- Ej! Co się dzieje?! - popatrzyła w naszą stronę - wy zostajecie. - wskazała na nas palcem. - reszta wychodzi. Zadanie sprawdzimy jutro. Dowidzenia. - uczniowie opuścili salę.
- Nie będę z nim dalej pracować. - powiedziałam do kobiety.
- Dlaczego? - zapytała.
- Całą lekcję nic nie robił a później wyrwał mi zeszyt i chciał ode mnie spisać.
- Zayn. Masz zagrożenie z matematyki. Musisz nadgonić materiał albo będziesz kiblował. (t.i) ci w tym pomoże. - Co?! Nie zamierzam mu pomagać!
- Nie ma mowy. - szepnęłam.
- Jest najlepsza w całej szkole. Za 2 miesiące matura.
- Ale ona nie chce. - zaśmiał się.
- Ale nie ma wyjścia. Życzę miłej pracy. - uśmiechnęła się. Jak ja ich nienawidzę. Wyszłam oburzona z sali.
- Ej, poczekaj. - usłyszałam głos chłopaka.
- Daj mi spokój! - wrzasnęłam.
- Ale miałaś mi pomóc. - uniósł podręcznik do góry. Więc kiedy i gdzie?
- Nie wiem co się stanie jak ci nie pomogę i mnie to nie obchodzi. Nie zamierzam cie douczać. - odwróciłam się i ruszyłam schodami na dół. Chłopak już za mną nie szedł. Chyba odpuścił. Dlaczego nie może wziąć sobie korepetycji? Niech mu ktoś inny pomoże. Wyjęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer do przyjaciółki. Opowiedziałam jej o wszystkim. Była wściekła tak samo jak ja. Zayn jest dupkiem. Zna go cała szkoła. Wszystkie dziewczyny marzą by się nimi zainteresował ale nie ja i (i.t.p). On za to znajduje sobie jedną, naiwną dziewczyną, rozkochuje ją w sobie, są razem a później ją rzuca dla nowej. Tak jest zawsze. Myślałam, że wybierze inne liceum niż ja ale jak na złość stało się na odwrót. Weszłam do domu. Rodziców znowu nie ma. Ciągle pracują. Wzięłam z kuchni jabłko i wodę po czym udałam się do swojego pokoju. Wyciągnęłam z torby książki i zabrałam się do odrabiania zadań domowych. Kończyłam właśnie robić chemię gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i zajrzałam przez wizjer. Jejku to znowu on. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi.
- Hej. - powiedział niepewnie. To coś nowego.
- Co ty tu robisz? - zapytałam oschle.
- Pomożesz mi z tą matma? - złapał się za kark.
- Nie. - miałam zamknąć drzwi ale chłopak zatrzymał je ręką.
- Ale jak mi nie pomożesz to nie zdam matury. - wpatrywał się w swoje buty. - proszę.
- Coś podobnego Zayn Malik umie poprosić. - zakpiłam z niego. - niby czemu miałabym ci pomóc? - znałam odpowiedź.
- Bo jesteś najlepsza i - zawahał się. - w gimnazjum byliśmy razem - spojrzał w moje oczy. - wszystko wróciło.
- Ale ona nie chce. - zaśmiał się.
- Ale nie ma wyjścia. Życzę miłej pracy. - uśmiechnęła się. Jak ja ich nienawidzę. Wyszłam oburzona z sali.
- Ej, poczekaj. - usłyszałam głos chłopaka.
- Daj mi spokój! - wrzasnęłam.
- Ale miałaś mi pomóc. - uniósł podręcznik do góry. Więc kiedy i gdzie?
- Nie wiem co się stanie jak ci nie pomogę i mnie to nie obchodzi. Nie zamierzam cie douczać. - odwróciłam się i ruszyłam schodami na dół. Chłopak już za mną nie szedł. Chyba odpuścił. Dlaczego nie może wziąć sobie korepetycji? Niech mu ktoś inny pomoże. Wyjęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer do przyjaciółki. Opowiedziałam jej o wszystkim. Była wściekła tak samo jak ja. Zayn jest dupkiem. Zna go cała szkoła. Wszystkie dziewczyny marzą by się nimi zainteresował ale nie ja i (i.t.p). On za to znajduje sobie jedną, naiwną dziewczyną, rozkochuje ją w sobie, są razem a później ją rzuca dla nowej. Tak jest zawsze. Myślałam, że wybierze inne liceum niż ja ale jak na złość stało się na odwrót. Weszłam do domu. Rodziców znowu nie ma. Ciągle pracują. Wzięłam z kuchni jabłko i wodę po czym udałam się do swojego pokoju. Wyciągnęłam z torby książki i zabrałam się do odrabiania zadań domowych. Kończyłam właśnie robić chemię gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i zajrzałam przez wizjer. Jejku to znowu on. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi.
- Hej. - powiedział niepewnie. To coś nowego.
- Co ty tu robisz? - zapytałam oschle.
- Pomożesz mi z tą matma? - złapał się za kark.
- Nie. - miałam zamknąć drzwi ale chłopak zatrzymał je ręką.
- Ale jak mi nie pomożesz to nie zdam matury. - wpatrywał się w swoje buty. - proszę.
- Coś podobnego Zayn Malik umie poprosić. - zakpiłam z niego. - niby czemu miałabym ci pomóc? - znałam odpowiedź.
- Bo jesteś najlepsza i - zawahał się. - w gimnazjum byliśmy razem - spojrzał w moje oczy. - wszystko wróciło.
- Tak, dobrze powiedziane, byliśmy. - ostatnie słowo powiedziałam głośniej. Byliśmy szczęśliwi ale później znalazł sobie nową.
- Ale... - nie mam zamiaru go dłużej słuchać.
- Nie pomogę ci. Idź już i daj mi spokój. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi. Zsunęłam się po nich plecami i usiadłam na podłodze. Łzy zaczęły ciec po moich policzkach. Kochałam go a on tak po prostu ze mną zerwał dla innej. Miał być inny ale był taki sam. Nie, nie możesz płakać, nie przez niego. Otarłam łzy i wstałam z podłogi. Ciepła kąpiel pomogła. Leżałam i patrzyłam przez okno. Było pełne gwiazd. Zamknęłam oczy i nie wiem kiedy zasnęłam.
-------------------
Siedziałam w kuchni i jadłam płatki. Jak dobrze, że dzisiaj sobota. Mój telefon zapikał. Sięgnęłam po komórkę. Sms, od Zayna. Niech się w końcu odwali.
"Proszę, porozmawiaj ze mną ale normalnie. Zayn xx"
Nawet na to nie licz. Siadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor. Rodzice już są w pracy. Zastanawiam się kiedy ostatni raz z nimi rozmawiałam. Dawno. Przełączyłam na eske.
*oczami Zayna*
Stałem przed jej domem. Ze środka słychać było muzykę. Wiem, chciała żebym dał jej spokój ale tym razem się nie poddam. Za bardzo mi na niej zależy. Starałem się być dla niej tak wredny żeby ją od siebie odtrącić ale nie miałem już na to dłużej siły. Zapukałem ale nikt nie otwierał. Już mniej pewnie nacisnąłem na klamkę. Drzwi były otwarte. Wszedłem do środka. Ruszyłem dobrze mi znaną drogą do salonu. Stanąłem w progu i obserwowałem dziewczynę. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Zawsze kochała tańczyć. Jej brązowe włosy sięgały do pasa. Gdy ostatni raz stałem w tym miejscu sięgały zaledwie do ramion. Była też niższa. Uśmiech zszedł mi z twarzy. Kiedy ona tak dorosła? Cztery lata temu nie wyobrażałem sobie że mógłbym ją skrzywdzić a nawet obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Ale zrobiłem. Jestem idiotą.
- Cześć. - dziewczyna odwróciła się w moją stronę.
- Znowu ty. Czego chcesz tym razem? - wiedziałem, że nie spodoba jej się, że tu wszedłem.
- Chciałem pogadać. - odpowiedziałem.
- Ale nie mamy o czym rozmawiać.
- Mamy sobie dużo do wyjaśnienia. - zbliżyłem się do niej lecz ona się cofnęła. - boisz się mnie? - było mi naprawdę przykro. Nie chcę jej zrobić krzywdy. Nie tym razem.
- A dziwisz się?
- Nie. To jak, pogadamy? - miałem nadzieję, że się zgodzi.
- Masz 10 minut. - byłem wdzięczny. Usiadłem na kanapie a dziewczyna na niskim stoliku na przeciwko. Bała się mnie.
- Dzięki. Wiesz, że jeśli nie zdam matmy to nie mam szans zdać matury. - kiwnęła twierdząco głową. - proszę cię, pomóż mi.
- Nie odpuścisz, prawda?
- Nikt inny nie jest w stanie mi pomóc. - taka była prawda.
- Inni też są dobrzy. - powiedziała niepewnie co znaczyło, że też znała prawdę ale nie chciała się do tego przyznać.
- Nie (t.i.), ty rozumiesz mnie jak nikt inny. Byliśmy idealną parą. - stąpam po cienkim lodzie. - umiesz mi wszystko wytłumaczyć tak żebym zrozumiał. Wiem, że kiedyś cię skrzywdziłem.- w jej niebieskich tęczówkach pojawiły się łzy. Lód pękł.
- W czym ona była lepsza? - milczałem. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. - miej chociaż odwagę odpowiedzieć Zayn.
- Skarbie... ona...
- Nie jestem twoim skarbem! - byłaś, jesteś i będziesz, już na zawsze.
- Ona... - nie dam rady - nic, nieważne. Cześć. - wstałem i szybko wyszedłem. Znów nie miałem odwagi jej powiedzieć prawdy. Zatrzymałem się za drzwiami, które zamknęły się za mną z trzaskiem. Odwróciłem się do nich przodem. Nie, nie skrzywdzę jej. Nie tym razem. Wziąłem głęboki wdech. Nacisnąłem na klamkę ale drzwi były zamknięte. okrążyłem dom i znalazłem się w ogrodzie. Na szczęście drzwi prowadzące z tarasu do salonu były otwarte. Wszedłem do środka. (t.i) stała w kuchni i patrzyła przez okno. Podszedłem do niej. Słyszałem jak łka. Nic nie mówiąc, przytuliłem ją do siebie. Dziewczyna wtuliła się we mnie. Byłem zdziwiony ale to nie ma znaczenia. Teraz liczy się tylko (t.i).
*twoimi oczami*
Poczułam jak silne ramiona mnie obejmują i czule przytulają. Wiedziałam, że to Zayn. Chciałam go odepchnąć ale nie byłam w stanie. Potrzebowałam czuć się kochana. Łzy ciekły po moich policzkach i spadały na jego koszulkę. Wtuliłam się bardziej w chłopaka. Brakowało mi go.
- Czemu wolałeś ją? - odsunęłam się od niego.
- (t.i), nie zerwałem z tobą dla innej.
- To dlaczego? - już nic nie rozumiem.
- Twój tata stwierdził, że nie jestem dla ciebie odpowiednim chłopakiem. Powiedział, że jeżeli chcę żebyś była szczęśliwa to mam ci dać spokój. Nie chciałem byś się z nim pokłóciła bo wiem jak bardzo go kochasz więc milczałem. Ale nie mogę już dłużej bez ciebie żyć. - otarł moje łzy.
- Jeśli za mną tęsknisz to czemu się umawiałeś z tymi wszystkimi dziewczynami?
- Bo każda z nich miała coś z ciebie.
- Coś ze mnie? - zapytałam zaskoczona.
- Tak. Jedna ma taki nos jak ty, druga podobnie się uśmiecha, trzecia nosi podobną biżuterię co ty. Może podobnie się ubiera. Tęsknię, rozumiesz? - ja też tęskniłam - wiem, że cię skrzywdziłem. Przepraszam. - spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich ból i tęsknotę ale było jeszcze coś, łzy - wybaczysz mi? - chwycił mnie za dłoń - proszę - spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Uśmiechnęłam się.
- Tak. - rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Kocham cię (t.i) - szepnął.
- Ja ciebie też Zayn.

Jejku, jakie to słodkie! Czekam niecierpliwie na więcej :**
OdpowiedzUsuńnie jest beznadziejny... zauważyłam, że każdy jak pisze bloga uważa to co napisał za beznadziejne :P
OdpowiedzUsuńbardzo mi się podobał ten imagin :D
taka miłość wszędzie <3
czekam na więcej :*