Strony

poniedziałek, 24 lutego 2014

52. Liam

 Hej skarby! Jestem chora :( #sad #sad #sad Wróciłam z obozu, miałam ŚNIEG ♥♥♥ i jeździłam na nartach. Taka elita xd Chcę wam życzyć kolejnego tygodnia wspaniałych ferii, a tym, którzy już odwiedzają szkolne ławki życzę wytrwałości i cierpliwości do WAKACJI :)
Czekam na wasze komentarze 
                                                                  julu♥

Otworzyłam oczy. Leżałam na podłodze. Nie mogłam wstać. Przekręciłam głowę w bok.  On leżał na dużym łóżku z kilkoma innymi kumplami. Wstałam. Chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi i oparłam się o framugę. Ogarnęłam cały pokój jednym spojrzeniem. Mój wzrok zatrzymał się na jego twarzy, zmęczonej, śpiącej twarzy. Leżał bez koszulki, co umożliwiło mi podziwianie jego pięknie wyrzeźbionego torsu.
Wyszłam z pokoju. Idąc przez dom docierało do mnie gdzie jestem, po co tu jestem i co się wczoraj stało. Była impreza u przyjaciółki, na której się pojawiłam.
Weszłam do kuchni. Była tak brudna i zagracona różnymi rzeczami, że ledwo co dostałam się do lodówki. Pociągnęłam za drzwiczki, pusta.
Byłam głodna.
Wyszłam z pomieszczenia i znów zaczęłam mój obchód po wielkiej posiadłości przyjaciółki.
- Kurde, jakie to wielkie... - przeszło mi przez głowę, kiedy po raz kolejny musiałam wspinać się po szerokich schodach.
Szłam korytarzem i postanowiłam otworzyć pierwsze, lepsze drzwi.
Uchyliłam je ostrożnie.
Zobaczyłam zabrudzony dywan, stos butelek i kilka papierosów. Na kanapie obok kilku chłopaków spała moja przyjaciółka.
Cichutko zamknęłam drzwi.
Usiadłam na podłodze w przedpokoju.
Właśnie pomału docierały do mnie zdarzenia z wczorajszej nocy.
Za dużo alkoholu, za dużo.
Spojrzałam na siebie. Nadal byłam ubrana w moje ulubione dżinsy, a na górze miałam tylko biały, zwiewny podkoszulek.
- Chyba nic strasznego się wczoraj nie stało. - próbowałam sobie coś przypomnieć, ale w mojej głowie były tylko niewyraźne obrazy.
Nagle z pokoju obok wybiegła jakaś dziewczyna, a za  nią jakiś facet. Pobiegli w dół schodów. Trzasnęły drzwi i usłyszałam przekleństwo lecące z ust chłopaka. Wrócił na górę i obojętnym wzrokiem spojrzał na mnie.
Wszedł do pokoju, wrócił z butelką w ręce i kazał mi wstać. Gdy tylko to zrobiłam, chwycił mnie w tali i pociągnął do swojego pokoju. Potem brutalnie rzucił mnie na łóżko. Był pijany. Zaczęłam krzyczeć, ale mu to się nie podobało. Zatkał mi usta ręką i opróżnił swoją butelkę do końca. Skrzywił się i spojrzał na mój biały top.
- Zabawimy się. - wycharczał mi do ucha.
Wystraszyłam się na dźwięk jego słów. Nagle jego zimne dłonie zaczęły miotać się pod moim podkoszulkiem. Nie miałam na to najmniejszej ochoty. Błądził nimi dotykając kolejne partie mojego ciała. Znów krzyczałam. Nie mogłam na to pozwolić. Zaczęłam go bić i wyrywać się.
- Lubię małe buntowniczki. - znów wypowiedział te słowa z wielkim trudem i uderzył mnie w policzek.
Bolało.
Odchyliłam głowę, po moim policzku zaczęły lecieć łzy. Zacisnęłam mocno dłonie, ściskając w nich białe prześcieradło. Poczułam jego mokre pocałunki na mojej szyi.
Zamknęłam oczy. Bałam się. Teraz już po prostu się bałam.
Nagle coś poderwało chłopaka z mojego ciała. Skuliłam się i przykryłam kołdrą. Słyszałam odgłosy bójki, stłuczone szkło, kilka przekleństw. Wychyliłam głowę i ujrzałam, że mój napastnik leży na ziemi nieprzytomny. Spojrzałam w bok. Na łóżku obok mnie siedział Liam. Mój kochany Liam.
- Nic ci nie zrobił?
Pokiwałam przecząco głową. Chłopak uśmiechnął się do mnie, nadal nie miał swojej koszulki.
- Nie jesteś pijany... - stwierdziłam.
- Oh, ja nie piję. - posłał mi kolejne śliczne spojrzenie.
Siedzieliśmy tak chwilkę lustrując siebie nawzajem.
- Przydało by się jakieś śniadanie. - chłopak wstał z łóżka.
- Liam, jak jesteś głodny to tutaj nic nie znajdziesz. Lodówka jest pusta. - również podniosłam się z miękkiej pościeli.
- Jesteś głodna?
Przytaknęłam.
- W takim razie chodź ze mną. - chwycił moją rękę i pociągnął za sobą.
Zeszliśmy po schodach i dodarliśmy do wyjścia. Liam ściągnął z wieszaka swoją bluzę i narzucił na siebie, a mi podał moją skórzaną kurtkę.
Wyszliśmy z domu.
Pomógł mi wejść do swojego auta.
- Na pewno nie jesteś pijany? - spytałam gdy siedział już na miejscu kierowcy.
- Na pewno. - ruszyliśmy z podjazdu.
Wjechaliśmy na ulicę, która była tak pusta, jakby mieszkańców domów porwali kosmici.
- Gdzie mnie zabierasz?
-  Na jajecznicę. Lubisz?
- Bardzo.
- No to jedziemy na jajecznicę. Jejku (t.i.) tak? Skąd ja cię znam?
Ah no tak.
Zapomniałam dodać, że Liam jest z zupełnie innej warstwy społeczeństwa szkolnego niż ja.
- Chodzę z tobą do klasy... od 2 lat. - odezwałam się zawstydzona.
- Naprawdę? - nawet nie próbował ukryć zdziwienia.
- Tak, tylko że ja nie jestem osobą popularną i dlatego mnie nie poznajesz. Powiedzmy, że nie zwracasz uwagi na takie dziewczyny jak ja.
- Nie zwracam? Dziwne, bo akurat wiozę cię do mojego domu na jajecznicę. - posłał mi ciepły uśmiech.
Przez resztę drogi nie odzywałam się już ani słowem. Po pierwsze byłam zszokowana, że Liam Payne (król szkolnego korytarza, obiekt zainteresowania płci przeciwnej) zabiera mnie do swojego domu.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Liam otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść z samochodu. Przede mną stał mały jednorodzinny dom. Wyglądał, jakby został wyciągnięty właśnie z jakiejś bajki.
- Gust mamusi. - rzucił, po czym zaprosił mnie do środka.
Weszłam do przedpokoju. Podałam mu kurtkę.
- Twoi rodzice tu są?
- Nie, mama wyjechała w delegację, a tata jest w Australii.
- Aha.
- No tak, ty masz rodziców przy sobie, nie tak, jak ja. Gdybyś chciała się odświeżyć to na górze jest łazienka. Pierwsze drzwi po lewej. W szafce obok umywalki znajdziesz kilka par dresów i jakieś podkoszulki. Możesz założyć. - puścił mi oczko i zniknął w kuchni.
Uznałam, że to dobry pomysł, aby wziąć prysznic. Posłuchałam wskazówek chłopaka i po kwadransie stałam już w kuchni.
- Umm...
- Co? - zapytałam.
- Nie, nic. Po prostu ślicznie wyglądasz w tych dresach.
Zarumieniłam się.
- Teraz ja idę się zrobić. Popilnuj jajecznicy. Dodaj potem cebulę, jest już pokrojona. - wskazał palcem na deskę i zniknął za drzwiami.
Czułam się niepewnie w obcym domu. Stanęłam przed kuchenką i zaczęłam mieszać jajko na patelni.
- Idiota, nie włączył gazu. - przewróciłam oczami i naprawiłam błąd.
Kochałam gotować. Była to jedna z czynności, które sprawiały mi olbrzymią radość.
Nagle poczułam jak Liam kładzie dłonie na moje ramiona i przekręca mnie tak, że stoję z nim twarzą w twarz. Chwycił moje ręce i zarzucił je sobie na szyję, potem posłał mi kolejny czarujący uśmiech. Przygryzłam lekko wargę.
- Jak ja mogłem być taki ślepy?
Popatrzyłam się na niego pytająco.
- Jak mogłem nie zauważyć tak ślicznej istoty przez całe dwa lata?
- Bo tak już jest, że ty i twoi ludzie nie zwracacie uwagi na innych...
- Wiem. To wielki błąd z mojej strony. - nagle chłopak lekko mnie uniósł.
 Ruszył ze mną do salonu i delikatnie ułożył na kanapie. Usiadł, a moją głowę ułożył na swoich kolanach i zaczął bawić się moimi włosami.
Wpatrywałam się w jego uśmiechniętą twarz, chcąc zapamiętać każdy szczegół. Nagle nasze spojrzenia się spotkały. Widziałam e jego oczach iskierki.
- Jajecznica ci się spali. - wyszeptałam, przygryzając wargę.
- O kurde! - poderwał się z kanapy, a ja wstałam do pozycji siedzącej.
Po chwili chłopak przyniósł mi talerz z ciepłym jajkiem i kubek herbaty.
- Smacznego.
- Dziękuję.
Spałaszowaliśmy nasze śniadanie w mgnieniu oka.
- Smakowało?
- Bardzo.
- Czym ją doprawiłaś?
- Słodka tajemnica. - dotknęłam czubkiem palca jego nos.
- Wiesz, że jesteś zbyt pociągająca, gdy tak na mnie patrzysz.
- Wiem. Jejku nagle stałam się taka pewna siebie. - uśmiechnęłam się przelotnie znów układając głowę na jego kolanach.
- Czemu byłaś na imprezie? W sensie, że nigdy cię nie widziałem za innych przyjęciach.
- Ah, namówiła mnie koleżanka. To nie moje klimaty. Ja jestem takim kujonem siedzącym w książkach... - zaśmiałam się nerwowo.
- Ja ciebie tak nie postrzegam.
- Ty mnie nie znasz.
- Ale chcę cię poznać.
- Chcesz?
- Tak. Chcę się ciebie nauczyć na pamięć jak wiersza, który opowiada o czymś pięknym i uroczym.
- Przestań. - lekko uderzyłam do w ramię. - Liam?
- Tak?
- Dziękuję ci, za rano... No wiesz, bez ciebie byłoby trudno.
- Wiesz, jak rano się we mnie tak wpatrywałaś, to jednak zwróciłaś na siebie uwagę. Pożerałaś mnie wzrokiem. Wstałem zaraz za tobą.
Zawstydzona zamknęłam oczy.
- Oj nie przejmuj się. Spokojnie. - znów ten jego uśmiech.
- W każdym razie dziękuję ci za wszystko.
- Nie ma sprawy, ale możesz coś dla mnie zrobić?
- Yhym.
Chłopak wskazał palcem na swój policzek.
Podniosłam się z jego kolan i dałam mu całuska w jego policzek.
- Dziękuję. - odpowiedział uśmiechnięty.
- Nie ma sprawy. - mrugnęłam do niego.

___________________________________________________________________________________

- Tak właśnie się poznaliśmy, Liv. - moja córka siedziała mi na kolanach.
- Czyli tata wyrwał cię na jajecznicę? - zaśmiała się.
- Na to wygląda. - na moją twarz również wkradł się uśmiech.
- Z czego się śmieją moje dwie księżniczki? - na kanapie obok nas usiadł Liam.
- Z jajecznicy, która łączy ludzi. - odpowiedziała 10letnia Liv.
- Łączy, łączy i oby jak najdłużej. - mój mąż skradł mi kolejnego, uroczego całusa.

2 komentarze:

  1. Ooo! Jak słodko!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Z jajecznicy, która łączy ludzi" tego się nie zapomina xd
    imagin jak zwykle genialny :D
    jednak trzeba mieć pecha, żeby rozchorować się w ferie :(
    czekam z niecierpliwością na nexta :*

    OdpowiedzUsuń