Strony

wtorek, 18 listopada 2014

102. Niall (część 2)

Cześć kochani. Wiki znowu coś mówi i nie robi. Ehh... ostatnio nie wiem za co mam się wziąć. Ciągle jest coś do roboty. Jestem okropna - wiem. Mimo wszystko mam nadzieję, że imagin Wam się spodoba. Kocham Was <3 
czytasz = komentujesz
to daje motywacje do dalszej pracy.

                                                                                                          ~ Wiki <3
_____________________________________________________________________________

Obudziłam się w dużym łóżku. Nie wiedziałam gdzie jestem. Leżałam nieruchomo i próbowałam sobie coś przypomnieć. Nagle dotarły do mnie wydarzenia wczorajszego wieczoru. Klub, narkotyki, (i.t.p), Mark i Niall. Właśnie Niall. To on mnie tu przywiózł. Wstałam i rozglądnęłam się dookoła. Pokój był elegancki i czysty. Tak jak zawsze u blondyna. Podniosłam swoje szpilki z podłogi i wyszłam z pokoju. Ruszyłam schodami na dół ale usłyszałam jakieś głowy więc się zatrzymałam. 
- Nie wiem co mam robić. Ona mnie nienawidzi - rozpoznałam głos Nialla. Był przepełniony bólem. 
- Na pewno nie. Po prostu jest zła. Zostawiłeś ją stary na trzy lata. 
- Przypominaj mi dalej - nie było dłużej sensu się ukrywać. Wyszłabym niezauważona gdyby nie to, że potknęłam się o czyjeś buty. W mgnieniu oka zostałam okrążona przez piątkę chłopaków - (t.i) - szepnął Niall i zrobił krok w moją stronę. Cofnęłam się. Co innego zobaczyć go na haju a na trzeźwo. Dorósł. Zmężniał. Był umięśniony. Czułam jak zbierają mi się łzy w oczach - ja ...
- Nic nie mów - znowu zbliżył się o krok a ja się cofnęłam - zostaw mnie! Nie chcę cię znać! - krzyczałam. Reszta zespołu patrzyła na mnie jak na ufo.
- (t.i) proszę.
- Zostaw mnie tak jak wtedy - widziałam jak jego oczy robią się mokre. Wybiegłam z domu. Przeszył mnie potworny mróz. Założyłam szpilki. Poczułam jak ktoś mocno chwyta mnie za ramiona. 
- Proszę nie rób mi tego - odwróciłam się i napotkałam jego niebieskie tęczówki. 
- Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Niall, lepiej będzie jak ją odwiozę do domu - za jego plecami pojawił się chłopak z masą loków na głowie. 
- Sama sobie poradzę - warknęłam. 
- Wątpię. Chodź - pociągnął mnie w stronę samochodu. 

                                                                                                 * * * * 

Nie mogłem siedzieć bezczynnie. Muszę ją odzyskać. Chłopaki wyszli zaraz po Harry. Chwyciłem kluczyki od auta i postanowiłem pojechać do (t.i). Wziąłem adres od lokowatego. Stałem sparaliżowany pod drzwiami. Moja pewność siebie gdzieś znikła. Zapukałem cicho do drzwi. Cisza. Zapukałem znowu. Usłyszałem jak coś ląduje na ziemi. Przestraszyłem się. Nacisnąłem na klamkę. Drzwi okazały się otwarte. 
- (t.i)! - krzyknąłem i ruszyłem w głąb niewielkiego domu. Znalazłem ją w kuchni. Znowu ćpała. Podbiegłem do niej i szarpnąłem za ramię - przestań! 
- Czego znowu chcesz? - nie wzięła dużo. 
- Wyciągnąć cię z tego gówna - zaczęła się śmiać.
-To gówno jest twoją winą. Wyjdź stąd - ominęła mnie i wyszła na taras. Nie przejęła się tym, że pada. Ruszyłem za nią. 
- Wiem i to mnie tak cholernie boli - odwróciła się na moje słowa ale nic nie powiedziała. Patrzyła się na mnie. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. 
- Dlaczego? - szepnęła. Była przemoczona - obiecałeś - rozpłakała się na dobre. 


- Wiem. Przepraszam - podszedłem do niej. 
- I to ma coś zmienić? - była na mnie tak zła że nie miała siły się nawet ze mną kłócić. Bolało. 
- Nie powinienem zostawiać kogoś na kim zależało mi najbardziej - dzielił nas tylko metr - przepraszam. 
- Nie istniałam dla ciebie. Zapomniałeś o mnie - spojrzałem w jej zielone oczy pełne bólu. 
- Istniałaś. Zawsze byłaś tylko ty - chwyciłem jej dłoń - myślałem o tobie dniami i nocami ale byłem pewny że mi nie wybaczysz. Nie można wybaczyć czegoś takiego. 
- Właśnie, nie można.  Idź sobie - odwróciła się do mnie plecami. 
- Dobrze ale chce żebyś coś wiedziała. Kocham cię, zawsze kochałem. 
- Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie zostawił - szepnęła. 
- Przepraszam - spojrzałem na nią ostatni raz i odszedłem.

                                                                                                              * * * *
Odwróciłam się i patrzyłam jak odchodzi. Wybaczyłam mu ale nie umiałam zaufać. Może kiedyś będę gotowa. 
Tydzień później dowiedziałam się, że zespół jedzie w trasę na pół roku. Zadzwoniłam do Nialla i zapytałam czy to prawda. Odpowiedział, że tak. Wiedziałam, że znowu go tracę i to z po części mojej winy. Gdy odważyłam się do niego zadzwonić było już za późno, żeby się spotkać. Wyjechał. Przez pół roku rozmawialiśmy tylko trzy razy. Siedziałam na kanapie i dostałam wiadomość, że wraca za dwa dni. Zrozumiałam, że go kocham. 
Stałam na lotnisku zapełnionym fanami i czekałam na niego. Nie wiedział, że tu będę. Gdy przez drzwi wyszedł Louis fani wszyscy zaczęli piszczeć i skakać. Przepchnęłam się przez nich i stanęłam przed Lou. Uśmiechnął się na mój widok i mocno przytulił. Po chwili za nim pojawiła się reszta. Tylko blondyna wciąż nie było. 
- Gdzie Niall? - spytałam Harrego. W tym samym momencie usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. 
- (t.i)! - odwróciłam się. Zobaczyłam uśmiechniętego Nialla z torbą na ramieniu i walizką w ręce. Nie myśląc nad tym co robię ani co pomyślą ludzie pobiegłam i rzuciłam się na niego. Oplotłam nogami jego biodra. Chwycił mnie za uda - tęskniłem - czułam jak po polikach ciekną mi łzy.
- Ja też - słyszałam piski fanek i widziałam flesze aparatów. Chłopak odstawił mnie na ziemię. Na początku staliśmy kawałek od siebie ale potem Niall się przysunął tak, że stykaliśmy się czołami - kocham cię - wyszeptałam i poczułam jego usta na swoich. 
- Jesteś dla mnie wszystkim - uśmiechnął się. 


2 komentarze:

  1. Aww! Jakie słodkie ^^ Imagin króciutki, ale kochany :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg! Awww... jakie to romantyczne! Kocham tego imagina! Ona mu wybaczyła i jeszcze dotarło do niej, że go kocha. Omg! A Niall też się nie poddał!
    Świetny, cudowny imagin! A ten koniec jest mega romantyczny!
    Życzę weny i czekam na więcej twoich omaginów!
    Edzia :*

    OdpowiedzUsuń