Cześć. Napisałam dla Was takiego krótkiego ale bardzo ważnego dla mnie imagina. Jest on po części a właściwie w większości prawdziwą historią. Mam nadzieję, że chociaż trochę Wam się spodoba. Komentujcie xx
~ Wiki <3
__________________________________________________________________________________________
PIOSENKA
Pewnie każda ma w swojej szkole nie jednego przystojnego chłopaka. W mojej szkole jest ich sporo ale ja zwracam uwagę tylko na tego jednego. Pierwszy raz zauważyłam go na szkolnej stołówce. Stałam z przyjaciółką i znajomymi w kolejce by dostać posiłek. Gdy w końcu nadeszła moja kolej podałam pani kartkę na której odznaczała każdy dzień w którym jedliśmy obiad. Tym razem zrobiła to samo. Schowałam papier do tylnej kieszeni spodenek by móc zabrać dwa dania. Ostrożnie chwyciłam talerz z zupą w jedną rękę a w drugą drugie danie i wolnym krokiem ruszyłam w stronę stałego miejsca które zajmowaliśmy. Pierwsza ławka patrząc od tyłu pomieszczenia. Zawsze siedziałam na brzegu stołu, tyłem do okien i tak było też tym razem. Postawiłam talerze na stole po czym skierowałam się po sztućce i kompot. Chwyciłam narzędzia do jedzenia w jedną rękę i kubek z piciem w drugą. Gdy się obróciłam by wrócić do stolika wpadłam na kogoś i oblałam go kompotem. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że to chłopak.
~ Wiki <3
__________________________________________________________________________________________
PIOSENKA
Pewnie każda ma w swojej szkole nie jednego przystojnego chłopaka. W mojej szkole jest ich sporo ale ja zwracam uwagę tylko na tego jednego. Pierwszy raz zauważyłam go na szkolnej stołówce. Stałam z przyjaciółką i znajomymi w kolejce by dostać posiłek. Gdy w końcu nadeszła moja kolej podałam pani kartkę na której odznaczała każdy dzień w którym jedliśmy obiad. Tym razem zrobiła to samo. Schowałam papier do tylnej kieszeni spodenek by móc zabrać dwa dania. Ostrożnie chwyciłam talerz z zupą w jedną rękę a w drugą drugie danie i wolnym krokiem ruszyłam w stronę stałego miejsca które zajmowaliśmy. Pierwsza ławka patrząc od tyłu pomieszczenia. Zawsze siedziałam na brzegu stołu, tyłem do okien i tak było też tym razem. Postawiłam talerze na stole po czym skierowałam się po sztućce i kompot. Chwyciłam narzędzia do jedzenia w jedną rękę i kubek z piciem w drugą. Gdy się obróciłam by wrócić do stolika wpadłam na kogoś i oblałam go kompotem. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że to chłopak.
- Przepraszam - bąknęłam zawstydzona.
- Nie szkodzi, to moja wina - odpowiedział blondyn. Byłam w 100 procentach pewna, że moje poliki są całe różowe.
- Jeszcze raz przepraszam - minęłam go i czym prędzej ruszyłam do stołu. Zajęłam miejsce i zajęłam się jedzeniem obiadu. Szczerze mówiąc to nie pamiętam co w tedy było do jedzenia. Po tym nieszczęsnym wypadku nie zwracałam na tego chłopaka większej uwagi. Wtedy nie zauważyłam też jaki jest przystojny ale to miało się niedługo zmienić. Kilka miesięcy później gdy moja przyjaciółka wzięła udział w konkursie sudoku i przeszła do następnego etapu poszłam z nią do nauczycielki matmy której nie znałam bo nas nie uczyła. Weszłyśmy do sali i podeszłyśmy do biurka. (i.t.p) rozmawiała z kobietą a ja stałam przysłuchując się rozmowie. W sali oprócz nas było jeszcze dwóch chłopaków. W oczy rzucił mi się właśnie ON. Skojarzyłam, że wpadłam na niego dopiero kilka tygodni później. Od razu zauważyłam, że jest przystojny. Patrzyłam na niego jak kompletna kretynka ale on zdawał się mnie nie widzieć. Zajął się rozmową ze swoją nauczycielką i moją przyjaciółką.
- Powiedz pani żeby mi nie wstawiła tej pały - skierował się do dziewczyny.
- Niech pani mu nie wstawia tej jedynki - powiedziała (i.t.p) na co chłopak się zabójczo uśmiechnął. Nie słuchałam o czym dalej rozmawiali. Skupiłam się na blondynie. Od tamtej pory miałyśmy osobiste przezwisko dla chłopaka. Przyjaciółka skończyła rozmawiać z nauczycielką i opuściłyśmy salę. Od razu podzieliłam się z nią swoimi przemyśleniami. Ona stwierdziła, że ten drugi chłopak był przystojniejszy. Nie zdziwiło mnie to. Miałyśmy kompletnie różne gusty. Od tamtego spotkania nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie byłam w nim zakochana ale coś mnie do niego ciągnęło. Po prostu miał coś takiego w sobie. Dzieliłam się z blondynką każdą myślą na jego temat. Na lekcjach nie mogłam się skupić bo cały czas miałam przed sobą jego obraz. Kilka tygodni później zamiast w-fu siedzieliśmy i oglądaliśmy mecz siatkówki. W drużynie naszej szkoły grał nikt inny jak ON. Dowiedziałyśmy się z przyjaciółką, że jest w 3 klasie. Nie mogłam się pogodzić z myślą, że jeszcze kilka miesięcy i więcej go nie zobaczę a najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że nadal nie wiedziałyśmy jak chłopak ma na imię. Z dnia na dzień coś przyciągało mnie do niego mocniej. Gdy tylko mijałam go z (i.t.p) na schodach czy korytarzu śmiałyśmy się jak głupie. Któregoś dnia siedząc na facebook'u znalazłam jego profil bo jak wiadomo fb to miejsce gdzie znajdziesz wszystko i wszystkich. W końcu dowiedziałam się jak ma na imię. Pochwaliłam się przyjaciółce. Twierdziła, że może jeszcze kiedyś go spotkam. Cząstka mnie miała nadzieję, że tak się stanie. Pamiętam ostatni dzień w którym go widziałam a przynajmniej myślałam, że jest dniem ostatnim. Siedziałam pod salą od religii a on na przeciwko gdzie miał geografie w każdą środę. Zerkałam na niego co chwilę - był ubrany w koszulę w kratę i spodenki do kolan - w pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęłam się a on odpowiedział mi tym samym. Czułam jak moje policzki różowieją. Odwróciłam wzrok. Spoglądaliśmy na siebie tak co chwilę ale każde z nas odwracało wzrok gdy napotkało wzrok drugiego. Zabrzęczał dzwonek i nadszedł czan na wejście do klasy. Wstałam niechętnie i stanęłam w progu drzwi patrząc jak blondyn znika w głębi przeciwległej sali. Nadszedł dzień zakończenia roku szkolnego. Po wszystkich uroczystościach na dworze i w sali czekałam z na przyjaciółkę koło bloku sportowego. Wiedziałam, że dzisiaj nie ma szansy żebym zobaczyła niebieskookiego bo ostatnie klasy miały zakończenie dzień wcześniej. Nagle przybiegła (i.t.p) z bananem na twarzy.
- Chodźmy już na te zakupy - powiedziałam do niej.
- Widziałam go. Stoi na placu przed szkołą - zastanawiałam się chwilę o kim mówi za nim do mnie dodarło.
- Ale po co on tu przyszedł?
- Pewnie pożegnać się z nauczycielami. To nie ma znaczenia. Chodź - pociągnęła mnie w stronę wyjścia ze szkoły ale zatrzymała nas jedna z nauczycielek. Stałam zaniecierpliwiona i miałam nadzieję, że w końcu przestanie gadać o czymś co nas kompletnie nie obchodzi. Gdy wreszcie zamilczała pożegnałyśmy się i pobiegłyśmy w stronę podwórka. Zbiegłam po schodach i zatrzymałam się na placu. Rozglądałam się w poszukiwaniu blondyna. Zauważyłam go. Wychodził właśnie przez bramkę. Stałam i patrzyłam się na niego aż nie zniknął mi z pola widzenia. Tego dnia widziałam go po raz ostatni. Jak widać nie każda historia ma happy end.
- Powiedz pani żeby mi nie wstawiła tej pały - skierował się do dziewczyny.
- Niech pani mu nie wstawia tej jedynki - powiedziała (i.t.p) na co chłopak się zabójczo uśmiechnął. Nie słuchałam o czym dalej rozmawiali. Skupiłam się na blondynie. Od tamtej pory miałyśmy osobiste przezwisko dla chłopaka. Przyjaciółka skończyła rozmawiać z nauczycielką i opuściłyśmy salę. Od razu podzieliłam się z nią swoimi przemyśleniami. Ona stwierdziła, że ten drugi chłopak był przystojniejszy. Nie zdziwiło mnie to. Miałyśmy kompletnie różne gusty. Od tamtego spotkania nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie byłam w nim zakochana ale coś mnie do niego ciągnęło. Po prostu miał coś takiego w sobie. Dzieliłam się z blondynką każdą myślą na jego temat. Na lekcjach nie mogłam się skupić bo cały czas miałam przed sobą jego obraz. Kilka tygodni później zamiast w-fu siedzieliśmy i oglądaliśmy mecz siatkówki. W drużynie naszej szkoły grał nikt inny jak ON. Dowiedziałyśmy się z przyjaciółką, że jest w 3 klasie. Nie mogłam się pogodzić z myślą, że jeszcze kilka miesięcy i więcej go nie zobaczę a najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że nadal nie wiedziałyśmy jak chłopak ma na imię. Z dnia na dzień coś przyciągało mnie do niego mocniej. Gdy tylko mijałam go z (i.t.p) na schodach czy korytarzu śmiałyśmy się jak głupie. Któregoś dnia siedząc na facebook'u znalazłam jego profil bo jak wiadomo fb to miejsce gdzie znajdziesz wszystko i wszystkich. W końcu dowiedziałam się jak ma na imię. Pochwaliłam się przyjaciółce. Twierdziła, że może jeszcze kiedyś go spotkam. Cząstka mnie miała nadzieję, że tak się stanie. Pamiętam ostatni dzień w którym go widziałam a przynajmniej myślałam, że jest dniem ostatnim. Siedziałam pod salą od religii a on na przeciwko gdzie miał geografie w każdą środę. Zerkałam na niego co chwilę - był ubrany w koszulę w kratę i spodenki do kolan - w pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęłam się a on odpowiedział mi tym samym. Czułam jak moje policzki różowieją. Odwróciłam wzrok. Spoglądaliśmy na siebie tak co chwilę ale każde z nas odwracało wzrok gdy napotkało wzrok drugiego. Zabrzęczał dzwonek i nadszedł czan na wejście do klasy. Wstałam niechętnie i stanęłam w progu drzwi patrząc jak blondyn znika w głębi przeciwległej sali. Nadszedł dzień zakończenia roku szkolnego. Po wszystkich uroczystościach na dworze i w sali czekałam z na przyjaciółkę koło bloku sportowego. Wiedziałam, że dzisiaj nie ma szansy żebym zobaczyła niebieskookiego bo ostatnie klasy miały zakończenie dzień wcześniej. Nagle przybiegła (i.t.p) z bananem na twarzy.
- Chodźmy już na te zakupy - powiedziałam do niej.
- Widziałam go. Stoi na placu przed szkołą - zastanawiałam się chwilę o kim mówi za nim do mnie dodarło.
- Ale po co on tu przyszedł?
- Pewnie pożegnać się z nauczycielami. To nie ma znaczenia. Chodź - pociągnęła mnie w stronę wyjścia ze szkoły ale zatrzymała nas jedna z nauczycielek. Stałam zaniecierpliwiona i miałam nadzieję, że w końcu przestanie gadać o czymś co nas kompletnie nie obchodzi. Gdy wreszcie zamilczała pożegnałyśmy się i pobiegłyśmy w stronę podwórka. Zbiegłam po schodach i zatrzymałam się na placu. Rozglądałam się w poszukiwaniu blondyna. Zauważyłam go. Wychodził właśnie przez bramkę. Stałam i patrzyłam się na niego aż nie zniknął mi z pola widzenia. Tego dnia widziałam go po raz ostatni. Jak widać nie każda historia ma happy end.
"Miłość jest to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd o nie wiadomo jak i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego" - Luis de Camoes
"Miłość bez wzajemności zawsze jest najsilniejsza" - Stefan Kisielewski

Zawsze jest jeszcze nadzieja na happy end. Nigdy nie nic nie wiadomo. Ten świat jest w sumie mały :)
OdpowiedzUsuńŚwietny imagin :**
I buum happy endu nie ma, bo jakby wszystko kończyło sie szcześliwie nigdy byśmy nie poznali prawdziwego szczęścia :D - a takie przemyślenia Edzi :D
OdpowiedzUsuńŚwietny imagin!
Życzę weny!
Edzia