Witajcie, witajcie! (jakże oficjalnie :P)
Na wstępie chciałabym jeszcze raz podziękować dziewczynom, że mnie tu przyjęły (nadal nie mogę w to uwierzyć), jesteście wspaniałe i osobiście uważam, że nie dorastam Wam do pięt. A teraz kilka słów o mnie :). Mam na imię Jola, mam 15 lat, ale to już wiecie. Chodzę do klasy sportowej z koszykówką, przez co mam masakrycznie mało czasu, więc nie mogę obiecać, że będę dodawać coś często. Co do nicku, dziewczyny powiedziały, że Wam opowiem skąd wzięło mi się March, a więc nie mogę ich zawieść. Od razu mówię, że nie ma to związku z marcem, bo po angielsku marzec to march :) o czym bym się nie skapnęła gdyby nie moja siostra. Otóż próbowałam wymyślić coś fajnego/normalnego, ale oczywiście nic mi nie przychodziło do głowy. Moje genialne myśli zaczęły krążyć wokół Louisa, a on przecież lubi marchewki, więc może marchewka? Ale stwierdziłam, że to za mało oryginalne i próbowałam to jakoś skrócić i wyszło z tego March. I oto cała historia :). No to nie przynudzam już dłużej, jarajcie mordki imaginem o Harrym.
Na wstępie chciałabym jeszcze raz podziękować dziewczynom, że mnie tu przyjęły (nadal nie mogę w to uwierzyć), jesteście wspaniałe i osobiście uważam, że nie dorastam Wam do pięt. A teraz kilka słów o mnie :). Mam na imię Jola, mam 15 lat, ale to już wiecie. Chodzę do klasy sportowej z koszykówką, przez co mam masakrycznie mało czasu, więc nie mogę obiecać, że będę dodawać coś często. Co do nicku, dziewczyny powiedziały, że Wam opowiem skąd wzięło mi się March, a więc nie mogę ich zawieść. Od razu mówię, że nie ma to związku z marcem, bo po angielsku marzec to march :) o czym bym się nie skapnęła gdyby nie moja siostra. Otóż próbowałam wymyślić coś fajnego/normalnego, ale oczywiście nic mi nie przychodziło do głowy. Moje genialne myśli zaczęły krążyć wokół Louisa, a on przecież lubi marchewki, więc może marchewka? Ale stwierdziłam, że to za mało oryginalne i próbowałam to jakoś skrócić i wyszło z tego March. I oto cała historia :). No to nie przynudzam już dłużej, jarajcie mordki imaginem o Harrym.
March :)
PS. Przepraszam za wszelkie błędy, dodaję to z telefonu :) i jakbym mogła prosić o komentarze to byłoby miło.
*perspektywa (T.I)*
- Dziękuję bardzo! Jesteście cudowną publicznością! Dobranoc!- krzyknęłam i zbiegłam ze sceny.
Ledwo weszłam za kulisy już dopadł mnie niezadowolony menager. Całkowicie go zlałam. Mam zły dzień, więc niech się cieszy, że wogóle wystąpiłam. Z wysoko uniesioną głową, nie zwracając uwagi na nikogo ruszyłam szybkim krokiem do garderoby. Wszyscy mają mnie za sukę bez uczuć, to nie moja wina. W tym biznesie inaczej nie przetrwasz.
Usiadłam przed lustrem i spojrzałam na zegarek. Super. Mam pół godziny. Nie chcę tam iść. Mój kochany menager wymyślił sobie, że potrzebuję więcej rozgłosu i w tym wypadku miałam zostać dziewczyną Harry' ego Stylesa - tej cioty z One Direction. Dlaczego akurat on? Przecież ten debil wygląda jak gej! Z całej tej piątki przedszkolaków on jest najgorszy. No, ale przecież (T.I) (T.N) potrzebuje rozgłosu! Przecież to dobry pomysł. Jasne.
Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz. Teraz nikt mi nie przeszkodzi. Ruszyłam do łazienki i odkręciłam gorący strumień wody, który już po chwili koił moje nerwy. Mogłabym tu zostać na zawsze. Ale niestety, trzeba ruszyć dupę. Westchnęłam i owinięta w ręcznik podeszłam do wieszaka z ubraniami. Jak mam się ubrać na spotkanie z "chłopakiem"? Nie mam pojęcia. Założyłam więc "małą czarną", do tego czerwone szpilki. Włosy spięłam w koka, zrobiłam makijaż. Koniecznie czerwona szminka! Ok, jestem gotowa. Która godzina? 19:15. Haha! Jestem już o kwadrans spóźniona. Dobrze mu tak. Złapałam jeszcze czarną kopertówkę i wyszłam.
- No nareszcie!- usłyszałam wściekły głos menagera. - Dłużej już nie mogłaś, księżniczko? Przez ciebie jesteśmy spóźnieni.
- Przecież o to mi chodziło. Niech sobie nie myśli, że mi zależy.- prychnęłam w odpowiedzi.
- Nie zachowuj się tak! Pamiętaj, że gdyby nie ja to wogóle by cię tu nie było!- odkrzyknął mężczyzna.
Zignorowałam go i ruszyłam do wyjścia, gdzie już czekała na mnie moja limuzyna. Wsiadłam do środka i ruszyliśmy. Zamyślona spojrzałam w okno na mijane ulice Londynu. Jak mam się zachowywać w stosunku do Harry' ego? W końcu nie mogę być wredna, bo wokół będzie pełno paparazzi, a my przecież mieliśmy być parą. Westchnęłam. Czeka mnie ciężkie zadanie.
Zanim zdążyłam wymyślić jakiś konkretny plan, dojechaliśmy na miejsce i zobaczyłam czekającego na mnie Stylesa. Wyglądał zadziwiająco dobrze. Jak na niego. Miał na sobie czarne jeansy, biały T-shirt i marynarkę. Jego burza ciemnych loków była nieco zaczesana do tyłu, a w jego postawie było widać ewidentne zniecierpliwienie. Haha! O to mi chodziło. Wysiadłam z samochodu i wolno podeszłam do chłopaka.
- Cześć, Harry.- uśmiechnęłam się do niego z triumfem.
- Dłużej już nie mogłaś? Czekam tu od pół godziny.- odpowiedział zirytowany.
- Mnie też miło cię poznać.- odparłam sarkastycznie.
- Byłoby jeszcze milej, gdybyś się nie spóźniła.- odparł z ironicznym uśmiechem.
- Easy, Styles! Bo ci się loki wyprostują!- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i uniosłam ręce w geście niewinności.
- Wiesz, masz rację. Nie ma się o co złościć.- powiedział już spokojnie i uśmiechnął się już normalnie, a nie ironicznie ukazując w ten sposób słodkie dołeczki. Nie żeby mi się podobał, ale to było urocze.
- Idziemy, (T.I)?- zapytał wskazując na restaurację za swoimi plecami.
- Pewnie.- odparłam i ruszyłam do wejścia. Chłopak wyprzedził mnie i otworzył przede mną drzwi. Och, co za dżentelmen!
- Rezerwacja na nazwisko Styles.- powiedział w stronę jakiejś kobiety z obsługi, która uśmiechnęła się i poprowadziła nas w głąb pomieszczenia. Stolik, który nam wskazała stał nieco na uboczu, tak, że można było w spokoju porozmawiać bez niechcianych widzów. Ciekawe, przecież dobrze wiedziałam, że jest tu cała masa paparazzi, bo tylko po to było to spotkanie, a tu taka niespodzianka- stolik dla dwojga w zacisznym kącie. Jak widać nasi menagerowie chcieli zachować pozory ukrywania się i tajemniczości. Jak słodko. Kelnerka zostawiła nam jeszcze karty z menu i odeszła. Harry odsunął mi krzesło.
- Proszę.- uśmiechnął się przymilnie.
- Dzięki.- odparłam oschle siadając. Chłopak odszedł stół i usiadł naprzeciwko mnie.
- Dlaczego taka jesteś?- spytał.
- Taka, to znaczy jaka?- odpowiedziałam pytaniem.
- Dlaczego jesteś taka oschła?- spojrzał na mnie wyczekująco, ale widząc, że nie palę się do odpowiedzi kontynuował.- Rozumiem, że nie podoba ci się ten pomysł z udawaniem pary, ale skoro już do tego doszło to może moglibyśmy się chociaż zaprzyjaźnić?
- Wybacz, ale nie zadaję się z dziećmi.- odparłam z udawaną skruchą.
- Nie oceniaj książki po okładce. Znasz mnie od 10 minut, a już mnie obrażasz i zachowujesz się jak wredna suka.
- Och, uraziłam cię? W takim razie wracaj do piaskownicy, ty i twoi koledzy. A tak swoją drogą, co jest pomiędzy tobą a Louisem? Nie masz przypadkiem chłopaka? Bo wiesz, w razie czego chętnie zostanę Larry shipper, o ile wiesz o co mi chodzi, kotku?- uśmiechnęłam się złośliwie.
- Ta rozmowa nie ma sensu. Z Louisem jesteśmy tylko przyjaciółmi, a ty będziesz się zachować jak rozpieszczona księżniczka do końca życia.
- Przykro mi, że w tym biznesie inaczej bym nie przetrwała.- wkurzona przerwałam jego potok słów.
- A próbowałaś być kiedykolwiek miła?- Styles też był wściekły.- Jestem ciekaw ilu masz prawdziwych przyjaciół, bo takich, którzy liczą tylko na twoje pieniądze to pewnie masz pełno. Jeśli nie zaczniesz być chociaż troszkę milsza, to wszyscy się od ciebie odwrócą!- wykrzyczał mi w twarz i wstał.- A teraz przepraszam, ale nie mam zamiaru spędzać czasu z kimś takim jak ty.- powiedział jeszcze i szybkim krokiem wyszedł z restauracji.
Cholera, nie dość, że mnie obraził i zostawił tu samą, to jeszcze będzie mi dawał jakieś pieprzone rady, dzieciak jeden! Powinnam być wściekła, więc dlaczego czułam jedynie smutek i poczucie winy?
- Dziękuję bardzo! Jesteście cudowną publicznością! Dobranoc!- krzyknęłam i zbiegłam ze sceny.
Ledwo weszłam za kulisy już dopadł mnie niezadowolony menager. Całkowicie go zlałam. Mam zły dzień, więc niech się cieszy, że wogóle wystąpiłam. Z wysoko uniesioną głową, nie zwracając uwagi na nikogo ruszyłam szybkim krokiem do garderoby. Wszyscy mają mnie za sukę bez uczuć, to nie moja wina. W tym biznesie inaczej nie przetrwasz.
Usiadłam przed lustrem i spojrzałam na zegarek. Super. Mam pół godziny. Nie chcę tam iść. Mój kochany menager wymyślił sobie, że potrzebuję więcej rozgłosu i w tym wypadku miałam zostać dziewczyną Harry' ego Stylesa - tej cioty z One Direction. Dlaczego akurat on? Przecież ten debil wygląda jak gej! Z całej tej piątki przedszkolaków on jest najgorszy. No, ale przecież (T.I) (T.N) potrzebuje rozgłosu! Przecież to dobry pomysł. Jasne.
Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz. Teraz nikt mi nie przeszkodzi. Ruszyłam do łazienki i odkręciłam gorący strumień wody, który już po chwili koił moje nerwy. Mogłabym tu zostać na zawsze. Ale niestety, trzeba ruszyć dupę. Westchnęłam i owinięta w ręcznik podeszłam do wieszaka z ubraniami. Jak mam się ubrać na spotkanie z "chłopakiem"? Nie mam pojęcia. Założyłam więc "małą czarną", do tego czerwone szpilki. Włosy spięłam w koka, zrobiłam makijaż. Koniecznie czerwona szminka! Ok, jestem gotowa. Która godzina? 19:15. Haha! Jestem już o kwadrans spóźniona. Dobrze mu tak. Złapałam jeszcze czarną kopertówkę i wyszłam.
- No nareszcie!- usłyszałam wściekły głos menagera. - Dłużej już nie mogłaś, księżniczko? Przez ciebie jesteśmy spóźnieni.
- Przecież o to mi chodziło. Niech sobie nie myśli, że mi zależy.- prychnęłam w odpowiedzi.
- Nie zachowuj się tak! Pamiętaj, że gdyby nie ja to wogóle by cię tu nie było!- odkrzyknął mężczyzna.
Zignorowałam go i ruszyłam do wyjścia, gdzie już czekała na mnie moja limuzyna. Wsiadłam do środka i ruszyliśmy. Zamyślona spojrzałam w okno na mijane ulice Londynu. Jak mam się zachowywać w stosunku do Harry' ego? W końcu nie mogę być wredna, bo wokół będzie pełno paparazzi, a my przecież mieliśmy być parą. Westchnęłam. Czeka mnie ciężkie zadanie.
Zanim zdążyłam wymyślić jakiś konkretny plan, dojechaliśmy na miejsce i zobaczyłam czekającego na mnie Stylesa. Wyglądał zadziwiająco dobrze. Jak na niego. Miał na sobie czarne jeansy, biały T-shirt i marynarkę. Jego burza ciemnych loków była nieco zaczesana do tyłu, a w jego postawie było widać ewidentne zniecierpliwienie. Haha! O to mi chodziło. Wysiadłam z samochodu i wolno podeszłam do chłopaka.
- Cześć, Harry.- uśmiechnęłam się do niego z triumfem.
- Dłużej już nie mogłaś? Czekam tu od pół godziny.- odpowiedział zirytowany.
- Mnie też miło cię poznać.- odparłam sarkastycznie.
- Byłoby jeszcze milej, gdybyś się nie spóźniła.- odparł z ironicznym uśmiechem.
- Easy, Styles! Bo ci się loki wyprostują!- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i uniosłam ręce w geście niewinności.
- Wiesz, masz rację. Nie ma się o co złościć.- powiedział już spokojnie i uśmiechnął się już normalnie, a nie ironicznie ukazując w ten sposób słodkie dołeczki. Nie żeby mi się podobał, ale to było urocze.
- Idziemy, (T.I)?- zapytał wskazując na restaurację za swoimi plecami.
- Pewnie.- odparłam i ruszyłam do wejścia. Chłopak wyprzedził mnie i otworzył przede mną drzwi. Och, co za dżentelmen!
- Rezerwacja na nazwisko Styles.- powiedział w stronę jakiejś kobiety z obsługi, która uśmiechnęła się i poprowadziła nas w głąb pomieszczenia. Stolik, który nam wskazała stał nieco na uboczu, tak, że można było w spokoju porozmawiać bez niechcianych widzów. Ciekawe, przecież dobrze wiedziałam, że jest tu cała masa paparazzi, bo tylko po to było to spotkanie, a tu taka niespodzianka- stolik dla dwojga w zacisznym kącie. Jak widać nasi menagerowie chcieli zachować pozory ukrywania się i tajemniczości. Jak słodko. Kelnerka zostawiła nam jeszcze karty z menu i odeszła. Harry odsunął mi krzesło.
- Proszę.- uśmiechnął się przymilnie.
- Dzięki.- odparłam oschle siadając. Chłopak odszedł stół i usiadł naprzeciwko mnie.
- Dlaczego taka jesteś?- spytał.
- Taka, to znaczy jaka?- odpowiedziałam pytaniem.
- Dlaczego jesteś taka oschła?- spojrzał na mnie wyczekująco, ale widząc, że nie palę się do odpowiedzi kontynuował.- Rozumiem, że nie podoba ci się ten pomysł z udawaniem pary, ale skoro już do tego doszło to może moglibyśmy się chociaż zaprzyjaźnić?
- Wybacz, ale nie zadaję się z dziećmi.- odparłam z udawaną skruchą.
- Nie oceniaj książki po okładce. Znasz mnie od 10 minut, a już mnie obrażasz i zachowujesz się jak wredna suka.
- Och, uraziłam cię? W takim razie wracaj do piaskownicy, ty i twoi koledzy. A tak swoją drogą, co jest pomiędzy tobą a Louisem? Nie masz przypadkiem chłopaka? Bo wiesz, w razie czego chętnie zostanę Larry shipper, o ile wiesz o co mi chodzi, kotku?- uśmiechnęłam się złośliwie.
- Ta rozmowa nie ma sensu. Z Louisem jesteśmy tylko przyjaciółmi, a ty będziesz się zachować jak rozpieszczona księżniczka do końca życia.
- Przykro mi, że w tym biznesie inaczej bym nie przetrwała.- wkurzona przerwałam jego potok słów.
- A próbowałaś być kiedykolwiek miła?- Styles też był wściekły.- Jestem ciekaw ilu masz prawdziwych przyjaciół, bo takich, którzy liczą tylko na twoje pieniądze to pewnie masz pełno. Jeśli nie zaczniesz być chociaż troszkę milsza, to wszyscy się od ciebie odwrócą!- wykrzyczał mi w twarz i wstał.- A teraz przepraszam, ale nie mam zamiaru spędzać czasu z kimś takim jak ty.- powiedział jeszcze i szybkim krokiem wyszedł z restauracji.
Cholera, nie dość, że mnie obraził i zostawił tu samą, to jeszcze będzie mi dawał jakieś pieprzone rady, dzieciak jeden! Powinnam być wściekła, więc dlaczego czułam jedynie smutek i poczucie winy?
jak na twój drugi imagin to jest bardzo.... fajny
OdpowiedzUsuńczyta się szybko i nie ma błędów :D
czekam nn :*
Kochana Jola przyszła pisarka :* :)
OdpowiedzUsuńMi się podoba :) czekam na drugą część, a tak na marginesie to ja też nie jestem wybitnie uzdolniona i nie piszę jakoś fantastycznie, więc z tymi piętami to bez przesady :)
OdpowiedzUsuńty nie jesteś wybitnie uzdolniona?! Julciu ty jesteś bardzo uzdolniona!!! zrozum to w końcu!!!!
UsuńNie prawda! Piszesz milion razy lepiej ode mnie!!!!! Cieszę się, że Ci się podoba ^^
UsuńHej ! :D
OdpowiedzUsuńSuper imagin *.* Cute !
Troszkę króciutki, ale najważniejsza jest treść.
Historia sama w sobie mnie zaciekawiła i będę
czekać na następną część :*
Ami ♥
this-is-my-life-brooklyn.blogspot.com
Jest świetny! *-* i nie kłam, że nie dorastasz nam do pięt bo piszesz lepiej ode mnie .... czekam na następną część <3
OdpowiedzUsuńPS powodzenia, dużo komentarzy (miłych), wyświetleń no i pomysłów oczywiście. Mam nadzieję, że miło nam się będzie razem pisało na blogu.
<3 <3 <3
Wy chyba macie nie do końca dobrze z głową przecież piszecie dużo lepiej ode mnie! To co tu widzicie to moje przebłyski geniuszu, tak naprawdę w ogóle nie umiem pisać :) Ale nieważne, dziękuję za wsparcie, jesteście kochane <3
Usuń