Strony

sobota, 26 lipca 2014

88. Niall. 4

Hej!
No więc, doszłam do wniosku, że będę więcej obiecywać, że dodam szybko, bo wtedy wychodzi jeszcze później. Chcę Was też przeprosić, że musieliście czekać na tą część prawie miesiąc. Nie jestem z niej szczególnie zadowolona, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.
March




      Niall patrzy na mnie, kompletnie nie rozumiejąc o co chodzi. W jego oczach widzę totalne zdezorientowanie i chyba także strach. Bał się o mnie, ale w tej chwili jakoś nie zrobiło to na mnie wrażenia. Moje serce wali tak mocno, że wydaje się chcieć uciec z klatki piersiowej, a przyspieszony oddech za nic nie daje się uspokoić. Łzy ciekną mi po policzkach, ani trochę nie ustając, wręcz przeciwnie, zmieniając się w rwącą rzekę. Chłopak chce się do mnie przysunąć, ale gdy tylko to robi krzyczę, żeby się nie ruszał.
   - (T.I), to tylko ja. Nie masz się czego bać - mówi. Głos mu drży ze zdenerwowania, wyciąga do mnie powoli rękę, jak do dzikiego zwierzęcia, którego nie chce wystraszyć. Ja tylko kręcę głową, próbując przeniknąć ścianę, byleby utrzymać większy dystans. Gdzieś w podświadomości ozdzywa się cichy głosik, mówiący, że to przecież Niall, że on nie zrobi mi krzywdy, ale koszmar opanował moje zmysły. Nie potrafię racjonalnie myśleć. Wciąż widzę drwiącego ze mnie blondyna. 'Nikt cię nie lubi. Zostaniesz sama'. To jest właśnie mój największy lęk - samotność, a ten sen był tak realistyczny, że całe zaufanie do Nialla gdzieś zniknęło. Uleciało jak gaz z otwieranej coli. Wszystko co jeszcze przed sekundą było dla mnie oczywiste, teraz zmieniło się w znak zapytania. Co jeśli ten sen jest prawdziwy? Jeśli Horan tylko się mną bawił? Miliony pytań krążących po mojej głowie, doprowadzały do czystego obłędu. Nic nie jest tak jak powinno, niczego już nie jestem pewna. Chcę stąd zniknąć.
       Osunęłam się po ścianie, chowając twarz w poduszkę i zwijając w kłębek. Szlochałam w miękki materiał i miałam nadzieję, że to wszystko to tylko kolejny koszmar, z którego zaraz się obudzę. Przestałam zwracać uwagę na otoczenie, jakby miało mi to w czymś pomóc. Zatraciłam jakąś cząstkę siebie. Cząstkę, maleńką część mojej osobowości, ale niezbędną. Bo przecież każdy w jakimś stopniu potrzebuje być ufny. Niestety, w tym momencie nie sądzę żeby to było możliwe. Nie wiem, czy potrafię teraz komuś zaufać. Nie wiem. To jakiś kompletny chaos. Chciałabym obudzić się z amnezją. Zapomnieć o wszelkich wątpliwościach. Móc spojrzeć na Nialla bez pojawiającego się pytania, czy jego intencje są prawdziwe. Czy na pewno robi to z sympatii do mnie, czy też ze mną pogrywa. Czuję delikatny dotyk dłoni na ramieniu, na co sztywnieję. Wszystkie mięśnie napinają się. Nie potrafię powstrzymać jęku pełnego bólu cisnącego się na moje usta. Mimo wszystko, nie strącam ręki Nialla gładzącej mnie po plecach. Wsłuchuję się w cichy szept, wmawiający mi, że nic się nie stało, że wszystko będzie dobrze i ze wszystkich sił staram się w to uwierzyć. Powoli próbuję się uspokoić i kiedy łzy przestają płynąć, wiem, że prawie mi się udało. Bicie serca zwalnia, a ja nie zdaję sobie sprawy, że już nie leżę z twarzą w poduszce, a siedzę obejmowana silnymi ramionami. Wtulam się w chłopaka i wdycham jego znajomy zapach. Nadal słyszę ciepłe słowa pocieszenia, wpadające wprost do mojego ucha, szeptane z troską i czułością. Gdzieś w głębi duszy nadal czai się nieufność, ale pojawia się także nadzieja. Maleńki płomień nadziei, która pozwala mi wierzyć, że Niall jest tutaj dlatego, że chce, a nie z litości. Przez dłuższą chwilę pozostaję w takiej pozycji lecz w końcu się prostuję, odsuwając od chłopaka. Ten patrzy na mnie z troską i zmartwieniem, starając się wyczytać coś z mojej twarzy. Trzyma mnie dość blisko, gładząc ramiona i czekając aż dojdę do siebie. Już nic nie mówi, ale dobrze wiem, o co chce zapytać. Problem w tym, że nie mogę, ale także nie chcę nic mu powiedzieć. Jeśli wyjawię mu czemu tak zareagowałam, zaprzeczy jak każdy w tej sytuacji. A ja nie chcę usłyszeć kłamstwa, tylko poznać prawdziwe intencje. Cisza między nami staje się coraz bardziej kłopotliwa, więc myślę co mogłabym zrobić, żeby zostać sama. Niall tak łatwo mnie nie zostawi, skoro jestem chora. W końcu przerywam milczenie:
    - Niall? - odzywam się cicho drżącym głosem. - Napiłabym się herbaty - kontynuuję, kiedy potaknął. Oczywiście od razu wstaje, żeby spełnić moją prośbę i obiecując, że zaraz wróci, wychodzi. Ja szybko wyplątuję się z kołdry i zamykam drzwi na klucz. Teraz mogę w spokoju pomyśleć. Chociaż nie wiem, czy to taki dobry pomysł. Zbyt wiele mam za i przeciw i czuję, że to doprowadzi do mojej zguby. Tępo wpatrując się w sufit próbuję doprowadzić do porządku swoje myśli. Niecałe pięć minut później rozlega się pukanie do drzwi i słyszę wołanie Nialla. Kiedy nie uzyskuje odpowiedzi ciągnie za klamkę, ale te nie ustępują. Staram się nie zwracać uwagi na dobijanie się chłopaka i jego krzyki. Pewnie myśli, że coś mi się stało, ale nie mam siły się odezwać. Chcę żeby sobie poszedł. Popadam w zamyślenie i nawet nie wiem kiedy po drugiej stronie zapada cisza. Cisza. Właśnie tego potrzebowałam. 
      Nie wiem, ile minęło czasu odkąd się tu zamknęłam, ale te kilka godzin spędziłam na bezmyślnym gapieniu się w sufit. Z mojego "transu" wybudziło mnie dopiero pukanie (I.T.P). Odezwała mocno zaniepokojonym tonem, co wskazywało na to, że zdążyła już porozmawiać z Niallem. Nie mam pojęcia co powiedział jej Horan, ale wiem, że dziewczyna nie odpuści, dopóki jej nie wyjaśnię o co chodzi. Prawdopodobnie będzie mnie podtrzymywać na duchu, ale nie sądzę, żeby wymyśliła jakieś dobre rozwiązanie. Niestety moja przyjaciółka nie jest w tym najlepsza. Zazwyczaj to ja byłam tą "mądrą", o ile mogę to tak nazwać. Jednak w tej sytuacji wolałabym, żeby ktoś zdecydował za mnie. Pewnie gdyby ktoś mnie usłyszał, pomyślałby, że histeryzuję, ale nie obchodzi mnie to. Usłyszałam ponowne, tym razem naglące pukanie, więc szybko zwlekłam się z łóżka i otworzyłam, przekręcając klucz w zamku. Ledwo to zrobiłam do pokoju wpadła (I.T.P) i widząc jak wyglądam zamknęła mnie w ciepłym uścisku.
     - To teraz wytłumacz, proszę,  dlaczego Niall siedział pod drzwiami naszego pokoju, oznajmiając mi na powitanie, że najpierw odstawiłaś jakąś histerię, a potem nie wpuściłaś go do środka - powiedziała, patrząc na mnie surowym wzrokiem. Westchnęłam i usiadłam po turecku na łóżku. Szczerze mówiąc nie wiedziałam od czego zacząć. Od tego, że zakochałam się w Niallu czy od koszmaru, przez który wszystkie marzenia runęły? (I.T.P) patrzyła na mnie wyczekująco, starając wyczytać coś z mojej twarzy.
     - Pamiętasz jak w autobusie mnie obudziłaś, bo śnił mi się koszmar? - zaczęłam w końcu. Dziewczyna skinęła głową, więc mówiłam dalej. - No więc wtedy śnił mi się sen, który mnie męczy już dość długo - streściłam jak on wyglądał, a potem opowiedziałam o tym jak zostałam obudzona przez blondyna. - No i chciałam zostać sama, więc poprosiłam go, żeby przyniósł mi herbatę i zamknęłam drzwi na klucz. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem co robić i jak się zachować w stosunku do Nialla - zakończyłam, pomijając moje uczucia do chłopaka. Z jakiegoś powodu nie chciałam jej o tym mówić. Brunetka stała przy oknie wpatrując się w krajobraz za nim. Prawdopodobnie próbowała ogarnąć moją chaotyczną wypowiedź i przy okazji dać mi jakąś sensowną radę. Siedziałam bawiąc się nerwowo palcami i próbując rozgryść co ona o tym myśli. W końcu odchrząkuje i obraca się w moją stronę.
    - Myślę, że musisz po prostu z nim porozmawiać, spróbować zapomnieć o tym wszystkim, bo głupi sen niczego nie dowodzi - zaczyna powoli nadal zamyślona.
    - Przecież nie mogę mu powiedzieć, że przez jakiś koszmar nie wiem co o nim myśleć - odpowiadam nieco piskliwym głosem. - Nie mogłabyś z niego jakoś delikatnie wyciągnąć co o mnie sądzi?
     - Martwi się o ciebie, bo się go wystraszyłaś. Czy to nie jest dowód, że chociaż trochę mu na tobie zależy? - spytała poirytowanym tonem. Czyli stało się coś, czego najbardziej się obawiałam. Uznała mnie za histeryczkę i muszę sobie poradzić sama.
     - Dobrze, niech ci będzie - odparłam, żeby zamknąć temat. - Tak czy siak, nie wiem co robić, ale ok. Poradzę sobie sama - odwracam się do ściany i zwijam pod kołdrą. Skoro ona mi nie pomoże to trudno. W końcu coś wymyślę.

***

      Następnego dnia czuję się nieco lepiej, więc postanawiam iść razem ze wszystkimi, byleby nie zostać sama z Niallem. To byłoby strasznie niezręczne, bo nadal nie wytłumaczyłam mu mojego wczorajszego zachowania. Za wszelką cenę staram się go unikać, ale na dobrą sprawę niczego to nie rozwiązuje. Dziś mamy zwiedzać jakieś muzeum, czyli raczej nic ciekawego. Dojeżdżamy tam autokarem i zbijamy się w grupę przy wejściu, czekając na przewodnika. Wreszcie podchodzi do nas jakaś kobieta i wchodzimy do środka. Szczerze mówiąc nie słucham jej opowieści, przyglądając się eksponatom. Moje myśli błądzą w zupełnie innym kierunku i nie potrafię się skupić na niczym innym. W pewnym momencie ktoś łapie mnie za łokieć i ciągnie za zakręt. Napastnikiem okazuje się Horan, który opiera ręce o ścianę tak, żebym nie mogła mu uciec.
    - Mogę wiedzieć dlaczego mnie unikasz? - pyta zmartwionym i nieco zirytowanym tonem. Otwieram usta, ale nie wydobywa się z nich żaden dźwięk, więc chłopak zadaje mi następne pytania. - Co takiego wczoraj się stało, że najpierw byłaś przerażona, a potem mnie nie wpuściłaś do siebie? Coś ci zrobiłem? Co to wszystko ma znaczyć? - widzę w jego pięknych niebieskich oczach troskę i zdenerwowanie. Chyba (I.T.P) miała rację i muszę mu powiedzieć prawdę, bo jak się wykręcę od odpowiedzi?
    - Zaraz zgubimy grupę - jednak próbuję się wymigać i wskazuję ręką stronę gdzie zniknęli nasi znajomi.
    - Nie obchodzi mnie to. Nie pójdziesz nigdzie, dopóki nie wyjaśnisz tego wszystkiego - mówi stanowczym tonem i nieco się przysuwa, jakby chcąc się upewnić, że nie wymsknę się z jego "pułapki". Wdycham i przeczesuję dłonią włosy, starając się znaleźć właściwe słowa. Mam pustkę w głowie, a to, że znajduje się centymetry ode mnie wcale nie pomaga. Blondyn patrzy na mnie wyczekująco i oblizuje usta. Nie wiem, czy robi to specjalnie, ale jeszcze bardziej mnie dekoncentruje.
    - (T.I), proszę cię. Co się dzieje? - błagalna nuta w jego głosie sprawia, że czuję się winna. Spuszczam wzrok, nerwowo bawiąc się palcami. On jednak nie daje za wygraną i lekko łapie mój podbródek, unosząc go do góry. Teraz nie mogę uciec od jego błękitnego niczym ocean spojrzenia. Moje oczy błądzą po jego twarzy, aż zatrzymują się na malinowych ustach. Nie mogąc się powstrzymać, przysuwam się łącząc je ze swoimi. Chłopak jest zdezorientowany, ale nie protestuje. Kiedy odrywam się od niego, w jego oczach widzę nieme pytanie.
     - Więc wczoraj śnił mi się koszmar - zaczynam, nie patrząc na niego i pomijając nasz pocałunek. - I ty tam byłeś - spoglądam na niego niepewnie, próbując wyczytać coś z jego twarzy. Niall kiwa głową, zachęcając mnie do kontynuowania. - Mmm... no i to sprawiło, że jak się obudziłam, to się ciebie bałam i zaczęłam wątpić, czy nie robisz tego wszystkiego z litości, albo... się mną bawisz - plątałam się. - Więc chciałam zostać sama i zamknęłam się na klucz. Ale to nic nie dało, bo nadal nie wiem co myśleć i dlatego cię unikałam - milknę i czekam na reakcję blondyna.
    - Ok - zaczyna, przeciągając samogłoskę i przetwarzając mój wywód. - Jednak nie wyjaśniłaś wszystkiego - dobrze wiem, że ma na myśli to, co zrobiłam przed chwilą.
    - Yyy... - mruczę zakłopotana. - No, więc ten sen mimo wszystko nie zmienił moich uczuć do ciebie... - przełamuję się i spoglądam mu w oczy. - Kocham cię, Niall - szepczę. Chłopak wyraźnie nie wie co powiedzieć. Widzę, że się waha i kiedy w końcu się odzywa, patrzy w ziemię.
    - Pozwól mi to wszystko sobie poukładać, dobrze? Spotkamy się wieczorem - mówi i odchodzi szybkim krokiem. Zostawił mnie samą i oszołomioną po tym co się stało. Niby wszystko mu wyjaśniłam, ale teraz mam jeszcze więcej pytań.

***

     Jest wieczór, wszyscy kręcą się po pokojach szukając rozrywki, a ja nadal nie wiem co myśleć. Teraz to Niall unikał mnie, przez co czuję się jeszcze bardziej zagubiona. Jakieś 5 minut temu, wysłał mi jednak sms-a, żebym czekała na niego na dole koło recepcji. Więc teraz stoję pod ścianą, nerwowo się rozglądając i wystukując palcami jakiś nieznany rytm na udzie. Kobieta siedząca za blatem przygląda mi się z zaciekawieniem. Pewnie zastanawia się co tu robię, sama i widocznie zestresowana. Staram się ją ignorować, ale każda sekunda ciągnie się w nieskończoność i zaczyna mnie ona irytować. W końcu mam jej dość i chowam się za zakrętem, gdzie nie może mnie zobaczyć. Mija jeszcze kilka minut, które dla mnie są jak godziny, kiedy widzę Nialla, idącego w moim kierunku. Spuszczam wzrok, kiedy spogląda mi w oczy. Chłopak przystaje naprzeciwko mnie i zanim zdążę się odezwać, on łączy nasze wargi. Jestem zdziwiona, ale odwzajemniam pieszczotę. Kiedy zaczyna brakować mi tchu, blondyn odsuwa się. Nasze twarze dzielą jedynie centymetry. Niall pochyla się do mojego ucha tak, że czuję jego ciepły oddech muskający moje ciało.
     - Mam nadzieję, że już nigdy we mnie nie zwątpisz - szepcze i całuje mnie za uchem. - Kocham cię - biorę jego twarz w dłonie, żebym mogła spojrzeć mu w oczy.
    - Ja ciebie też - odpowiadam i znów składam pocałunek na jego ustach.
     Teraz już wiem, że wszystko będzie dobrze.

5 komentarzy:

  1. Hehe, czyli jednak wszystko się ułożyło! Nie chciałabym mieć takich koszmarów...
    Świetny imagin :D
    Życzę weny!
    Edzia

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie kolejna część bo zajebiste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to już koniec :) Cieszę się, że Ci się podoba.

      Usuń
    2. czemu???????????????????// ;;;(((((((((((((

      Usuń
  3. Jest! Happy end ♥

    OdpowiedzUsuń